Rynek Finansowy: Zaufanie do gotówki to absolutny priorytet

BANK 2017/10

Z Barbarą Jaroszek, p.o. dyrektora Departamentu Emisyjno-Skarbcowego Narodowego Banku Polskiego, rozmawiali Stanisław Brzeg-Wieluński i Karol Jerzy Mórawski.

Podczas ostatniego Kongresu Obsługi Gotówki wiele mówiło się o dynamicznych zmianach, jakie przechodzi ten segment polskiego systemu finansowego. Jakie najważniejsze inicjatywy w tym zakresie zostały wdrożone przez bank centralny w ostatnim czasie?

– W ostatnich latach Narodowy Bank Polski podjął wiele działań mających na celu usprawnienie funkcjonowania polskiego rynku gotówki. Jednym z istotniejszych posunięć była modernizacja banknotów. W 2014 r. wprowadziliśmy do obiegu cztery zmodernizowane nominały: 10, 20, 50 i 100 zł, a w lutym 2016 r. dołączył do nich zmieniony banknot 200 zł. Kolejnym krokiem było wprowadzenie do struktury nominałowej – w lutym 2017 r. – nowego banknotu 500 zł. Celem tych działań było zwiększenie trwałości polskich banknotów i ich odporności na fałszerstwa, ale również obniżenie kosztów emisji. Na przykład wprowadzenie do obiegu banknotu 500-złotowego wynikało z konieczności zmiany struktury zapasu strategicznego. Według analiz NBP działanie to pozwoli na uzyskanie oszczędności na poziomie 37 mln zł rocznie. Zmniejszeniu kosztów emisji gotówki służyła również zmiana stopu, z którego wykonywane są monety 1, 2 i 5 gr. W 2014 r. mosiądz manganowy zastąpiony został znacznie tańszą stalą powlekaną mosiądzem. Odbiorcy tych monet przyjęli ową zmianę ze zrozumieniem.

Pojawiały się również pogłoski o rezygnacji z przysłowiowego grosika. Czy NBP faktycznie brał pod uwagę zakończenie emisji najniższych nominałów monet?

– Wycofanie z obiegu monet o najniższych nominałach oznaczałoby konieczność zaokrąglania płatności gotówkowych do jakiejś kwoty, np. do 5 gr. NBP nie posiada jednak inicjatywy ustawodawczej do wydawania takich decyzji. Chcę zarazem przypomnieć, że koszty obsługi najniższych nominałów monet wynikają nie tylko z wydatków na ich produkcję. Przede wszystkim monety niskich nominałów cechują się wieloletnimi okresami rotacji. Ponad 90% monet groszowych nigdy nie wraca do NBP, z podobnym zjawiskiem mają zresztą do czynienia wszystkie kraje posiadające stosunkowo niskie nominały monet.

Od 2012 do 2016 r. NBP odnotowuje spadek zarówno przychodów, jak i rozcho­dów banknotów. Kiedy wdrożymy obowiązek sprawoz-dawczości, wtedy też będziemy wiedzieli szczegółowo, jaka jest skala recy­klingu.

Skąd się bierze ten problem? Z jednej strony podmioty działające na rynku obsługi wskazują na nieefektywność procesowania monet niskich nominałów – w tej sprawie bank centralny podjął już działania, mające usprawnić proces odprowadzania monet do NBP. Ale do znikania „groszówek” z rynku przyczyniają się również zwykli konsumenci. Wiele osób przechowuje w szufladach, portfelach czy kieszeniach dziesiątki monet o niskich nominałach, nawet nie zwracając na nie uwagi. Tymczasem takie postępowanie generuje koszty związane z koniecznością produkcji kolejnych monet. W tym miejscu chciałabym zwrócić się do społeczeństwa z apelem: szanujmy monety i banknoty, którymi na co dzień dysponujemy! Nie chomikujmy groszówek w szufladach czy portfelach, szanujmy również banknoty, co znacząco wydłuży ich żywotność. Pamiętajmy o tym, że aż 95% zysku Narodowego Banku Polskiego trafia do budżetu państwa, obchodząc się właściwie z gotówką mamy zatem bezpośredni wpływ na poziom przychodów budżetowych.

Trendem dominującym w skali globalnej jest w ostatnim czasie outsourcing obsługi gotówki, jakie działania podejmuje Narodowy Bank Polski w tym obszarze?

– Aktywność banku centralnego ma dwojaki charakter: niewątpliwie zależy nam na optymalizacji i usprawnieniu obsługi gotówki, kluczową kwestią pozostaje jednak bezpieczeństwo obrotu gotówkowego. Z owym bezpieczeństwem wiąże się to, co najistotniejsze – czyli zaufanie do polskiej gotówki, do polskiego pieniądza. Za to zaufanie oczywiście odpowiada NBP, jako regulator rynku, ale jego budowa i utrzymanie nie jest możliwe bez udziału rynku. W tym kierunku zmierzają kolejne inicjatywy banku centralnego, skierowane do profesjonalnych uczestników obrotu gotówkowego. Najświeższym przykładem mogą być nowe kryteria jakości obiegowej banknotów ponownie wprowadzanych do obrotu przez profesjonalnych uczestników obrotu gotówkowego, które – zgodnie z zarządzeniem prezesa NBP – zaczną obowiązywać od lipca 2018 r. Dodatkowo na bankach spocznie obowiązek raportowania, jaka liczba banknotów została ponownie wprowadzona do obrotu bez udziału banku centralnego. Te wszystkie elementy mają zapewnić bezpieczeństwo tej gotówki, której NBP na co dzień nie widzi.

Warto przy okazji zwrócić uwagę na pewien paradoks: podmioty, które obracają stosunkowo dużymi zasobami gotówki na co dzień, czyli duże sieci handlowe, nie podlegają pod żadne regulacje w zakresie jakości gotówki dostarczanej przez nie do banków czy firm CIT. W konsekwencji do banków trafiają od tego rodzaju podmiotów dostawy pieniądza niespełniającego jakichkolwiek wymagań.

Sukcesywnie zwiększa się poziom ponownego wprowadzania pieniądza do obrotu bez uczestnictwa banku centralnego – od 2012 do 2016 r. NBP odnotowuje spadek zarówno przychodów, jak i rozchodów banknotów. Kiedy wdrożymy obowiązek sprawozdawczości, wtedy też będziemy wiedzieli szczegółowo, jaka jest skala recyklingu. Podobnie zresztą wdrożenie kryteriów jakości obiegowej banknotów ma na celu zwiększenie ich bezpieczeństwa. Ponieważ coraz więcej banknotów procesowanych jest poza NBP, również ocena jakości pieniądza staje się zadaniem podmiotów komercyjnych. Dochodzi tu do swoistego konfliktu interesów: z czysto biznesowego punktu widzenia odprowadzanie zużytych znaków pieniężnych do banku centralnego jest dla profesjonalnych uczestników rynku dość kosztowne, jednak z uwagi na zaufanie do gotówki nie możemy sobie pozwolić na tolerowanie nominałów uszkodzonych lub nienadających się do obiegu. Wchodzą tu w grę nie tylko aspekty stricte estetyczne, ale przede wszystkim zwiększone ryzyko fałszerstw związane z korzystaniem z niskiej jakości banknotów. Obecnie w Polsce możemy poszczycić się wyjątkowo niskim poziomem fałszywych pieniędzy – w przypadku banknotów wskaźnik ich udziału w obiegu kształtuje się na poziomie 3,6 sztuk na milion banknotów, podczas gdy w strefie euro znacznie przekracza 20 sztuk – i zależy nam na tym, by on jeszcze się zmniejszał lub pozostał na tym poziomie.

Wspomniała pani również o inicjatywach NBP na rzecz ułatwienia zewnętrznego cash processingu…

– Od 1 lipca 2018 r. banki i podmioty z branży CIT będą odprowadzać banknoty do NBP w tak zwanym jednym strumieniu, bez podziału na banknoty obiegowe i nieobiegowe. To rozwiązanie pozwoli nam stabilizować jakość polskich banknotów, a po stronie rynku spowoduje oszczędności związane z brakiem konieczności rozsortowywania banknotów. Drugim, bardzo ważnym elementem, który planujemy wdrożyć od lipca 2018 r. jest sortowanie wieloorientacyjne. Banknoty dostarczane na rynek nie będą już musiały być poukładane w tę samą stronę. Chodzi o zaoszczędzenie podmiotom procesującym gotówkę konieczności wielokrotnego sortowania banknotów. Rozwiązanie to wpłynie również korzystnie na jakość pieniądza w obiegu, wiadomo przecież, że wielokrotne sortowanie banknotów obniża ich jakość. Z kolei rok 2021 przyniesie przełom w dziedzinie pakowania banknotów, dodatkowo na opakowaniach do transportu banknotów i monet pojawią się kody kreskowe a dotychczas używane worki zostaną zastąpione przez pojemniki wielokrotnego użytku. Realizacja tego przedsięwzięcia rozpocznie się od zmian w procesowaniu gotówki w strukturach NBP w 2019 r., już dziś przygotowujemy się do ich wdrożenia.

Kiedy wdrożymy obowiązek sprawozdawczości, wtedy też będziemy wiedzieli szczegółowo, jaka jest skala recyklingu. Podobnie zresztą wdrożenie kryteriów jakości obiegowej banknotów ma na celu zwiększenie ich bezpieczeństwa. Ponieważ coraz więcej banknotów procesowanych jest poza NBP, również ocena jakości pieniądza staje się zadaniem podmiotów komercyjnych.

Oczywiście, wszystkie te innowacje w początkowym okresie związane będą z dodatkowymi kosztami, które poniesie zarówno bank centralny, jak i profesjonalni uczestnicy obrotu gotówkowego. Aby wdrożyć chociażby wspomniane wieloorientacyjne sortowanie musimy ponieść koszty związane ze zmianą procesów i zmianą oprogramowania sorterów. Pamiętać jednak należy, iż raz wykonana inwestycja przyniesie, w długiej i średniej perspektywie, obniżenie kosztów, gdyż nie trzeba będzie banknotów sortować wielokrotnie. Poza tym z perspektywy banku centralnego kluczowe znaczenie ma interes końcowego odbiorcy banknotów i monet, czyli społeczeństwa. Musimy pamiętać o przeciętnym Kowalskim, który potrzebuje mieć odpowiednią strukturę nominałową dostarczoną na czas, odpowiedniej jakości, musi też mieć pełne przekonanie że banknot jest autentyczny i dobrze zabezpieczony. Z tych względów ponoszenie kosztów inwestycji, czy to przez NBP czy podmioty funkcjonujące na profesjonalnym rynku obsługi gotówki, są uzasadnione.

Coraz większe znaczenie na rynku mają tzw. recyklery. W jakim stopniu upowszechnienie tego typu bankomatów może wpłynąć na jakość polskiego pieniądza gotówkowego?

– Weryfikacja banknotów jest jednym z ważniejszych zadań, jakie musi wykonać urządzenie przyjmujące gotówkę, a więc również bankomat recyclingowy z zamkniętym obiegiem – tak bowiem brzmi fachowa nazwa recyklera. W tym obszarze ogromne znaczenie będą mieć wspomniane wcześniej kryteria jakości banknotów przyjęte przez bank centralny. Recykler przeprowadzi zarówno test jakości wpłacanych środków, jak również ich autentyczności przed wypłatą kolejnemu klientowi. Tu chciałabym zwrócić uwagę na jedną kwestię: bankomaty recyclingowe ,jak i standardowe wpłatomaty muszą być tak przygotowane, by były w stanie przyjąć również nominały zużyte lub uszkodzone, ale również zatrzymać falsyfikaty. W ten sposób ułatwia się eliminację pieniądza nienadającego się do użytku z obiegu. Wpłatomaty coraz powszechniej wykorzystywane są przez drobnych przedsiębiorców do deponowania utargu, urządzenie będzie konsekwentnie klasyfikować zużyte banknoty według wspólnych dla wszystkich kryteriów NBP i zatrzymywać je przed ponownym wprowadzeniem do obrotu.

Warto przy okazji zwrócić uwagę na pewien paradoks: podmioty, które obracają stosunkowo dużymi zasobami gotówki na co dzień, czyli duże sieci handlowe, nie podlegają pod żadne regulacje w zakresie jakości gotówki dostarczanej przez nie do banków czy firm CIT. W konsekwencji do banków trafiają od tego rodzaju podmiotów dostawy pieniądza niespełniającego jakichkolwiek wymagań: monety pomieszane z banknotami, różne nominały zapakowane razem w jednej kopercie, trafiają się również banknoty pogniecione, wrzucone jak leci. Biorąc pod uwagę skalę problemu, NBP zamierza zwrócić się do sieci handlowych w sprawie odpowiedzialności za jakość dostarczanych przez nie banknotów.

Gotówka nie ma ostatnio dobrej prasy, tradycyjne płatności bywają wręcz prezentowane jako ostoja szarej strefy. Czy faktycznie upodobanie do niej wiąże się ze skłonnością do unikania podatków?

– Przyjrzeliśmy się tej kwestii w najnowszym badaniu NBP dotyczącym zwyczajów płatniczych Polaków. Ponownie okazuje się, że szara strefa bynajmniej nie jest przyczyną dużego udziału gotówki w rodzimym rynku. Respondenci wskazywali w pierwszej kolejności na takie przesłanki posługiwania się gotówką, jak łatwość dokonywania płatności, możliwość realizacji płatności niskokwotowych, kontrola wydatków, krótki czas realizacji transakcji oraz efekt przezornościowy. Powody tradycyjnie kojarzone z unikaniem opodatkowania, jak anonimowość, brak rejestracji transakcji oraz możliwość płatności wysokokwotowych wskazywane były najrzadziej. Nieracjonalne jest zatem obciążanie gotówki, która wciąż dla wielu Polaków pozostaje najprostszą i najbardziej intuicyjną formą płatności, odpowiedzialnością za oszustwa podatkowe.

Do równie fałszywych wniosków prowadzi zresztą bezrefleksyjne zestawianie Polski na przykład z krajami skandynawskimi, w których faktycznie obrót gotówkowy jest bardzo mało rozpowszechniony. Pragnę podkreślić: nie ma dwóch krajów na świecie, w których byłby w identyczny sposób zorganizowany cykl obrotu gotówki. Tego po prostu nie da się skopiować. Na popularność gotówki, zasady cash processingu i zwyczaje płatnicze mają wpływ czynniki geograficzne, kulturowe, prawne i społeczne. Dla przykładu w bardzo rozległych krajach, obejmujących cztery strefy klimatyczne wprowadzenie banknotów polimerowych ma głęboki sens, gdyż taki pieniądz zachowuje porównywalną wytrzymałość przy potężnych upałach i siarczystych mrozach. Czy w związku z tym w Polsce, przy naszym umiarkowanym klimacie, mielibyśmy rozważać wprowadzenie pieniądza ze sztucznych polimerów? Podobnie w przypadku Skandynawii – dominacja pieniądza elektronicznego nad papierowym stanowi konsekwencję utrudnionego dostępu do tego ostatniego. Szwecja to przecież gigantyczny obszar niezamieszkany, tam nie rozstawimy wszędzie bankomatów. Na podobnej zasadzie w niektórych krajach Afryki i Ameryki Południowej, na przykład w Kenii i Ekwadorze, rozwinęły się mikropłatności telefonem komórkowym, w pozostałych częściach świata rzadko spotykane. Tymczasem w Polsce niemal w każdej większej miejscowości jest poczta, gdzie od dziesięcioleci można pobrać pieniądze.

Obrót gotówkowy, wraz ze zmianą technologii i zwyczajów płatniczych Polaków, będzie się w przyszłości zmieniał. Zadaniem NBP, jako wyłącznego emitenta znaków pieniężnych w Polsce, nadal pozostanie dbałość o wartość pieniądza, również w tym praktycznym wymiarze odnoszącym się do banknotów i monet.