Rynek nie wierzy w komunikację NBP, eksperci: lepiej w ogóle zakończyć skup aktywów

Gospodarka

Rynek nie wierzy w obecną komunikację ze strony Narodowego Banku Polski i wycenia szybsze i głębsze scenariusze zmian w polityce pieniężnej niż deklarował prezes banku centralnego. Ograniczenie przez NBP skupu aktywów do 1 mld zł sprawia, że nie ma to już wpływu na polski rynek długu, więc lepiej byłoby zakończyć ten program - oceniają uczestnicy rynku.

Siedziba Narodowego Banku Polski
Fot. stock.adobe.com/MOZCO Mat Szymański

Rynek nie wierzy w obecną komunikację ze strony Narodowego Banku Polski i wycenia szybsze i głębsze scenariusze zmian w polityce pieniężnej niż deklarował prezes banku centralnego. Ograniczenie przez NBP skupu aktywów do 1 mld zł sprawia, że nie ma to już wpływu na polski rynek długu, więc lepiej byłoby zakończyć ten program - oceniają uczestnicy rynku.

"Z komunikacją NBP jest duży problem, być może taki był cel banku, ale rynek jest bardzo mocno zdezorientowany.

"Wynika to z tego, że brak jakichś ram, nowej funkcji reakcji, otworzyło multum różnych scenariuszy, które rynek może rozgrywać, nawet takich, że i w listopadzie i w grudniu będziemy mieli podwyżki po 50 pb. To doprowadziło do bardzo dużego zamętu na rynku, przez wielu październikowa decyzja RPP jest traktowana jako panika i utrata kontroli nad tym, co się dzieje" - powiedział dyrektor działu zarządzania funduszami Noble Funds TFI Mikołaj Raczyński.

Czytaj także: NBP odkupił na przetargu outright buy cztery serie obligacji łącznie za 578 mln zł >>>

Arkadiusz Trzciołek, strateg rynku stopy procentowej PKO BP również zwraca uwagę, że po nieoczekiwanej podwyżce stóp proc. NBP nie podał jasnego i spójnego forward guidance ani dla stóp procentowych, ani dla skupu aktywów.

"Oczywiście guidance nie musiałby być bardzo precyzyjnie określony, bo to mogłoby ograniczać pole działania dla NBP, ale jakakolwiek informacja w tym względzie byłaby dla rynku bardzo pomocna, szczególnie, że w ostatnich dniach mamy silną wyprzedaż obligacji. W zeszłym tygodniu MF było zmuszone odwołać aukcję zamiany, a na Bondspocie był problem na otwarciu w czwartek i piątek - nie zostały określone kursy wszystkich papierów notowanych na tej platformie. Rynek ma problem z ustaleniem, w którą stronę zmierza polityka pieniężna i do jakiego poziomu stóp NBP chciałby dążyć. Sytuację dodatkowo utrudnia to, że według prezesa Glapińskiego NBP chciał zaskoczyć rynek. W nieco dłuższej perspektywie nie pomaga także kalendarz zmian w składzie RPP na początku przyszłego roku" - powiedział Trzciołek.

Czytaj także: Prezes NBP: podwyżka stóp procentowych ma zapobiec efektom II rundy i spirali płac za kilka kwartałów >>>

Nieoczekiwana podwyżka stóp procentowych

W środę 6 października Rada Polityki Pieniężnej nieoczekiwanie podniosła stopy procentowe - referencyjną o 40 pb do 0,50 proc. W stosunku do zamknięcia sesji z dnia poprzedzającego podwyżkę rentowności jednorocznych papierów skarbowych wzrosły o ok. 80 pb, do blisko 1 proc., rentowności trzy-i czterolatek poszły w górę o ok. 65 pb do ok. 1,80 i 2,0 proc., a 10-letnie papiery straciły ok. 40 pb w okolice rosnąc śródsesyjnie we wtorek nawet w okolice 2,75 proc.

Czytaj także: RPP nieoczekiwanie podnosi stopy procentowe >>>

Zdaniem Trzciołka inwestorzy nie do końca wierzą zapewnieniom prezesa NBP, że przez dłuższy czas nie będzie dalszych podwyżek stóp, co znajduje odzwierciedlenie w bardzo agresywnych wycenach kolejnych działań ze strony banku centralnego.

"W krzywą FRA na listopad wliczona jest podwyżka o ponad 50 pb. Pod tym kątem przydałaby się deklaracja ze strony władz monetarnych jaka będzie przyszłość poszczególnych instrumentów" - dodaje Trzciołek.

"W sferze komunikacyjnej RPP i NBP straciły więź z rynkiem"

W ocenie Raczyńskiego w sferze komunikacyjnej RPP i NBP "straciły więź" z rynkiem, przez co próby odnalezienia odpowiednich cen, czy przewidzenia przyszłości na chwilę obecną są bardzo utrudnione.

"Obecnie panuje duży chaos. Problem jest taki, że prezes NBP sam powiedział, że chciał zaskoczyć rynek, więc rynek nie ufa już w nic co jest mu komunikowane, bo być może zostanie to powiedziane tylko w celu ponownego zaskoczenia. Otwiera to drogę do wyceny przez rynek scenariuszy, które nigdy nie były rozważane, łączne z jakąś formą 'blitzkriegu' – czyli agresywnego podwyższania stóp procentowych jak np. robią to Czechy" - dodaje Raczyński.

Gwałtowne wzrosty rentowności obligacji w Polsce

Eksperci zwracają uwagę, że gwałtowne wzrosty rentowności obligacji w Polsce wpisują się w trendy globalne, związane z wysokimi odczytami inflacji.

"To nie jest tak, że wszystko jest spowodowane tylko i wyłączenie komunikacją Rady, to po prostu trafia na podatny grunt. To jednak podsyca ten cały płomień” - uważa Raczyński.

"Oczywiście rusza się nie tylko polska krzywa. Rentowności rosną także w krajach regionu, ale polskie swapy, a w szczególności stawki 10-letnich IRS są w przeciągu ostatniego tygodnia o ok. 20 pb wyżej niż w Czechach czy na Węgrzech. Jeżeli nadal odczyty inflacji będą wysokie, na co wszystko wskazuje, jeżeli nie dojdzie do nagłego załamania koniunktury, to rynek nie będzie odpuszczał zakładów na wyższe stopy procentowe. Lekka korekta może nastąpić po ostatnim mocnym przereagowaniu, ale krzywa rentowności nie powinna powrócić do poziomów z ubiegłego tygodnia”" - zauważa Trzciołek.

NBP ogłosił w środę, że odkupi na przetargu outright obligacje za 1 mld zł, co zaskoczyło rynek, ponieważ od dłuższego czasu NBP informował przed aukcją, że odkupi papiery za kilka lub niskie kilkanaście mld zł (miesiąc temu 10 mld, przy odkupie za 1,8 mld).

Zdaniem Trzciołka dzisiejszą deklaracją NBP potwierdza, że kolejne odkupy będą bardzo niewielkie, przy czym już od dłuższego czasu deklarowana kwota odkupu "luźno korelowała" z jego ostateczną wielkością.

"W ostatnim czasie skup aktywów koncentrował się na papierach skarbowych i BGK, więc być może będzie kontynuowany w niewielkiej formule dopóki BGK będzie emitował "covidowe" papiery" - dodaje.

"Tak niskie aukcje odkupu nie mają wpływu na rynek"

Raczyński uważa z kolei, że tak niskie aukcje odkupu nie mają wpływu na rynek i lepiej byłoby zakończyć cały program.

„Można powiedzieć, że jest to efektywnie zakończenie tego programu – 1 mld zł to coś, co pozostaje zupełnie bez wpływu na nasz rynek długu. Jeżeli taki był plan NBP od początku, to można było ogłosić zakończenie programu; to tylko wprowadziło zamęt i dodatkową zmienność na rynku. Część uczestników rynku spodziewała się, że dzisiejsza aukcja będzie miała podobną ofertę ze strony NBP jak poprzednie. Powstało zamieszanie. Jeżeli kolejne aukcje mają funkcjonować tak, że będzie to 1 mld zł, to już lepiej zamknąć ten temat niż wprowadzać dodatkową zmienność" - powiedział Raczyński.

Prezes NBP Adam Glapiński poinformował w ubiegłym tygodniu, że skup aktywów pozostaje w arsenale NBP, ale jest wygaszony od jakiegoś czasu. Wcześniej Glapiński deklarował, że skup aktywów musi zakończyć się przed podwyżkami stóp.

W komunikacie po październikowym posiedzeniu RPP wskazano, że NBP może nadal stosować interwencje na rynku walutowym oraz inne instrumenty przewidziane w Założeniach polityki pieniężnej, a terminy oraz skala prowadzonych działań będą uzależnione od warunków rynkowych.

Wcześniej RPP wskazywała wprost, że NBP będzie nadal prowadził operacje zakupu skarbowych papierów wartościowych oraz dłużnych papierów wartościowych gwarantowanych przez Skarb Państwa na rynku wtórnym w ramach strukturalnych operacji otwartego rynku.

Od początku prowadzenia programu NBP skupił obligacje o łącznej wartości nominalnej 143,08 mld zł, z czego 81,56 mld zł obligacji rządowych i 61,52 mld zł gwarantowanych przez Skarb Państwa obligacji, w tym papiery BGK za 41,72 mld zł i PFR za 19,8 mld zł. 

Źródło: PAP BIZNES
Udostępnij artykuł: