Rynek pozostaje w trendzie bocznym w oczekiwaniu na decyzję z ECB

Rynki znajdują się niedaleko lokalnych maksimów. Wypłaszczenie trendu z jednej strony jest naturalną reakcją na zeszłotygodniowe wzrosty, z drugiej zaś rynek oczekuje w niepewności, jakie decyzje zapadną na dzisiejszym posiedzeniu Europejskiego Banku Centralnego. Ten tydzień stanął pod znakiem działań banków centralnych, chociaż wczorajsze posiedzenie amerykańskiego Federalnego Komitetu Otwartego Rynku (FOMC) nie przyniosło przełomu.

Rynki znajdują się niedaleko lokalnych maksimów. Wypłaszczenie trendu z jednej strony jest naturalną reakcją na zeszłotygodniowe wzrosty, z drugiej zaś rynek oczekuje w niepewności, jakie decyzje zapadną na dzisiejszym posiedzeniu Europejskiego Banku Centralnego. Ten tydzień stanął pod znakiem działań banków centralnych, chociaż wczorajsze posiedzenie amerykańskiego Federalnego Komitetu Otwartego Rynku (FOMC) nie przyniosło przełomu.

Członkowie FOMC stwierdzili, że wstrzymają się z decyzją o ewentualnym programie skupu obligacji. Retoryka Rezerwy Federalnej nadal pozostaje "gołębią", ponieważ Fed, oprócz pozostawienia niskich stóp procentowych w 2014 roku, będzie również bliżej przyglądał się słabym danym ekonomicznym. Jeśli sytuacja będzie gorsza, wówczas inwestorzy mogą liczyć na zdecydowaną reakcję ze strony Fed. Dane dot. USA, które spływały w tym tygodniu, miały wydźwięk raczej pozytywny. Źle prezentowały się odczyty wskaźnika aktywności gospodarczej PMI, zarówno dla Europy, jak i dla Stanów Zjednoczonych. Kluczową rolę odegra publikacja z rynku pracy w piątek. Wstępny raport ADP był lepszy od oczekiwań, ale słabszy od wartości w poprzednim miesiącu. Istnieje duża szansa, że oficjalne dane "trafią" w konsensus rynkowy, jednak przełożenie się lepszych danych na stopę bezrobocia w USA będzie znikome. W mojej opinii nadal będzie ona wynosić około 8,2%.

W aktualnej rozgrywce banków centralnych ważne były wcześniejsze słowa Bena Bernanke, który zaznaczył, że dużą winę za anemiczne odbicie w amerykańskiej gospodarce ponosi Europa z pogarszającą się koniunkturą i nadal nierozwiązanym problemem zadłużenia krajów peryferyjnych.

Prawdopodobnie z tego też wynika wstrzymywanie się Fed'u z podejmowaniem szybkich decyzji. Mario Draghi z Europejskiego Banku Centralnego (ECB) zobowiązał się wprowadzić słowa w czyny i przeciwdziałać rozpadowi Strefy euro. Głównie z tych rozgrywek wynika stosunkowo niewielka reakcja rynku na wczorajsze "puste słowa" Rezerwy Federalnej. Rynki oczekują działania dziś. ECB ma kilka instrumentów w zanadrzu, a główną bronią, której może użyć, są: dalsze obniżanie stóp procentowych, skup obligacji na rynku wtórnym czy zapowiadane wcześniej wprowadzenie ujemnych stóp procentowych dla krótkoterminowych depozytów przetrzymywanych na rachunkach bieżących.

Nie spodziewałbym się kolejnego programu długoterminowych pożyczek dla sektora bankowego, ponieważ aktualne programy nadal działają i rynki długu zostały w pewnym stopniu uspokojone. Być może w tej kwestii ECB pokusi się o wydłużenie okresu pożyczkowego lub zmieni strukturę zabezpieczeń.

Kalendarz ekonomiczny może kształtować sesję giełdową także po decyzji Europejskiego Banku Centralnego, a to za sprawą nowych wniosków o zasiłek dla bezrobotnych oraz zamówień w przemyśle amerykańskim. W piątek, oprócz danych z rynku pracy, poznamy też serię danych PMI dla usług z Europy oraz USA. Sezon wyników kwartalnych spółek zza oceanu trwa, a ciekawie zapowiadają się publikacje dziś po sesji znanych korporacji, takich jak AIG, Kraft Foods czy telewizji CBS. Natomiast jutro przed sesją okaże się, jak radziły sobie w drugim kwartale Procter & Gamble oraz Nyse Euronext.

W perspektywie analizy technicznej, indeksy zarówno amerykańskie jak i europejskie, poruszają się w trendzie bocznym. Inwestorzy z reguły podzieleni są na dwa obozy. W tym wypadku "byki", czyli kupujący, widzą okazję do wybicia górą z krótkoterminowego trendu bocznego i atak na szczyty z kwietnia tego roku. Byłaby to kontynuacja trendu wzrostowego, który jest widoczny na wykresach w perspektywie dwóch miesięcy. Za takim scenariuszem przemawia przełamanie w górę przez S&P 500 ważnych poziomów oporu 1360 - 1370 pkt. Z drugiej strony, przesilenie w nastrojach prowzrostowych czasem świadczy o zbliżającym się ekstremum cenowym.

"Niedźwiedzie", a więc sprzedający, mogą widzieć pewną słabość i brak determinacji w ustanawianiu ceny na coraz to wyższych poziomach. Gdyby okazało się, że taki scenariusz jest bardziej prawdopodobny, to tak szybko, jak pojawił się impuls wzrostowy, równie szybko może zostać zainicjowany spadek o 50 pkt.

Marcin Niedźwiecki
specjalista rynku CFD i Forex
City Index

Udostępnij artykuł: