Rynek pracy w USA znów negatywnie zaskakuje

Komentarze ekspertów

Czwartek był dniem obfitującym w aukcje papierów dłużnych. Swój dług sprzedawały Włochy, Polska i Wielka Brytania. Na włoskiej aukcji sprzedano 3,5 mld EUR obligacji zapadających w 2016 r., 3,75 mld 2021 i 1,5 mld 2044. Rentowności na włoskiej aukcji były 8-12% pb. poniżej wycen rynkowych. Handel Bundami i UST był poddany oczekiwaniom na wyniki sprzedaży detalicznej i na informację o liczbie ubiegających się o zasiłek dla bezrobotnych w USA.

Dane zaskoczyły negatywnie rynek, pokazując niższą niż oczekiwano dynamikę sprzedaży detalicznej i większą liczbę zasiłków, co przełożyło się na prawie 2-3 punktowe spadki dochodowości 10Y papierów niemieckich i amerykańskich. Jednak w przypadku papierów niemieckich łączna dzienna obniżka dochodowości była większa i wyniosła 5 pb. Procesowi temu towarzyszyły spore (9-12 punktowe) wzrosty marż ASW dla długu państw południa Europy.

Na krajowym rynku czwartek upłynął pod znakiem aukcji obligacji PS0718 (sprzedaż 2,220 mld, c/b ratio 1,98, rentowność 3,882%) i DS1023 (sprzedaż 1,791 mld, c/b ratio2,07, rentowność 4,541%). Ze względu na niską sprzedaż na pierwszej aukcji MF zorganizowało dogrywkę. Opublikowane po południu słabe dane z amerykańskiego rynku pracy i o sprzedaży detalicznej oraz będąca tego pochodna obniżki rentowności na bazowych rynkach długu nie były w stanie wpłynąć negatywnie na postępujące wzrosty dochodowości krajowych skarbówek. Krzywa papierów skarbowych przesunęła się w ciągu dnia o 1-2 pb. w segmencie 5-10Y i pozostały bez zmian w segmencie 2Y. Spready ASW rozszerzyły się o 2 pb., za sprawą spadku stawek 2Y i i stabilizacji segmentu 5-10Y.

W piątek spodziewamy się kontynuacji wyprzedaży krajowych papierów w PLN i spadku spreadów ASW za sprawą publikacji danych PKB w IV kw. w Polsce, Niemczech i Francji. Pewien wpływ będzie miała również publikacja danych o nastrojach konsumentów w USA, które prawdopodobnie pogorszą się. W perspektywie następnego tygodnia spodziewamy się publikacji danych o produkcji przemysłowej w Polsce, które mają szanse zaskoczyć pozytywnie, wypychając krajową krzywą w górę, powyżej 4,60% w segmencie 10Y.

Kolejny tydzień negatywnych zaskoczeń związanych z danymi na temat amerykańskiego rynku pracy wpłynęły na spadek dochodowości amerykańskich papierów skarbowych oraz kontraktów dolarowych IRS. Sądzimy, że kontynuacja publikacji słabych danych w USA w połączeniu z oczekiwanymi lepszymi danymi z Europy powinna wpłynąć na zwężania spreadu między 10Y obligacjami amerykańskimi, a niemieckimi. Proces ten powinien również wspierać obniżanie stawek ASW i stawek CDS państw południa Europy oraz polskich papierów skarbowych nominowanych w walutach obcych. Proces zwężania sreadów między 10Y UST, a odpowiadającymi im niemieckimi Bundami będzie naszym zdaniem trwał do końca I kw. i doprowadzi do ustabilizowania się spreadu na poziomie 95-100, po czym powinna nastąpić jego stabilizacja. W przypadku stawek ASW krajów południa Europy oczekujemy dalszego ich obniżania w perspektywie całego roku. Przy czym łączna skala tego ruchu nie powinna przekroczyć 40 pb. w przypadku Portugalii i 20 pb. w przypadku Włoch i Hiszpanii.

Na rynek walutowy powraca zmienność. Euro/dolar jeszcze w środę pod koniec sesji europejskiej testował wsparcie na 1,356 a już w pierwszych godzinach wczorajszej sesji zmierzał w kierunku 1,37. Trudno jest jednoznacznie wskazać, co mogło skłonić inwestorów do ponownego, tak nagłego zwrócenia się ku walucie europejskiej. Może to być jedynie odreagowanie techniczne, po nieudanym utrzymaniu się euro/dolara poniżej 1,36 dzień wcześniej. Rynek nie uwierzył najprawdopodobniej w bliską perspektywę zastosowania przez EBC kolejnych narzędzi łagodzących politykę monetarną banku mających pobudzić europejską gospodarkę. W tym kontekście niewykluczone, że częściowo wpływ na nastroje miała publikacja ankiety EBC, z której wynikało, że w latach 2014-16 inflacja będzie niższa od wcześniejszych założeń, ale ryzyko deflacyjne będzie zmniejszało się. Ścieżka wzrostu cen miałaby wyglądać następująco: 1,1% w tym roku, 1,4% w przyszłym i 1,7% w 2016 roku. Realizacja takiego scenariusza odpowiadałaby założeniom prezesa EBC M.Draghi-ego, iż strefę euro czeka stopniowe ożywienie przy niskiej inflacji. Nad tym wszystkim czuwałby bank centralny mający w pogotowiu narzędzia, których użyłby “w razie potrzeby”.

Po południu na rynek napłynęły dane z USA dodatkowo gruntujące pozycję euro wobec dolara. W ub. tygodniu przybyło 339 tys. nowych podań o zasiłek dla bezrobotnych (nieznacznie, ale więcej niż oczekiwano), wzrosła też liczba bezrobotnych kontynuujących pobieranie zasiłku (już trzeci tydzień z rzędu). Słabsza od prognoz okazała się również sprzedaż detaliczna, obniżając dynamikę o 0,4% m/m w styczniu. Skorygowano także dane za grudzień minionego roku. Początkowo podawano, że sprzedaż wzrosła wówczas o 0,2%, ale okazało się, że jednak spadła o 0,1%.  W reakcji na te publikacje euro/dolar jeszcze lekko wzrósł, nominalnie przełamując tygodniowy szczyt. Pod koniec sesji europejskiej kurs EUR/USD nadal więc utrzymywał notowania w okolicach 1,37, a dzisiaj od rana poziom ten wyraźnie atakuje.

Mamy zatem kontynuację publikacji słabszych danych zza oceanu.  Inwestorzy na razie przyjmują, że są one związane z pogodą. Zima w USA nadal bowiem nie odpuszcza, w czwartek z powodu silnej zamieci nie doszło do przesłuchania J.Yellen przed Komisją Bankową Senatu. Pytanie, czy to rzeczywiście jedynie wina pogody, czy też słabe dane związane są z kwestiami fundamentalnymi na razie pozostaje bez odpowiedzi. Co jednak ciekawe, amerykański bank centralny obserwuje sytuację i jak zasugerowała prezes Fed niewykluczone, że jeśli sytuacja makroekonomiczna będą się dalej pogorszać, to rozważona zostanie przerwa w ograniczaniu programu QE3. Taka perspektywa negatywnie wpływa na dolara względem euro, a ostatnio szczególnie w relacji do funta. W czwartek kurs GBP/USD znalazł się na poziomach najwyższych od maja 2011 roku, przełamując opór na 1,667.

Złoty sesję czwartkową rozpoczął nie najlepiej, niemniej po południu w dużej mierze zdołał odrobić straty. Już od pierwszych godzin handlu waluta nasza poddana została silnej wyprzedaży. Kurs EUR/PLN zbliżył się do 4,18 podczas gdy dzień wcześniej notował okolice o około 2,5 pipsa niższe. Choć kolejne godziny handlu przynosiły odreagowanie, złoty nie zdołał jednak powrócić do swoich środowych poziomów. Brakowało wsparcia zarówno ze strony krajowego rynku długu (pomimo relatywnie wysokiego bid/offer ratio inwestorzy nie byli skłonni podbijać cen papierów), ale też i fundamentów (pusty kalendarz makroekonomiczny).

W piątek poznamy kolejne ważne doniesienia makroekonomiczne. Na uwagę zasługiwać będą przede wszystkim: informacje dot. PKB za 4q13 dla strefy euro, jej największych gospodarek i Polski. W kraju poznamy jeszcze dane inflacyjne (indeks CPI za styczeń) i dot. podaży pieniądza M3. Po południu napłyną zaś publikacje z USA nt. styczniowej produkcji przemysłowej i indeksu nastrojów przygotowywanego przez Uniwersytet Michigan.

Z technicznego punktu widzenia kurs EUR/USD nadal utrzymuje się wysoko (z krótkoterminową perspektywą na dalszy wzrost) jednak w nasze ocenie w średnim terminie widoki dla euro nie są najlepsze. Według naszej prognozy na koniec miesiąca euro będzie notowane w okolicach 1,34 USD, a kwartał zakończy na poziomie 1,32 USD.  Najbliższy opór dla euro/dolara wyznacza strefa 1,37-1,341. Wsparcie zaś to 1,3645. Teraz jednak skoncentrujmy się na szukaniu okazji, a naszą uwagę przyciągać powinny przecenione ostatnio waluty gospodarek emerging markets

140214.pkobo.01.600x360

Konrad Soszyński,
Joanna Bachert,
Biuro Strategii Rynkowych,
PKO Bank Polski

Udostępnij artykuł: