Rynki i nowy premier: Spokojnie, to tylko oczekiwana zamiana miejsc

Aktualności

0001

Awans Mateusza Morawieckiego na fotel prezesa Rady Ministrów rynki finansowe przyjęły ze stoickim spokojem. Kurs złotego wobec innych walut co prawda w trakcie piątku nieznacznie się wzmocnił, ale była to głównie zasługa brytyjskiego funta ciągnącego europejskie kursy w górę dzięki pierwszym uzgodnieniom dotyczącym Brexitu. Indeksy giełdowe co prawda też poszły w górę, ale nie były to wzrosty spektakularne.

#ZbigniewBiskupski: Nareszcie nadzór nad wszystkimi spółkami Skarbu Państwa, w tym zwłaszcza notowanymi na #GPW, będzie w rękach osoby z branży, za jaką uznawany jest #MateuszMorawiecki.

Dla rynków finansowych przejście Mateusza Morawieckiego z gabinetu wicepremiera do siedziby premiera rządu było ruchem oczekiwanym. Mimo powszechnych spekulacji, iż stery państwa przejmie prezes PiS i zastąpi w roli prezesa Rady Ministrów Beatę Szydło, rynki były mocno przekonane, że jednak nowym premierem zostanie  Mateusz Morawiecki. Wyraźnie wygrywał on z Jarosławem Kaczyńskim nawet w zakładach bukmacherskich, które na tę okoliczność pojawiły się w połowie listopada. A bezpośrednim zwiastunem oczekiwanej zmiany było odwołanie przez wicepremiera Morawieckiego wyjazdu do Brukseli.

Dla walut Morawiecki mniej ważny niż Brexit

– Złoty na te zmiany nie reaguje i to chyba dobrze, bo polska waluta pozostaje relatywnie mocna. Nie tylko mamy poziomy bliskie tegorocznym dołkom na parach euro-złoty i frank szwajcarski-złoty, ale PLN radzi sobie świetnie wobec walut regionu – węgierskiego forinta, czy rumuńskiego rona – komentował w piątkowy poranek dr Przemysław Kwiecień, główny ekonomista XTB.

W ciągu dnia złoty jeszcze poprawił swoją pozycję, ale to za sprawą brytyjskiego funta, a nie Mateusza Morawieckiego. Jak podkreślił Marcin Kiepas, główny analityk WALUTEO, notowania funta wzrosły do najwyższego kursu brytyjskiej waluty od 1 listopada br. Jest to reakcja na doniesienia o znaczącym postępie negocjacji Unii Europejskiej z Wielką Brytanią ws. Brexitu, co otworzyło drogę do rozpoczęcia drugiej fazy rozmów, a przede wszystkim daje gwarancję, iż porozumienie zostanie zatwierdzone podczas zaplanowanego na 14-15 grudnia szczytu przywódców Unii Europejskiej.

 

Giełda pokazuje, że lubi nadzór w jednych rękach

Wpływu objęcia teki premiera przez Mateusza Morawieckiego można za to z pewnością doszukiwać się na rynku giełdowym. Na otwarciu notowań warszawskiej Giełdy Papierów Wartościowych indeksy wyraźnie wzrosły – o ok. 1 proc. Trzeba jednak wziąć też poprawkę na spadki z minionych dni i uwzględnić efekt ich odreagowania.

Z pewnością jednak inwestorzy za duży plus zmiany uznali fakt, iż nareszcie nadzór nad wszystkimi spółkami Skarbu Państwa, w tym zwłaszcza notowanymi na GPW, będzie w rękach osoby z branży, za jaką uznawany jest Mateusz Morawiecki. Analitycy przypominają, iż niedawno kontrolę nad PZU (a więc pośrednio także nad Bankiem Pekao i Alior Bankiem) przejęła od wicepremiera Morawieckiego premier Beata Szydło, a w planach miała zabranie i przekazanie innym osobom nadzoru nad KGHM czy Azotami; akcje tych spółek najmocniej w piątek zyskiwały na wartości.

Znany modernizator, mało znany polityk

W brytyjskim dzienniku Financial Times w artykule o zmianach na szczytach władzy w Polsce Mateusza Morawieckiego określono mianem modernizatora. Podkreślając jego doświadczenie jako byłego bankiera i obecnego gospodarczego wizjonera, zwrócono uwagę na okoliczność, iż nieznane są jego talenty dyplomatyczne i stricte polityczne.

Mocną stroną i wielką szansą dla Mateusza Morawieckiego jako premiera jest więc to, że podobnie jak w przypadku odzyskania nadzoru nad spółkami Skarbu Państwa, w nowej roli zyska pełne panowanie nad sposobem wdrażania swojej Strategii na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju. Znalazłszy się w roli „adwokata we własnej sprawie” będzie mógł rozstrzygać zdecydowanie na swoją korzyść różnice zdań jakie do tej pory powstawały między wicepremierem finansów i rozwoju a szefami innych resortów: nauki – a w kwestii innowacyjności, energetyki – w zakresie elektromobilności, pracy – co do wynagrodzeń i rozwiązań socjalnych, itd., itp.

Z kolei największą słabością, a w konsekwencji i zagrożeniem dla nowego premiera jest brak zaplecza politycznego w PiS i oparcie swojej pozycji jedynie na rekomendacji Jarosława Kaczyńskiego. Inną – jest brak doświadczenia stricte politycznego. Nie wiadomo też czy Mateusz Morawiecki ma dostateczne kwalifikacje dyplomatyczne do sterowania całym rządem. Gdy więc np. świetnie wieści z gospodarki zamienią się na hiobowe, jego błyskotliwa kariera – od ministra przez superministra, wicepremiera do premiera – może  błyskawicznie runąć.

Mateusz Morawiecki, korzystając z nowej roli, musi więc szybko dowieść, że jest świetnym politykiem i zdolnym dyplomatą – co objawi się choćby w budowaniu własnego zaplecza politycznego. I tak naprawdę w najbliższym czasie jego postępy lub niepowodzenia na tym polu rynki finansowe będą najpilniej śledzić i najmocniej na nie reagować.

Udostępnij artykuł: