Rynki o poranku – to nie koniec dolara

Komentarze ekspertów

Wczorajszy komunikat FED, nowe projekcje makroekonomiczne i wystąpienie Janet Yellen wywołało niespotykaną zmienność na rynku walutowym. Tylko podczas jednej sesji kurs USDPLN zmienił się od szczytu do dołka aż o ponad 18 groszy! Komitet Otwartego Rynku ostatecznie zdecydował się na usunięcie słowa "patient" z komunikatu, pod co od dawna grali inwestorzy kupujący dolara. Fakt ten został jednak przyćmiony przez nowe projekcje.

FED nie będzie już cierpliwie czekał na podwyżki stóp procentowych, co jednak nie oznacza, że będzie niecierpliwy, co wielokrotnie podkreślała Janet Yellen na swojej konferencji. Delikatna zmiana oficjalnego komunikatu nie oznacza więc, że podwyżka stóp automatycznie nastąpi w pierwszym półroczu, a jeśli kolejne dane ze Stanów Zjednoczonych będą negatywnie zaskakiwać, to jest to wręcz mało prawdopodobne. FED zwrócił oczywiście uwagę na inflację, która znajduje się poniżej celu już od 2012 roku i nie ma szans na szybki jej powrót do poziomu 2%, widoczny jest także wpływ mocnego dolara na gospodarkę USA. Jednak czynnikiem, który przesądził o skokowym osłabieniu dolara były nowe prognozy dla stopy procentowej. Słynny wykres dot-chart pokazuje, że obecnie większość członków FOMC oczekuje, że główna stopa procentowa na koniec tego roku wyniesie 0,675% (poprzednio 1,125), a na koniec 2016 roku 1,875% (poprzednio 2,5%). Wydawać by się mogło, że to nie są wielkie zmiany, ale dla rynku walutowego jest to prawdziwe trzęsienie ziemi. FED usunął słowo patient, ale tak drastyczne obniżenie ścieżki podwyżek stóp procentowych jest bardzo niekorzystne dla dolara. Dodatkowo długoterminowo stopa procentowa ma utrzymać się na poziomie 3,5%, a jeszcze nie tak dawno temu miało to być 4%. Wczorajsze wydarzenia były zatem niekorzystne dla dolara, co widać po ruchach na rynku walutowym. Kurs EURUSD przekroczył poziom 1,10, natomiast indeks dolara skokowo spadł z poziomu 100 do poniżej 95.

To co negatywne dla dolara, oznaczało wzrosty na rynku akcyjnym. Większość głównych indeksów Wall Street zyskiwała wczoraj ponad 1%. Niższe stopy procentowe oznaczają wyższe wyceny akcji.

Wczorajszy efekt FED okazał się jednak bardzo krótkotrwały, przede wszystkim jeśli chodzi o rynek walutowy. Po godzinie 9 indeks dolara wrócił już w okolice 100; kurs EURUSD spadł już poniżej 1,07; a za dolara płacimy już 3,88 zł. FED złagodził swoje stanowisko, a tak naprawdę zmniejszył oczekiwania inwestorów, którzy liczyli na dynamiczny cykl podwyżek procentowych. Tyle, że Rezerwa Federalna i tak pozostaje pierwszym kandydatem z grupy G-10 do podwyżek stóp procentowych, a sporo za nią pozostaje jeszcze Bank Anglii. To oznacza, że era dolara nie została zakończona, a jedynie przerwana na kilka godzin.

Mateusz Adamkiewicz
Analityk Rynków Finansowych
HFT Brokers

Udostępnij artykuł: