Rząd hojnie wydaje pieniądze, a deficyt budżetu państwa znacznie mniejszy niż zakładano w ustawie

Gospodarka

Według wstępnego szacunku Ministerstwa Finansów w roku 2020 budżet państwa zamknął się deficytem wynoszącym 85014,2 mln zł. Był on znacznie mniejszy niż przewidywała to znowelizowana ustawa budżetowa na rok 2020, w której zapisano deficyt wynoszący 109347,6 mln zł.

mapa Europy, Polski,
Fot. stock.adobe.com / Zerophoto

Według wstępnego szacunku Ministerstwa Finansów w roku 2020 budżet państwa zamknął się deficytem wynoszącym 85014,2 mln zł. Był on znacznie mniejszy niż przewidywała to znowelizowana ustawa budżetowa na rok 2020, w której zapisano deficyt wynoszący 109347,6 mln zł.

Co ciekawe, po 11 miesiącach deficyt wynosił zaledwie 13 204,8 mln zł, a zatem w ostatnim miesiącu dziura w budżecie zwiększyła się o ponad 70 mld zł.

W ubiegłym tygodniu dane dotyczące wielkości deficytu finansów publicznych opublikował GUS.

Rząd swoje, budżet swoje

Deficyt sektora instytucji rządowych i samorządowych wyniósł 161 544 mln zł, czyli niemal dwukrotnie więcej niż deficyt budżetu, podany przez Ministerstwo Finansów. W relacji do PKB deficyt wyniósł 6,97%.

Różnica między obu wielkościami wynika z faktu, że GUS podał wielkość deficytu zgodną z unijną metodologią. Obejmuje on zarówno deficyt budżetu centralnego, budżetów samorządowych oraz innych instytucji publicznych, w tym wydatki Polskiego Funduszu Rozwoju i Banku Gospodarstwa Krajowego na podtrzymanie gospodarki.

Mętny obraz

Ministerstwo Finansów informuje o zadłużeniu Skarbu Państwa na koniec grudnia 2020 roku. Wyniosło ono 1 097,5 mld zł, czyli 47,4 % PKB.

Finanse państwa są zaciemniane przez pączkujące agencje i fundusze okołobudżetowe

Zadłużenia całego sektora finansów publicznych (tak zwany „Państwowy Dług Publiczny”) jeszcze nie znamy, choć minister finansów Tadeusz Kościński ocenia, że na koniec 2020 roku dług publiczny nie przekroczył najprawdopodobniej 50% PKB według definicji krajowej i 60% według definicji UE.

Pogłębiające się różnice między wielkościami deficytu i długu według krajowej i unijnej definicji sprawiają, że finanse państwa stają się coraz mniej przejrzyste i coraz słabsza jest ich kontrola przez konstytucyjne organy państwa.

Finanse państwa są zaciemniane przez pączkujące agencje i fundusze okołobudżetowe, nad którymi kontrola parlamentarna jest trudniejsza, a opinia publiczna niewiele wie, w jakim celu zostały powołane (choć noszą nazwę „fundusze celowe”) i jaka jest ich skuteczność.

Czy ważne jest co myślą wierzyciele Polski o naszych finansach publicznych?

Na początku wieku trwała dyskusja o uporządkowaniu finansów państwa i likwidacji przynajmniej niektórych funduszy, wydzielonych z budżetu. Coś w tej sprawie starał się robić Marek Belka, gdy był ministrem finansów, a później jeszcze Zyta Gilowska.

Brak przejrzystości finansów państwa zmniejsza zaufanie do skarbowych papierów dłużnych

Od 2015 roku powstało wiele tych dziwnych tworów i dziś istnieje 10 agencji (jak choćby Narodowy Instytut Wolności-Centrum Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego) i 35 funduszy celowych. Dają zatrudnienie i rozdzielają pieniądze – czasami wielomiliardowe sumy, nad którymi parlament ma tylko iluzoryczną kontrolę.

Brak przejrzystości finansów państwa zmniejsza zaufanie do skarbowych papierów dłużnych. Dotychczas wierzyciele Polski zakładali, że polski rząd traktuje poważnie regułę wydatkową i progi zadłużenia, zapisane w Konstytucji RP i ustawie o finansach publicznych. Dziś już takiej pewności nie mają.

Źródło: aleBank.pl
Udostępnij artykuł: