Sacrebleu! Czyli gdzie popełnili błąd towarzysze Francuzi cz. 2

Komentarze ekspertów

Minął już rok od wyboru nowego prezydenta Francji François Hollanda. On i jego rząd zastali w kraju bardzo ciężką sytuację gospodarczą, ale przez ponad rok nie byli w stanie nic z nią zrobić. Wręcz przeciwnie, doszło do wyraźnego pogorszenia. Według sondaży Holland to najmniej lubiany prezydent od trzydziestu lat i nie ma się, czemu dziwić. Wskaźniki ekonomiczne mówią same za siebie: 3,2 miliona Francuzów jest bezrobotna, produkcja przemysłowa spada, dług publiczny jest w stratosferze, a siła nabywcza ludności spada.

Minął już rok od wyboru nowego prezydenta Francji François Hollanda. On i jego rząd zastali w kraju bardzo ciężką sytuację gospodarczą, ale przez ponad rok nie byli w stanie nic z nią zrobić. Wręcz przeciwnie, doszło do wyraźnego pogorszenia. Według sondaży Holland to najmniej lubiany prezydent od trzydziestu lat i nie ma się, czemu dziwić. Wskaźniki ekonomiczne mówią same za siebie: 3,2 miliona Francuzów jest bezrobotna, produkcja przemysłowa spada, dług publiczny jest w stratosferze, a siła nabywcza ludności spada.

Na taką sytuację reagują młodzi Francuzi, ponad połowa z nich przestała wierzyć w przyszłość Francji i chciałaby się przenieść do innego kraju. Takie dane wynikały z sondaży przeprowadzonych w lutym przez instytut Viavoice. To właśnie oni będą musieli spłacać ogromne długi, za które odpowiedzialne są starsze generacje. Podnoszenie podatków i redukcja świadczeń socjalnych ich nie minie, a dodatkowo zapłacą również za kryzys demograficzny co oznacza, że w najlepszym przypadku ich siła nabywcza będzie w długoterminowej stagnacji. Może dojść do sytuacji, że młodzi ludzie będą emigrować tak, jak się to dzieje w Hiszpanii, Portugalii czy Grecji. Aby uniknąć takiego scenariusza musiałoby we Francji dojść do wielkich zmian. Francuzi musieliby stworzyć przyjazne środowisko ekonomiczne, w którym przedsiębiorcy nie będą ścigani i karani ogromnymi podatkami. Zmiana musi nastąpić również na rynku pracy, który musi stać się bardziej elastyczny, dzięki czemu będzie mógł generować nowe miejsca pracy. Innymi słowy państwo musi przestać osłabiać swoją gospodarkę i przestać nadmierne w nią ingerować.

Stworzenie przyjaznego środowiska dla przedsiębiorców wydaje się być jednym z kluczowych czynników pomocnych w odwróceniu niekorzystnych zmian gospodarczych, a tym samym może wpłynąć na odłożenie groźby emigracji młodych francuzów. Jednakże po ponad roku rządzenia obecnego socjalistycznego prezydenta, który moim zdaniem reprezentuje patologiczną, kolektywną i nacjonalistyczną myśl, nie widać postępów. Jest zupełnie odwrotnie. Poniżej spróbuje przedstawić kilka ekonomicznych środków czy eksperymentów, dzięki którym obecny rząd "zabłysnął". Prawdopodobnie stoją za tym dobre intencie, ale z ekonomicznego punktu widzenia może dojść do nieszczęścia. Nie ma w ogóle, w ogóle mowy o stworzeniu przyjaznego klimatu dla przedsiębiorców, który mógłby zapewnić dobrą opinię, napływ inwestycji, kapitału i know-how, a tym samym i dobrobytu obywatelom Francji. Jednak osądźcie sami.

  1. Już hitem wyborczym powinien być 75% podatek dla obywateli z rocznych dochodem powyżej miliona euro. Rada Konstytucyjna uznała propozycję Hollanda za niezgodną z konstytucją, w rezultacie prawo to nie weszło w życie. Jednak w międzyczasie dobra renoma Francji spadła. Słynny aktor Gerard Depardieu protestując w sprawie nowych podatków starał się o zmianę obywatelstwa, które w końcu uzyskał z rąk samego Vladimira Putina.
  2. W czerwcu 2012 bezrobocie we Francji osiągnęło poziom 10,2%, rząd oczywiście starał się rozwiązać ten problem. Głównym pomysłem zaproponowanym przez ministra pracy Sapina było stworzenie takich warunków na rynku pracy, że zwolnienia będą dla firm tak drogie, że nie będą się im opłacać. Wynikiem takich działań jest stopniowe zamrożenie rynku pracy i poziom bezrobocia atakujący historyczne poziomy.
  3. Kolejnym przykładem jest sprawa związana z producentem samochodów PSA. PSA produkuje samochody Citroen i Peugeot od roku 1890. Spółka PSA zdecydowała o zamknięciu jednej ze swych fabryk, co oznaczało zwolnienie ośmiu tysięcy pracowników. Wzbudziło to falę oburzenia w kręgach rządowych. Rodzina Peugeot została wezwana "na dywanik“ do ministra reindustrializacji, gdzie została pouczona, czym jest patriotyzm. Minister stwierdził również, że Peugeot nie jest tylko spółką akcjonariuszy, ale jest częścią francuskiej historii, dlatego rząd wraz ze związkami zawodowymi zażądali utrzymania dotychczasowej produkcji.

    Rząd i związki zawodowe prawdopodobnie żyją poza rzeczywistością. Peugeot sprzedaje połowę swojej produkcji w Europie, kryzys finansowy w latach 2008-2009 i obecny kryzys zadłużeniowy przyczyniły się do spadku popytu na samochody. Dlatego produkcja nowych samochodów w Francji w ostatnich siedmiu latach spadła średnio o 42%. Peugeot przy zachowaniu obecnej produkcji i liczby pracowników powiększa swoją stratę o 140 milionów euro miesięcznie. Jednak nawet takie olbrzymie straty nie wpłynęły na decyzję o zachowaniu miejsc pracy. Zaproponowane rozwiązania mogą działać, ale tylko przez krótki okres a w dłuższym okresie są przeciwskuteczne i istnieje wielkie prawdopodobieństwo, że Peugeot zbankrutuje a pracę straci nie osiem tysięcy, ale wszyscy zatrudnieni, których jest ponad dwieście tysięcy.
  4. Po sprawie Peugeot nadszedł czas na producenta stali ArcelorMittal, który chciał zoptymalizować produkcję i zamknąć dwie huty z powodu zmniejszonego popytu na stal. W grę wchodziło zwolnienie sześciuset osób. Rząd zagroził ArcelorMittal, że jeżeli dokona redukcji zatrudnienia, ich majątek zostanie upaństwowiony.
  5. W lutym bieżącego roku pojawiła się kolejna perełka, która pokazuje desperackie działania francuskiego rządu. Dyrektor generalny amerykańskiej spółki Titan (producent opon) opublikował list skierowany do francuskiego ministra reindustrializacji. Minister zaproponował spółce Titan zainwestowanie w podupadającą fabrykę opon Goodyear w mieście Amiens. W liście CEO spółki Titan pisze, że odwiedził kilkukrotnie tę fabrykę. Ludzie zatrudnienie w fabryce pracują tylko 3 godziny, produktywność jest bardzo niska a pensje ekstremalnie wysokie (dzięki związkom zawodowym). Już cztery lata trwają starania o uratowanie fabryki Goodyear, ale za sprawą związków zawodowych i francuskiego rządu jest to niemożliwe. 
  6. W marcu francuski urząd telekomunikacyjny złożył do prokuratury wniosek o zbadanie czy Skype jest operatorem telekomunikacyjnym. Istnieją dwa powody złożenia powyższego wniosku. Pierwszy to chęć zmuszenia Microsoftu (właściciel Skypa) do płacenia we Francji podatków od wszystkich dochodów płynących z francuskiego rynku. Drugi to lokalni operatorzy, którzy nie są w stanie dotrzymać kroku konkurencji. W obu przypadkach wynik badania dla konsumenta końcowego jest negatywny. Skype albo swoje usługi ograniczy albo zwiększy ich ceny. Żadne z tych rozwiązań nie przyczyni się do zwiększenia dobrobytu społeczeństwa.
  7. W maju francuski rząd przedstawił pomysł wprowadzenia nowego podatku od smartfonów i tabletów. Miałby to był jednoprocentowy podatek, który zostałby wykorzystany do wsparcia i promowanie francuskiej kultury. Któż lepiej zna się na francuskiej kulturze jak nie francuski rząd! Dlatego najlepszym rozwiązaniem są podatki, podatki i jeszcze raz podatki.
  8. W tym miesiącu francuska minister kultury zaatakowała internetową księgarnię Amazon, oskarżając ją o dumpingowe praktyki, które zagrażają niezależności francuskich księgarni. Wiadomo powszechnie, że klasyczne księgarnie nie są w stanie konkurować z nowymi technologiami (e-booki) i kanałami sprzedażowymi (Internet). Zamiast cieszyć się z rozwoju technologii, która w wyniku końcowym obniża ceny książek, rząd francuski kładzie kłody pod nogi zakazując Amazonowi bezpłatnej wysyłki zamówionych książek. Jeżeli celem francuskiego rządu jest zwiększenie poziomu czytelnictwa, to zdrowy rozsądek podpowiada, że książki powinny być jak najtańsze, aby stać się  dostępnymi dla każdego. Jednakże kroki jaki podejmuje minister kultury i cały rząd są zupełnie odwrotne.
  9. Komisja Europejska w czerwcu postanowiła nałożyć tymczasowe cła karne na tanie panele słoneczne importowane z Chin. Przeciwko wprowadzeniu ceł zaporowych opowiedziało się ponad połowa krajów UE w tym Niemcy i Wielka Brytania. Tanie kolektory słoneczny mogłyby częściowo wyprowadzić rynek z patu poprzez znaczne obniżenie cen zakupu energii słonecznej. Największym zwolennikiem wprowadzenia cła na "solary“ była oczywiście Francja, a komisarz europejski ds. handlu stwierdził, że sprzeciw większości krajów UE go nie zaniepokoił.

    To jest przykład arogancji rządowych biurokratów par excellence. Konsumenci ponownie stoją na straconej pozycji. Nie tylko Francuzi nie będą mogli kupić tańszych kolektorów słonecznych, ale także nikt w UE. Dziękuję wam socjaliści. Podziękować mogą również europejscy, a w szczególności francuscy winiarze - Chiny od razu odpowiedziały rozpoczynając dochodzenie w sprawie dotowanie producentów win przez poszczególne kraje UE, które mogłyby szkodzić krajowym winom chińskim. Chiny grożą podobnymi cłami karnymi.
  10. USA i Unia Europejska rozważają stworzenie porozumienia o wolnym handlu. Dwa najsilniejsze rynki konsumenckie na świecie połączyłyby się, doprowadzając do rozwoju handlu po obu stronach Atlantyku. Na zawarciu porozumienie najbardziej zależy USA i Wielkiej Brytanii. Bruksela jest również za. Formalnie współpraca jeszcze się nie rozpoczęła, a już francuski rząd dyktuje ultimatum. Paryż działając "w interesie“ swoich obywateli chce, aby z umowy został wyłączony przemysł rozrywkowy. Bez spełnienia tego warunku francuski prezydent nie wyda zgody na rozpoczęcie rozmów.

Michal Valentík
główny strateg inwestycyjny
Generali PPF Invest

Udostępnij artykuł: