Sąd Najwyższy orzekł ws. kredytów frankowych: roszczenia banku i konsumenta niezależne; co to oznacza dla frankowiczów?

Kredyty / Nieruchomości / Prawo i regulacje

Sąd Najwyższy podtrzymał stanowisko, że roszczenia banku i konsumenta są niezależne, nie ulegają automatycznie wzajemnej kompensacji - poinformował w piątek Sąd Najwyższy po rozstrzygnięciu w Izbie Cywilnej dotyczącej kredytów walutowych. W opinii sądu bank może żądać zwrotu świadczenia od chwili, w której umowa kredytu stała się trwale bezskuteczna, co wyznacza bieg przedawnienia.

Franki szwajcarskie i młotek sędziowski
Fot. stock.adobe.com/studio v-zwoelf

Sąd Najwyższy podtrzymał stanowisko, że roszczenia banku i konsumenta są niezależne, nie ulegają automatycznie wzajemnej kompensacji - poinformował w piątek Sąd Najwyższy po rozstrzygnięciu w Izbie Cywilnej dotyczącej kredytów walutowych. W opinii sądu bank może żądać zwrotu świadczenia od chwili, w której umowa kredytu stała się trwale bezskuteczna, co wyznacza bieg przedawnienia.

"Jeżeli (..) umowa kredytu nie może wiązać, konsumentowi i kredytodawcy przysługują odrębne roszczenia o zwrot świadczeń pieniężnych (...)" - powiedział prezes Izby Cywilnej Sądu Najwyższego sędzia Dariusz Zawistowski.

Kredytodawca może żądać zwrotu świadczenia od chwili, w której umowa kredytu stała się trwale bezskuteczna.

Poinformował o nadaniu uchwale mocy zasady prawnej.

Czytaj także: ZBP: niekorzystne dla banków rozstrzygnięcia ws. kredytów frankowych oznaczałyby upadek części sektora bankowego >>>

W piątek odbyło się posiedzenie Izby Cywilnej Sądu Najwyższego, który w składzie 7 sędziów odpowiedział na pytania prawne zadane przez Rzecznika Finansowego, dotyczące sposobu rozliczeń po unieważnieniu przez sąd powszechny umowy kredytu denominowanego lub indeksowanego w walucie obcej.

"Skoro bank nie może do czasu definitywnego upadku umowy domagać się zwrotu świadczenia spełnionego na jej podstawie, a w szczególności zwrotu kapitału udostępnionego konsumentowi, to nie może również rozpocząć biegu przedawnienia tego roszczenia" - powiedział sędzia sprawozdawca Roman Trzaskowski.

"Problematyka tych kredytów powinna być już dawno rozstrzygnięta przez ustawodawcę"

Trzaskowski ocenił, że problematyka tych kredytów powinna być już dawno rozstrzygnięta przez ustawodawcę. Ocenił, że treść uchwały Izby wskazuje na to, że nie odpowiada ona dokładnie na pytania Rzecznika Fiansowego i pytania te "przeformułowuje".

Podał, że konsument może żądać zwrotu całości spłaconych rat kredytu niezależnie od tego "czy i w jakim zakresie jest dłużnikiem banku".

Czytaj także: Wyrok TSUE ws. kredytów frankowych zweryfikował wiele mitów; „frankowicze nie mogą liczyć na darmowy kredyt” >>>

"Sąd Najwyższy nie może i nie chce uchylać się od przedstawionych mu do rozstrzygnięcia zagadnień, ale może działać tylko w zakresie, którego dotyczył wniosek Rzecznika Finansowego" - powiedział Trzaskowski.

"Uchwała dotyczy tylko niektórych zagadnień związanych z określeniem reżimu roszczeń restytucyjnych z całkowitą bezskutecznością umowy kredytu (...)" - dodał.

Piątkowa uchwała Izby Cywilnej Sądu Najwyższego wyprzedziła uchwałę pełnego składu tej izby w sprawie kredytów frankowych. Posiedzenie całej Izby Cywilnej Sądu Najwyższego zostało wyznaczone na 11 maja. 

"SN przesądził słuszność teorii dwóch kondykcji"

Sąd Najwyższy ponownie przesądził słuszność tak zwanej teorii dwóch kondykcji przy rozliczeniu stron nieważnej umowy kredytowej, a jasne określenie zasad i momentu terminu przedawnienia roszczeń pozwoli na bardziej precyzyjne ustalanie wartości roszczeń - poinformował Wojciech Bochenek, radca prawny z kancelarii z grupy Votum.

Zapadłą dziś w Sądzie Najwyższym uchwałę należy odczytywać pozytywnie. Sąd Najwyższy ponownie przesądził zasadność i słuszność teorii dwóch kondykcji przy rozliczeniu stron nieważnej umowy kredytowej.

"Takie stanowisko będzie dawało jasność i jednolitość w zakresie zapadających wyroków" - powiedział Bochenek z kancelarii reprezentującej frankowiczów w sporach z bankami.

Czytaj także: Nie będzie przedawnienia liczonego od daty wypłaty kredytu, bankowcy oceniają uchwałę SN

"Dobrze, że Sąd Najwyższy pochylił się nad zagadnieniem przedawnienia roszczeń, które stwarzało duże rozbieżności w orzecznictwie. Jasne określenie zasad i momentu biegu terminu przedawnienia pozwoli na bardziej precyzyjne ustalanie wartości roszczeń i określenie strategii procesowej. Warto zaakcentować, że Sąd Najwyższy podczas dzisiejszej uchwały wskazał, że przy jej podjęciu miał na uwadze wskazówki wynikające z dyrektywy 93/13 i orzecznictwa TSUE, które jest przychylne kredytobiorcom. Podjęta uchwała ma moc zasady prawnej, co z pewnością będzie widoczne w zapadających wyrokach" - dodał.

Rzecznik Finansowy: orzeczenie SN ws. kredytów walutowych korzystne dla konsumentów

Piątkowe orzeczenie Sądu Najwyższego, dotyczące uznania umowy kredytowej w walucie obcej za nieważną, jest zgodne ze stanowiskiem Rzecznika Finansowego, który wnioskował jednocześnie o ujednolicenie orzecznictwa sądowego - ocenia Mariusz Golecki, Rzecznik Finansowy. Jego zdaniem, uchwała Sądu potwierdza korzystny dla konsumentów trend w orzecznictwie.

Podjęta uchwała potwierdza korzystny dla konsumentów trend w orzecznictwie.

"Po pierwsze, zapewnia przewidywalność linii orzeczniczej, a tylko w takich warunkach klienci są w stanie oszacować możliwe skutki finansowe określonych działań. Uchwała ma zatem znaczenie zarówno dla tych, którzy będą chcieli dochodzić swoich praw w sądzie, jak i tych rozważających możliwość polubownego rozwiązania sporu. Po drugie, i równie ważne, zastosowanie teorii dwóch kondykcji jest korzystniejsze dla konsumentów, którzy są słabszą stroną w sporach z instytucjami finansowymi i to oni ponoszą konsekwencje stosowanych przez banki w umowach kredytowych niedozwolonych postanowień" - powiedział Mariusz Golecki, cytowany w komunikacie prasowym.

Do tej pory sądy powszechne prezentowały rozbieżne stanowiska w sprawie wzajemnych rozliczeń tzw. frankowiczów z bankami. Rzecznik Finansowy postulował, by Sąd Najwyższy jednoznacznie określił zasady, według których strony mają rozliczyć roszczenia w przypadku uznania umowy kredytowej za nieważną. Wskazał, że z prawnego punktu widzenia uzasadnione jest stosowanie teorii dwóch kondykcji.

"W praktyce oznacza to, że w razie uznania umowy za nieważną, kredytobiorca ma prawo domagać się od banku zwrotu w całości spełnionych świadczeń, nawet w sytuacji, gdy nie spłacił jeszcze kredytu. W takim przypadku kluczowe jest, ile kredytobiorca oddał bankowi, a nie ile od niego pożyczył. Ponadto, aby dochodzić zwrotu kwoty wypłaconego kredytu, bank powinien wystąpić z własnym roszczeniem" - powiedziała Ewa Skibińska z biura Rzecznika Finansowego.

"Żeby ułatwić rozliczenie, każda ze stron może złożyć oświadczenie o potrąceniu. Na przykład klient, który do tej pory spłacił mniej niż wynosiła kwota udzielonego kredytu, może wówczas uregulować tylko różnicę między tymi wartościami" - dodała.

Zakwestionowana w piątek przez Sąd Najwyższy teoria salda mówiła natomiast o tym, że przedmiotem roszczenia mogłaby być tylko różnica między wartością kredytu a spłaconymi już ratami. Zdaniem Rzecznika Finansowego, teoria salda jest niekorzystna dla konsumentów, nie ma też podstaw w obowiązujących przepisach prawa. Przy zastosowaniu teorii salda, sąd przyznałby tylko różnicę między sumą wpłaconych przez klienta rat i udostępnioną przez bank kwotą.

"Wskazanie jakie zasady powinny być stosowane do rozliczenia umowy w przypadku uznania jej za nieważną poprawi bezpieczeństwo obrotu prawnego oraz podniesie zaufanie konsumentów do stabilności prawa. Brak przewidywalności w tym zakresie powodował, że składając pozew, klient musiał uwzględniać szereg sprzecznych poglądów prawnych, co wymusza formułowanie żądań ewentualnych w pozwie. Skutkowało to niepotrzebnym wydłużaniem oraz komplikowaniem postępowań sądowych, co było niekorzystne dla konsumentów. Instrumenty, którymi dysponuje Rzecznik Finansowy, pozwalają na realną poprawę sytuacji konsumentów w Polsce. Jeśli zauważę podobne problemy w innych aspektach, będę korzystał ze wszystkich dostępnych sposobów, żeby wspierać klientów w sporach z instytucjami finansowymi" - powiedział Mariusz Golecki.

"Rozstrzygnięcie SN kończy marzenia o tzw. darmowym mieszkaniu"

Piątkowe rozstrzygnięcie Sądu Najwyższego w sprawach frankowych kończy marzenia o "darmowym mieszkaniu" sfinansowanym z nieważnej umowy kredytu walutowego - ocenił dyrektor Obszaru Prawnego Santander Bank Polska Piotr Bodył-Szymala.

"Zwraca dzisiaj uwagę element zbalansowania tego rozstrzygnięcia. Zawiera ono dwa główne punkty, przy czym z powodu pierwszego bardziej mogą cieszyć się konsumenci, a z powodu drugiego instytucje finansowe" - powiedział Bodył-Szymala.

Dzisiejsze rozstrzygnięcie kończy marzenia o "darmowym mieszkaniu" sfinansowanym z nieważnej umowy kredytu walutowego.

"Sędziowie postanowili, że bieg terminu przedawnienia roszczeń dla banku - gdyby ta umowa okazała się nieważna - zaczynają się od momentu, kiedy bank definitywnie dowiedział się o bezskuteczności, czyli wtedy, kiedy sąd tę bezskuteczność przesądzi. Nie od momentu zawarcia umowy, ale od momentu wyroku. Sędziowie uznali także, że gdyby umowa okazała się nieważna, każda ze stron dochodzi swoich stron oddzielnie, chodzi o tak zwaną teorię kondykcji" - dodał.

Dyrektor ocenił, że wskutek wcześniejszego wyroku TSUE oraz piątkowej uchwały Sądu Najwyższego zwiększyć się może zainteresowanie klientów banków rozwiązaniem polubowanym.

"Zeszłotygodniowe rozstrzygnięcia i dzisiejsze wskazują, że rośnie szansa, żeby oddzielić marzenia od realnego świata, a być może to sprawi, że na koniec drogi liczba sporów będzie dużo mniejsza, bo strony będą szukały polubownego rozstrzygnięcia" - powiedział

Orzeczenie TSUE ws. kredytów frankowych

W ubiegłym tygodniu Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej wydał kolejne już orzeczenie dotyczące kredytów frankowych w Polsce. To odpowiedź na pięć pytań prejudycjalnych przesłanych do TSUE przez Sąd Okręgowy w Gdańsku w końcówce 2019 roku, z których najważniejsze dotyczyły m.in. możliwości uwzględnienia roszczeń banków po unieważnieniu umowy frankowej oraz stwierdzenia nieuczciwości postanowienia umownego, które zostało zmienione aneksem.

Czytaj także: TSUE: nieważność umowy na kredyt frankowy tylko w ostateczności >>>

Trybunał uznał, że skutki stwierdzenia przez sąd nieuczciwego warunku w umowie zawartej między bankiem a klientem podlegają przepisom prawa krajowego. Innymi słowy, to krajowy sąd powinien oceniać kwestię utrzymania w mocy warunków umowy o kredyt frankowy. Według TSUE do sądu krajowego należy także poinformowanie klienta o konsekwencjach prawnych, jakie może pociągnąć za sobą stwierdzenie nieważności takiej umowy.

Czytaj także: ZBP: wyrok TSUE ws. kredytów frankowych pozytywny dla banków, nie rozstrzygnął kwestii przedawnień roszczeń >>>

Wyrok TSUE nie rozstrzygnął jednak jednej z najważniejszych kwestii, dotyczącej możliwości żądania przez bank wynagrodzenia za korzystanie z kapitału oraz przedawnienia roszczeń banku w przypadku unieważnienia umowy.

Udostępnij artykuł: