Sekretarz Wydawnictwa: Po pierwsze: szczęście (po drugie też)

BANK 2019/11

Andrzej Lazarowicz

Demokracja to – według „Encyklopedii PWN”: „forma ustroju politycznego państwa, w którym uznaje się wolę większości obywateli jako źródło władzy i przyznaje się im prawa i wolności polityczne gwarantujące sprawowanie tej władzy”. Najbardziej rozpowszechnionym jej typem jest demokracja pośrednia, zwana też przedstawicielską, charakteryzująca się tym, że obywatele mają prawo do wymieniania, co jakiś czas, przynajmniej części aparatu politycznego państwa – co czynią w trakcie wyborów powszechnych do parlamentu. I wszystko byłoby OK, gdyby nie to, że w naszych czasach nie demokracja jest najważniejsza, a sukces. A skoro ten jest niepełny, to trzeba zakwestionować, choćby częściowo, wyniki wyborów. Bo przecież niedoświadczony (by nie rzec: głupi) naród wybrał nie tak, jak trzeba było. I niektórzy wybierani sukcesu nie osiągnęli, a skoro nie osiągnęli, to i szczęśliwi być nie mogą.

Tak się bowiem we współczesnym świecie pokiełbasiło, że tak charakterystyczne dla każdego homo sapiens pragnienie szczęścia „zostało wyparte przez dążenie do sukcesu. Chcemy osiągnąć w życiu sukces, dążymy do rozmaitych drobnych sukcesów, żyjemy pod presją konieczności ich osiągnięcia. Za sukces uznajemy ukończenie dobrych i prestiżowych studiów, zdobycie intratnej i dobrze płatnej pracy, realizację kariery zawodowej” – zauważa prof. Tadeusz Gadacz („O ulotności życia”). „Sukcesem jest zbudowanie domu i narodziny zdrowego dziecka. Dążymy do szczęścia pod postacią sukcesu. Tymczasem sukces i szczęście nie są tym samym, a życie według logiki sukcesu rozmija się z życiem według logiki szczęścia”.

Oj tak, rozmija. Bo szczęśliwym można być jedynie wtedy, gdy sami określimy cel i miarę naszego życia, a nie będziemy wciskać się w ubranko wybrane nam przez najbardziej nawet uwielbianego guru. A może bezpieczniej będzie skupić się na sukcesie, niż dążyć do szczęścia? Nic z tych rzeczy. Przecież Karol Wojtyła (św. Jan Paweł II) stwierdził: „Dążenie do szczęścia jest czymś naturalnym i dlatego koniecznym: człowiek nie może szczęścia nie chcieć”.

Skoro warto być szczęśliwym, to dlaczego? „Gdyż żyjemy po to, aby być szczęśliwi” – wyjaśnia Tadeusz Gadacz. „Mamy tylko jedno krótkie życie (vita brevis), którego nie warto poświęcać dla rozmaitych spraw i rzeczy, pozornie niezmiernie ważnych, a z czasem w jednej chwili pękających jak bańka mydlana. Czy nie warto zatem starać się o życiowe sukcesy? Warto, pod warunkiem, że miarą jest nasze własne szczęście. Jedynym bowiem sukcesem, jaki możemy w życiu osiągnąć, jest życie szczęśliwe”.

Udostępnij artykuł: