Serduszko puka w rytmie cza cza…

Polecamy

Tytuł, pochodzący z zapomnianej już trochę piosenki Marii Koterbskiej, przyczepił się do mnie od samego początku. Początkiem był pomysł aby napisać o poetach, tych zupełnie nikomu nie znanych. Ale kto jeszcze dzisiaj czyta wiersze? Są miejsca w których poeci czytają swoje wiersze nie wywołując tym zdziwienia lub śmiechu obecnych tam ludzi. Są uważnie słuchani, a ich wiersze przekazuje się kolejnym czytelnikom.

Często spotkania takie uzupełnia wystawa obrazów, koncert muzyczny, a przede wszystkim rozmowa znanych sobie ludzi, którzy potrzebują siebie nawzajem aby śmielej prezentować swoje poglądy o sztuce lub zadać artyście pytanie. Do tych miejsc oficjalna krytyka, a tym bardziej znawcy naszego rynku sztuki, nigdy nie docierają. To często tajemnicze przedsięwzięcia artystyczne. Ich organizatorami są zarówno osoby prywatne, jak również placówki miejskie wspomagane przez liczną grupę wolontariuszy lub kulturalnych „partyzantów”.

160217.ramka.06.600x628

Najczęstszą formułą organizacyjną dla takich projektów jest fundacja albo stowarzyszenie. Ważną pomoc dla organizatorów stanowią różnego rodzaju dofinansowania. Bardzo pomaga im nieodpłatne udostępnienie potrzebnej infrastruktury, np.: lokalu, sprzętu nagłaśniającego, komputera z drukarką, ekspozycyjnych gablot itp. To projekty realizowane od niedawna także w ramach funduszu partycypacyjnego. Działają blisko od oficjalnego nurtu wydarzeń. Dosłownie tuż za rogiem. Kiedy przed Urzędem Dzielnicy Śródmieście w Warszawie słuchałem odtwarzanych z magnetofonu wierszy Agnieszki Metko, przez Centrum miasta przemieszczały się marsze protestacyjne, a w kilku miejscach odbywały się manifestacje różnych ugrupowań. W tych wydarzeniach politycznych uczestniczyło wiele tysięcy ludzi, ale nikt z nich nie skręcił w ulicę Nowogrodzką. To było w sobotę 12 września 2015 roku. Kto dzisiaj pamięta o co chodziło demonstrantom?

160217.ramka.01.600x271

[Magiczna rentowność kapitału społecznego]

W mojej ocenie rentowność takich projektów jest bardzo wysoka. Dlaczego zatem profesjonalni inwestorzy ich nie dostrzegają? To pewne, że powodem jest mikroskala przedsięwzięć oraz emocjonalne zaangażowanie twórców i odbiorców. A także to, że w największym stopniu pomnażają one kapitał społeczny. Trudno przełożyć te wartości na „język” zrozumiały dla analityków finansowych oraz funkcje arkusza kalkulacyjnego.

160217.ramka.05.600x628

W sztukach plastycznych dla wytłumaczenia niezrozumiałych dla publiczności i zadziwiających profesjonalistów karier wybranych twórców, zaadaptowano takie pojęcia jak „czarna materia sztuki” i „glut”. Do tego jeszcze artystom spoza uzgodnionego przez „wybrańców” grona przypięto upodlającą etykietę „prekariuszy”. To oczywiście daleko idące uproszczenie. Nie sposób w paru zdaniach wyjaśnić toczącej się walki, której stron oraz ich celów większość nawet nie dostrzega. Zainteresowanych odsyłam do książki „Jestem Artystą ale nie znaczy, że pracuję za darmo. Czarna księga polskich artystów” oraz wspaniałych felietonów Moniki Małkowskiej w magazynie „Plus Minus”. Dla nas niech pozostanie „po staremu”. Wg jednej z definicji ARTYSTA to: „(…) osoba tworząca (wykonująca) przedmioty materialne, lub utwory niematerialne mające cechy dzieła sztuki.” I dalej: „Artystą może być każdy, bez względu na stopień profesjonalizmu w uprawianiu sztuki (…), bez względu na to, czy jest ona wykonywana zawodowo czy nie (…).”

160217.ramka.02.600x433

Dlaczego o poetach pamiętamy tylko w przełomowych momentach naszej historii? Ich strofy były dla wielu ludzi sztandarem w walce i otuchą w chwilach zwątpienia. Wszyscy pamiętamy te strofy, ale nie potrafimy odpowiedzieć sobie na proste pytanie: Dlaczego tak szybko o nich zapominano?

160217.ramka.04.600x109

[Na zakończenie]

Gdyby nie prywatne przedsięwzięcia artystyczne finansowane przez Pana Marka Maria Pieńkowskiego i jego Fundację, nigdy bym nie poznał profesora Jana M. Rowińskiego i jego niezwykle osobistej, bolesnej poezji („Psy szczekają na ulicy Głębokiej”). To determinacja Joanny i Włodzimierza Sosnowskich sprawiła, że poznałem wiersze Agnieszki Metko. Dużą rolę w tym przypadku odegrało także Stowarzyszenie Most nad Pustynią i prowadzona przez nie Galeria Przechodnia. Dzięki Fundacji Ludzi Sztuki – Mushchelka i Robertowi Ziółkowi mogłem poznać osobiście Waldemara Borowskiego i jego tajemnicze, pełne poetyckiej egzotyki malarstwo. We wszystkich tych przypadkach to osobiste kontakty zdecydowały o moim zainteresowaniu. Dzięki imiennym zaproszeniom poznałem ich twórczość. Za to im wszystkim serdecznie dziękuję.

160217.ramka.03.600x465

Jerzy Cichowicz

Udostępnij artykuł: