Słabość Chin uderza w eksport, pomaga konsumpcji

Komentarze ekspertów

Kontynuacja spokojnego tygodnia. O 14.00 pojawią się dane o rachunku obrotów bieżących w Polsce za luty z oczekiwaniami na poziomie -500 mln euro. W USA indeks nastrojów konsumentów Uniwersytetu Michigan o godz. 15.55 z oczekiwaniami na poziomie 81. Obie publikacje nie należą do takich, które mają duży wpływ na rynek. 

Coraz więcej informacji potwierdza, że chińska gospodarka zwalnia, co może mieć przełożenie na resztę świata, również na Polskę. Ale czy jest się czego obawiać? W marcu chiński eksport spadł o 6,6 proc., wobec oczekiwanego wzrostu o 4 proc., import zaś obniżył się o 11,3 proc., wobec oczekiwanego wzrostu o 3,9 proc. Do tego można dodać ostatnie osłabienie indeksu PMI dla przemysłu, słabsze wyniki produkcji itd. Na pewno Chiny znajdują się w fazie spowolnienia koniunktury, co będzie też czynnikiem obciążającym popyt na eksport w krajach rozwiniętych. Jednak do tego obrazu warto dodać dwie uwagi. Po pierwsze, chińskie władze będą się starały podtrzymać wzrost na poziomie ponad 7 proc. Po drugie, spowolnienie Chin oznacza mniejsze zasysanie surowców przez ten kraj i dzięki temu wyższą siłę nabywczą w krajach rozwiniętych – również w Polsce. Widać na wykresie obok, że ceny paliw w Polsce w obecnej fazie ożywienia zachowują się diametralnie odmiennie od tego, co działo się w latach 2009-10. Wtedy słabszy złoty i wzrost cen ropy, wynikający m.in. z szybkiego wzrostu w Chinach, był czynnikiem ograniczającym konsumpcję, teraz stabilne ceny ropy pomagają się konsumpcji ożywić.  

 140411.daily.01.400x

Podsumowanie: Dopóki spowolnienie w Chinach nie przerodzi się w załamanie, jego wpływ na świat będzie ograniczony.

Świat

Kontynuując temat rynków wschodzących, warto dostrzec, że generalnie doświadczają one dość wyraźnego spowolnienia koniunktury, a osłabienie ich walut w ostatnim roku nie przełożyło się na razie na wyraźne przyspieszenie eksportu. Rozdźwięk między fazą cyklu koniunkturalnego rynków wschodzących a rynków rozwiniętych jest ewidentny – widać to po wskaźniku wyprzedzającym koniunktury konstruowanym przez OECD, który z wyprzedzeniem ma wychwytywać momenty zwrotne cyklu. O ile w USA i strefie euro trwa faza przyspieszania wzrostu (powyżej trendu), tak na rynkach wschodzących trwa faza spowalniania wzrostu (poniżej trendu). Polski ten problem nie dotyczy, ponieważ doświadczamy wyraźnego ożywienia. Ale przyszłość rynków wschodzących jest zagadką. Na razie kapitał wraca na te rynki. Ale kiedy kraje rozwinięte zaczną podnosić stopy procentowe, to rozdźwięk w cyklu między nimi a rynkami wschodzącymi może przywrócić dużą wahliwość w globalnych przepływach kapitałowych.

 140411.daily.02.400x

Podsumowanie: Pogłębia się rozdźwięk między fazą cyklu koniunktury rynków wschodzących a krajów rozwniętych.

Rynek

Główną siłą wpływającą na notowania rynkowe jest ponowne wyraźne przewartościowanie oczekiwań co do polityki Fed. Marzec, a przynajmniej druga jego połowa, upłynął w cieniu jastrzębich wypowiedzi prezes Fed Janet Yellen, ale kwiecień przyniósł informacje, że większość oficjeli w amerykańskim banku centralnym wcale nie spieszy się do podnoszenia stóp procentowych po wygaszeniu luzowania ilościowego. Dlatego obserwujemy powrót do słabości dolara, zarówno wobec euro jak i złotego, a także kolejną fazę spadku rentowności obligacji. Myślę jednak, że wiosną te trendy mogą ulec odwróceniu. Dane makro z USA powinny się systematycznie poprawiać, w strefie euro EBC lekko by się wygłupił gdyby po rozbudzeniu oczekiwań na skup aktywów zrezygnował z tego instrumentu, a jednocześnie dobre dane makro z Polski powinny ochłodzić nadzieję na brak zmian stóp w Polsce w przyszłym roku.

140411.daily.03.400x

Podsumowanie: Temat łagodniejszej polityki Fed osłabia dolara i zbija rentowności obligacji.

Ignacy Morawski
Główny Ekonomista
FM Bank PBP S.A.

Udostępnij artykuł: