Słabsze dane o produkcji

Komentarze ekspertów

Dziś Wielki Piątek, dzień bez sesji na najważniejszych rynkach i bez publikacji makro.

Produkcja przemysłowa rozczarowała w marcu, rosnąc o 5,4 proc. rok do roku, wobec oczekiwań rynkowych na poziomie 6,4 proc. i mojej prognozy 7,8 proc. (i 5,3 proc. miesiąc wcześniej). Tylko częściowo odpowiada za to wczesne przyjście wiosny, które obniżyło produkcję energii – niższa od prognoz była również produkcja w przetwórstwie, rosnąc o 7,7 proc. Są to oczywiście wyniki solidne, ale trzeba dostrzec, że roczna dynamika produkcji od trzeciego kwartału ubiegłego roku pozostaje bez większych zmian. Postawiłbym hipotezę, że są to efekty spowolnienia gospodarczego na rynkach wschodzących. Dane z przemysłu pokazują, że przyrost dynamiki PKB (czyli zmiana tempa wzrostu) mógł być w pierwszym kwartale wyraźnie słabszy niż w poprzednich, ale na razie mojej prognozy PKB nie zmieniam. Bardzo dobre okazują się dane z budownictwa, gdzie produkcja wzrosła w marcu aż o 17 proc., a w całym pierwszym kwartale niemal o 10 proc., w porównaniu z zerową zmianą w poprzednim kwartale. Pamiętajmy też o wyższym wzroście płac i spadku bezrobocia, co na pewno przełożyło się na konsumpcję. Wydaje się zatem, że ewentualne potknięcia w eksporcie mogły być nadrobione przez popyt wewnętrzny. 

140418.daily.01.400x

Podsumowanie: Ścieżka ożywienia gospodarczego jest bardziej płaska w pierwszych miesiącach roku, ale to wciąż ożywienie. 

W banku centralnym zdaje się dominować przekonanie, że kryzys ukraiński będzie miał na polską gospodarkę wpływ wręcz śladowy. W czwartek Andrzej Bratkowski, jeden z członków Rady Polityki Pieniężnej uznawanych za najlepiej prognozujących, stwierdził, że w tym roku wzrost PKB sięgnie średnio 3,5-3,8 proc., a w czwartym kwartale może sięgnąć 4 proc. Ta pewność szybkiego wzrostu nieco kontrastuje z pojawiającymi się na rynku opiniami, że kryzys ukraiński może istotnie osłabić wzrost gospodarczy. Ja jestem nieco bardziej ostrożny niż Bratkowski z prognozą 3,4 proc. średnio na cały rok, ale opieram swoje prognozy na podobnym przekonaniu, że mechanizmy ożywienia są na tyle silne – polegają na interakcji spadającego bezrobocia, rosnącej konsumpcji i wyższych inwestycji, wspieranej przez wciąż solidny eksport – że trudno będzie wsadzić w nie kij bez większych szoków o naturze globalnej. Słabsze dane o produkcji przemysłowej za marzec to na razie za mało by zmienić coś w tym obrazie.

140418.daily.02.400x

Podsumowanie: W banku centralnym wydają się panować nawet nieco lepsze nastroje co do PKB niż na rynku.

Rynek

Złoty zmagał się w piątek z barierą 4,1950 zł za euro, ale jak sugerowałem wczoraj bez impulsu ze strony kryzysu ukraińskiego bariera ta powinna pozostać  obroniona. I została. Tym bardziej, że informacje na temat Ukrainy były raczej pozytywne – w Genewie przedstawiciele Rosji, Ukrainy, UE i USA osiągnęli porozumienie co do sposobów łagodzenia kryzysu. Nie przeceniałbym na razie roli tego porozumienia, ale faktem jest, że zmniejsza ono obawy o aneksję wschodniej Ukrainy przez Rosję i eskalację sankcji, więc złoty musiał zareagować umocnieniem. Jest już bowiem niemal zasadą, że w warunkach spokoju złoty waha się w okolicach 4,16-4,19, a w warunkach napięcia i awersji wyskakuje o kilka groszy ponad te pasmo. Ze strony danych makro czy decyzji banków centralnych brak jest paliwa do wyraźnego umocnienia polskiej waluty, więc pewnie złoty w krótkim okresie znów utkwi w miejscu, w którym przebywa od połowy marca.

140418.daily.03.400x

Podsumowanie: Złoty pozostał poniżej 4,2 i wiele wskazuje, że na razie nie będzie „próbował” przekraczać tej bariery. 

Ignacy Morawski
Główny Ekonomista
FM Bank PBP S.A.

Udostępnij artykuł: