Słabszy eksport, silniejszy popyt wewnętrzny

Komentarze ekspertów

Dziś o 11.00 dane o produkcji przemysłowej w strefie euro za luty, z konsensusem na poziomie 0,2 proc. mdm. W Polsce o 14.00 dane o podaży pieniądza za marzec (konsensus 4,7 proc. rdr). Najważniejsze dla rynków mogą być dane o sprzedaży detalicznej w USA za marzec o 14.30 (konsensus: 0,8 proc. mdm).

Eksport „potknął się” o rosyjsko-ukraiński kryzys, ale popyt wewnętrzny umacnia się i staje się jednym z głównych filarów ożywienia gospodarczego w Polsce – taki wniosek można wysnuć z piątkowej publikacji danych o bilansie płatniczym. W lutym roczny wzrost eksportu wyniósł 3,4 proc., zaś importu 5,6 proc., a różnica między dynamiką importu a eksportu była najwyższa od połowy 2011 r. Dane generalnie były słabsze od oczekiwań, ale eksport zaskoczył wyraźnie bardziej in minus – o takiej możliwości pisałem zresztą w czwartek. Przewaga dynamiki importu nad dynamiką eksportu sugeruje umacnianie się popytu wewnętrznego. Jest to mechanizm obserwowany w Polsce przy okazji każdego cyklu koniunktury – w czasie spowolnienia eksport rośnie szybciej niż import, ale w czasie ożywienia ta relacja odwraca się. Import jest w pewnym sensie papierkiem lakmusowym popytu wewnętrznego. W nadchodzących miesiącach i kwartałach będziemy obserwowali pogorszenie się salda handlowego, choć duże nadwyżki handlowe wypracowane w okresie spowolnienia wskazują, że pogorszenie salda nie powinno prowadzić do bardzo głębokich deficytów na rachunku bieżącym.

140414.daily.01.400x

Podsumowanie: Wyższa dynamika importu niż eksportu jest sygnałem, że popyt wewnętrzny jest coraz silniejszy.

USA

Nastroje konsumentów w Stanach Zjednoczonych wzrosły do najwyższego poziomu od lipca 2013 r., odrabiając „straty” wywołane jesiennym kryzysem budżetowym oraz ciężką zimą. Indeks Uniwersytetu Michigan wzrósł w kwietniu do 82,6 (odczyt wstępny) z 80 w marcu, będąc kolejnym, po danych z rynku pracy, sygnałem, że amerykańska gospodarka wiosnę będzie miała lepszą niż zimę. Na razie nie widać tego w notowaniach dolara i amerykańskich obligacji, ponieważ Fed wciąż wysyła sygnały, że zacieśnienie polityki pieniężnej to bardzo odległa przyszłość. Gra na umocnienie dolara to zresztą jeden z największych „niewypałów” ostatnich lat, ponieważ ożywienie w USA nie wystarczyło by przeważyć nad przemawiającą na korzyść euro (w stosunku do dolara) różnicą między konserwatywną polityką EBC a łagodną polityką Fed. Ewentualny skup aktywów przez EBC może zmienić ten krajobraz, co przy poprawie danych makro w USA powinno sprzyjać dolarowi. Ale niepewność związana z EBC jest tu największym ryzykiem.

140414.daily.02.400x

Podsumowanie: Dane makro z USA poprawiają się, ale to na razie za mało by umocnić dolara.

Rynek

Złoty w piątek po popołudniu przełamał poziom 4,18 zł za euro, czyli górną granicę wąskiego pasma wahań, w którym pozostawał od 10 dni. Nie było jednoznacznej przyczyny, był to prawdopodobnie efekt większej awersji do ryzyka na świecie i wzrostu niepokojów na wschodniej Ukrainie. Z ostatnich miesięcy możemy wysnuć wniosek, że jeżeli awersja do ryzyka będzie się zwiększać, a nastroje na Ukrainie pogarszać, to złoty może osłabić się do 4,22-4,25 zł za euro, a w innym wypadku powinien utrzymywać się poniżej granicy 4,20 zł za euro. Ten drugi scenariusz wydaje mi się bardziej prawdopodobny, a pasmo wahań na ten tydzień powinno wynosić ok. 4,16-4,20. Na rynku obligacji rentowności nieznacznie wzrosły, co spójne jest z minimalnie wyższą awersją do ryzyka. Dla papierów ważny będzie wtorkowy odczyt inflacji. Gdyby inflacja okazała się niższa od prognoz, to niewykluczony jest powrót rentowności do kwietniowych minimów.

 140414.daily.03.400x

Podsumowanie: Złoty osłabił się, ale dopóki na Ukrainie nie dojdzie do eskalacji konfliktu, eurozłoty pozostanie poniżej 4,2.

Ignacy Morawski
Główny Ekonomista
FM Bank PBP S.A.

Udostępnij artykuł: