Słowna interwencja przeciw euro, świetne dane z USA

Komentarze ekspertów

Jak tylko eurodolar zbliża się do bariery 1,15, przy której znajdował się w momencie wprowadzania programu QE w Europie, przedstawiciele EBC interweniują słownie przeciwko dalszym wzrostom. Wczoraj dołożyły się do tego świetne dane z rynku pracy i zaskakujący wzrost inflacji w USA, co dało silny impuls spadkowy. Grający na wzrosty na EUR/USD muszą mieć świadomość, że mają przeciwko sobie potęgę banku centralnego z Frankfurtu.

Podczas wczorajszej sesji eurodolar otrzymał dwa potężne ciosy, które sprowadziły kurs do poziomu z początku tygodnia. Pierwszym była wypowiedz prezesa banku centralnego Austrii, E. Novotny’ego, który stwierdził podczas konferencji NBP w Warszawie, że konieczne jest zastosowanie dodatkowych narzędzi, by przewrócić inflację do celu. Zarówno podstawowy, jak i bazowy wskaźnik CPI znajdują się poniżej celu Europejskiego Banku Centralnego (EBC) i w perspektywie końca 2016 r. to się nie zmieni. Ta wypowiedź jest o tyle istotna, że prezes Banku Austrii, obok szefa Bundesbanku, należy do grona największych “jastrzębi” w Radzie Prezesów EBC. Ponadto wygląda na to, że nieco zmienił on stanowisko. Jeszcze pod koniec września mówił, iż inflacja bazowa wskazuje na równowagę, a członkowie Rady są w większym stopniu zaniepokojeni słabnącym wzrostem gospodarczym, a mniej dynamiką cen. Zmiana opinii, przeciwnika ultra łagodnej polityki pieniężnej, wzmaga oczekiwania, że EBC rozszerzy program skupu obligacji (QE). Nie brakuje głosów, że stanie się to już na grudniowym posiedzeniu banku (3 grudnia). W najbliższy czwartek odbędzie się przedostatnie w tym roku spotkanie EBC. Odnotowany we wrześniu spadek inflacji oraz wzrost wartości euro do dolara z ostatnich kilkunastu sesji zwiększają znaczenie tego wydarzenia dla rynków finansowych. Wypowiedź Novotny’ego wywołała przecenę wspólnej waluty.

Drugim ciosem dla pary EUR/USD były publikacje danych o inflacji CPI i z rynku pracy w USA, które wsparły dolara. Inflacja konsumencka nieoczekiwanie nie przekształciła się we wrześniu w deflację, a indeks spadł jedynie z 0,2 do 0,0 proc. r/r. Z wyłączeniem żywności i paliw inflacja wzrosła natomiast do najwyższego poziomu od czerwca 2014 r. (1,9 proc. r/r). Oczekiwano stabilizacji na 1,8 proc. Niska inflacja to kluczowy argument w rękach przeciwników rozpoczynania normalizacji polityki monetarnej w Fed. Jej wzrost zwiększa siłę przetargową “jastrzębi”, którzy argumentują, że dobra kondycja gospodarki i wygasanie efektu spadku cen ropy naftowej spowoduje, że inflacja wkrótce przyspieszy. A jeśli stopy nie zostanę podniesione odpowiednio wcześniej, później trzeba będzie z większą intensywnością zacieśniać warunki kredytowe.

Wraz z informacją o CPI, Departament Pracy opublikował dane o zasiłkach dla bezrobotnych. Są one publikowane z dużą częstotliwością; co tydzień, a co za tym idzie bywają dość wahliwe. Jednak wczorajsze, tj. za okres 28 września-3 października, są zdecydowanie warte odnotowania. Pokazały, że liczba Amerykanów pozostających na zasiłkach dla bezrobotnych spadła do najniższego poziomu od 15 lat (od końca 2000 r.). Z kolei liczba osób po raz pierwszy rejestrujących się jako bezrobotni wyrównała 42-letni rekord (255 tys.). Czy zasadnym jest w takiej sytuacji mówienie o słabościach rynku pracy w Stanach Zjednoczonych?.

Damian Rosiński
Dom Maklerski AFS

PiatyAkapit

SzostyAkapitIKolejne

Udostępnij artykuł: