Słowne interwencje na euro na niewiele się zdadzą

Finanse i gospodarka

Mając świadomość zagrożenia, jakie niesie mocna waluta dla gospodarki strefy euro, politycy starają się słownie wpływać na jej wycenę. Jak na razie takie interwencje nie przynoszą trwałych rezultatów. Kierunek dla euro na najbliższe kilka tygodni wyznaczył M. Draghi sugerując, że obniżki stóp procentowych w I kw. nie będzie. Tylko naprawdę poważne wydarzenie może zmienić obecne postrzeganie rynku przez inwestorów.

Mając świadomość zagrożenia, jakie niesie mocna waluta dla gospodarki strefy euro, politycy starają się słownie wpływać na jej wycenę. Jak na razie takie interwencje nie przynoszą trwałych rezultatów. Kierunek dla euro na najbliższe kilka tygodni wyznaczył M. Draghi sugerując, że obniżki stóp procentowych w I kw. nie będzie. Tylko naprawdę poważne wydarzenie może zmienić obecne postrzeganie rynku przez inwestorów.

Na wczorajszej sesji złoty zachowywał się słabiej niż większość walut regionu (czeska korona, turecka lira, rumuński leu). Podobnie jak złoty lekko również węgierski forint. Wyprzedaż dotyczyła więc z jednej strony walut, które najbardziej zyskiwały na wartości w 2012 r., a z drugiej, w których oczekuje się dalszego spadku stóp procentowych. Wygląda więc na to, że wtorkowe, niższe niż się spodziewano dane o inflacji za grudzień, a co za tym idzie, zwiększone oczekiwania na obniżki stóp procentowych niekorzystnie wpłynęły na polską walutę. Po ostatnich komentarzach M. Belki na konferencji prasowej po posiedzeniu RPP, część uczestników rynku liczyła być może na to, że już w lutym nastąpi przerwa w cięciach stóp. Obecnie szanse na to są niewielkie. Spadek inflacji bazowej do najniższego poziomu od 2 lat praktycznie przypieczętowuje obniżkę głównej stopy do 3,75 proc. za trzy tygodnie. Co więcej, rośnie prawdopodobieństwo, że cały cykl łagodzenia polityki pieniężnej wydłuży się i oprocentowanie spadnie poniżej rekordowo niskiego w historii poziomu 3,5 proc. Stąd przecena złotego wspierana dodatkowo korektą na rynku obligacji. Kluczowe bariery oporu w notowaniach EUR/PLN nadal nie zostały jednak przełamane, co, w mojej ocenie, będzie wkrótce skutkować powrotem kursu na niższe poziomy.

Wczorajsze dane ze strefy euro i USA okazały się w większości zgodne z oczekiwaniami. Inflacja w UE17 uporczywie utrzymuje się na wysokim poziomie i pomimo długotrwałej recesji wciąż jest powyżej celu EBC. Z kolei w USA, choć kondycja gospodarki jest nieporównywalnie lepsza, a Fed od prawie 3 lat prowadzi program ilościowego łagodzenia polityki pieniężnej, zagrożenia dla stabilności cen nie widać. Dostrzec natomiast można pierwsze sygnały wyczerpywania się potencjału wzrostu gospodarki w krótkim terminie (najwyższe od sierpnia wykorzystanie mocy wytwórczych).

Eurodolar w niewielkim stopniu reagował jednak wczoraj na dane makroekonomiczne. Ważniejsze w ostatnich dniach są wypowiedzi europejskich polityków, którzy poprzez słowne interwencje, starają się powstrzymać dynamiczną aprecjację euro, która ma miejsce od ostatniego posiedzenia EBC. W rzeczywistości gospodarczej, w której niemal wszystkie kraje chcą posiadać słabą walutę, rola tej, w stronę której kierują się inwestorzy nie jest pożądana. Politycy mają świadomość, że mocne euro zagraża wypracowywanemu z trudem ożywieniu. Póki co, komentarze na niewiele się jednak zdają. Kurs EUR/USD powstrzymał wzrosty, ale skala i charakter korekcyjnych spadków nadal wskazuje na siłę rynku. Wygląda więc na to, że chcąc nie chcąc, euro pozostanie mocne i sygnał wysłany przez Draghiego (w najbliższych miesiącach nie będzie obniżek stóp) będzie nadal kluczowym czynnikiem wpływającym na wycenę wspólnej waluty.

Damian Rosiński
Dom Maklerski AFS

Udostępnij artykuł: