Śmiało ku przyszłości – czy bezpiecznie i w zamknięciu? Refleksje po Spotkaniu Liderów Bankowości i Ubezpieczeń

Tylko u nas

"Jednym spojrzeniem obejmowałem wielki obszar. Cały kraj. Polska wyglądała stąd mała, ale jednocześnie piękna" - te słowa jedynego polskiego astronauty, Mirosława Hermaszewskiego, posłużyć mogą za najbardziej lapidarne i wymowne zarazem podsumowanie zakończonego niedawno Spotkania Liderów Bankowości i Ubezpieczeń.

Stawiając czoła bieżącym wyzwaniom stojącym przed polskim sektorem finansowym, jakże często tracimy z oczu pełną perspektywę, łącznie z – jakże silnie obecnymi w “globalnej wiosce” – czynnikami o charakterze ponadnarodowym i ogólnoświatowym. Tegoroczna edycja konferencji pozwoliła spojrzeć na wszystkie te sprawy z właściwym dystansem, z uwzględnieniem specyfiki rodzimego rynku finansowego, a także zasięgu i skali poszczególnych wyzwań stojących przed bankowością czy ubezpieczeniami w Polsce, Europie i na całym świecie.

Forum stanowiło też okazję, by na nowo zdefiniować relacje zarówno pomiędzy oboma segmentami polskiego rynku finansowego – bankowym i ubezpieczeniowym – jak również z innymi gałęziami gospodarki. Właściwe ułożenie tychże stosunków na rynku może dziś przesądzić o “być albo nie być” wielu instytucji finansowych.  Jak przystało bowiem na XXI stulecie – nie bez kozery zwane Wiekiem Informacji – do uzyskania przewagi konkurencyjnej nie wystarczą już najwyższej jakości fundusze własne, wszechstronnie wyszkoleni analitycy czy efektywnie prowadzona sprzedaż i marketing. Potrzeba przede wszystkim informacji o kliencie – a ta kryje się pod hasłem: Big Data. Żyjemy w świecie, w którym Google na podstawie analizy odwiedzanych przez internautów treści jest w stanie prognozować pogodę z większą dokładnością niż meteorologiczna służba Stanów Zjednoczonych. W świecie, gdzie analiza danych zgromadzonych w różnych miejscach, takich jak serwisy społecznościowe czy dane geolokalizacyjne, jest w stanie oszacować wiarygodność kredytową klienta z chirurgiczną wręcz precyzją, na poziomie pewności dalece przewyższającym modelowe dotychczas korzystanie z danych historycznych. W obliczu imponujących możliwości, jakie osiągnęli globalni potentaci z sektora IT, własne zasoby nawet największych instytucji finansowych mogą nie wystarczyć, by nawiązać wyrównana konkurencję z nowymi gigantami rynku. Kooperacja – a w szczególności międzysektorowa wymiana danych – to najpewniejszy sposób, by stawić czoła temu wyzwaniu; by nie skończyć w roli backoffice’u dla globalnych graczy wywodzących się z zupełnie innego środowiska. W tym kontekście działania, podjęte w ubiegłym roku przez niektóre polskie banki i operatorów telekomunikacyjnych, nabierają nieporównanie większego znaczenia aniżeli tylko kooperacja nastawiona na optymalizację sprzedaży – jak to nierzadko bywało przedstawiane w mediach.

Niestety – poza wyzwaniami wynikającymi z implementacji niezwykłych osiągnięć ludzkiego umysłu sektor finansowy zmagać się musi z nie mniejszym problemem wszechobecnych regulacji. “Biegunka regulacyjna” – tak podczas jednej z sesji określiła owo zjawisko prezes PTE prof. Elżbieta Mączyńska, i jest w tym dosadnym określeniu sporo racji. Jak bowiem podejmować niełatwe wyzwanie w dziedzinie międzysektorowej współpracy, skoro odpowiedzią nadzoru na takie  – wciąż jeszcze niewystarczające – inicjatywy staje się Rekomendacja U, wkraczająca wprost w tak nienaruszalne w wolnorynkowej gospodarce obszary jak kształtowanie marż za pośrednictwo? Jak optymalizować – tak konieczną dla banku, jako instytucji obracającej powierzonymi środkami – procedurę badania zdolności kredytowej klienta, skoro odpowiedzią KNF na nowatorski koncept wykorzystania w tym celu sieci neuronowych było wskazanie dotychczasowych metod scoringowych jako wzorca optymalnego? Takie kształtowanie regulacji przypomina niesławny brytyjski Red Flag Act, w którym to – w obawie przed zagrożeniem, jakie niesie ze sobą automobil – nakazano, by przed każdym parowym omnibusem podążał goniec z czerwoną chorągiewką. Tymczasem regulacja bynajmniej nie oznacza reglamentacji. Źródłosłów tego wyrazu tkwi w jakże pięknym słowie “reguły” – a te muszą być jak najbardziej ogólne, również z uwagi na fakt, iż rozwój ma charakter organiczny.

Powiedzmy wprost: jeśli ktokolwiek ma złudzenia, że poprzez regulacje jest w stanie ograniczyć kreowanie potrzeb wynikających z rozwoju cywilizacyjnego gatunku ludzkiego, z postępu technicznego – ten nie tylko pozostaje w błędzie, lecz nade wszystko myśli głęboko nieracjonalnie. Czy chcemy żyć w bezpiecznym świecie regulacji – na tyle bezpiecznym, że zamkniętym hermetycznie na wszelkie udogodnienia, jakie przynosi nam geniusz ludzkiego umysłu? To już w pewnym stopniu przerabialiśmy… Czy jednak lepiej definiować ludzkie potrzeby – również te w zakresie bezpieczeństwa, ochrony rynku i jednostek przez nadużyciami -w sposób zharmonizowany z postępem technicznym i cywilizacyjnym? Na to pytanie muszą udzielić sobie odpowiedzi nie tylko decydenci różnych szczebli, nie tylko prezesi banków i zakładów ubezpieczeń, ale nade wszystko my – zwykli klienci instytucji finansowych. Ludzie, którzy – choć nie potrafią sobie wyobrazić świata bez nowoczesnych instytucji finansowych – jakże często ulegają różnego rodzaju dezinformacji, skrytej pod płaszczykiem “ochrony prywatności” czy “praw konsumenta…”

O tym, że – jak to mawiali starożytni – “audaces fortuna iuvat” (odważnym szczęście sprzyja), niech świadczy choćby kondycja polskiego sektora bankowego. W ciągu równo ćwierć wieku z nieprzystających do realiów gospodarki rynkowej instytucji udało nam się przejść do bankowości nie tylko dobrze skapitalizowanej i stabilnej, ale nade wszystko – nowoczesnej i otwartej na nowatorstwo, również w dziedzinie IT. O tym nowatorstwie nie wolno nam mówić w czasie przeszłym; polski sektor bankowy wciąż zaskakuje pomysłami, bynajmniej nie ograniczającymi się tylko do usprawnienia funkcjonowania rynku finansowego. Przykładem może być podniesiona podczas tegorocznej edycji Forum przez wiceprezesa Związku Banków Polskich Mieczysława Groszka koncepcja utworzenia standardu interaktywnej e-faktury. Dziś opłacenie zwykłego rachunku za telefon wiąże się z wypełnianiem licznych rubryk, nade wszystko zaś – z  przenoszeniem numeru konta z faktury do serwisu transakcyjnego. Jeśli hasło, zarzucone przez reprezentanta ZBP stanie się kiedyś ciałem, zapłata nastąpi przy użyciu dosłownie jednego przycisku – a nie trzeba chyba nikogo przekonywać, jak cenna w dzisiejszych “ciekawych czasach” jest każda minuta, wyrwana biurokracji i żmudnym, powtarzalnym czynnościom. I choć to, o czym wspomniał wiceprezes Groszek na razie jest bardziej ideą niż propozycją kompleksowego rozwiązania, to przykład ten pokazuje, jak dużo we współczesnym systemie gospodarczym zawdzięczać możemy nowoczesnemu i otwartemu na zmiany rynkowi finansowemu.

Oczywiście, Forum nie udzieliło odpowiedzi na wszystkie postawione pytania – bo też nie było możliwości rozstrzygnąć tak fundamentalnych i licznych zarazem wyzwań w ciągu niespełna dwóch dni. Wiele z tych dylematów powróci – w kolejnych konferencjach, seminariach i kongresach sektora finansowego. Z wieloma z nich będzie musiała poradzić sobie administracja publiczna – tworząc nowy ład prawny i regulacyjny, miejmy nadzieję iż w oparciu o zasadę pomocniczości państwa i poszanowanie zawartej w ustawie zasadniczej swobody działalności gospodarczej. Są wreszcie i takie zadania, z którymi musimy poradzić sobie sami – przy planowaniu budżetu domowego, wyboru mieszkania, samochodu, miejsca letniego wypoczynku. Czy w naszych planach jest jeszcze miejsce na pradawną, acz wciąż aktualna cechę jak oszczędność? Czy korzystamy z – jakże ułatwiających życie w XXI stuleciu – nowoczesnych narzędzi płatniczych, bankowych serwisów transakcyjnych, czy wolimy zżymać się na kolejki w bankowym oddziale – i dalej załatwiać tam wszystkie sprawy, niejako z przyzwyczajenia? W jaki sposób my – jako klienci – premiujemy instytucje finansowe (i nie tylko finansowe) wyróżniające się w jakości obsługi klienta – a może wolimy nic nie zmieniać, a jedynie narzekać? Te pytania powinien każdy z nas postawić sobie w sumieniu. Jeśli każdy Kowalski choć godzinę w roku spróbowałby znaleźć na nie odpowiedź oznaczać to będzie, iż dorobek tego Forum przyniósł spodziewane rezultaty.

Karol Jerzy Mórawski

Udostępnij artykuł: