Smog dusi Włochy, ale nie w niedziele

Czysty zysk

Pani podłącza samochód elektryczny do gniazdka elektrycznego na ulicy
Fot. stock.adobe.com/zinkevych

Ekologiczne niedziele i zakaz używania samochodów z silnikiem diesla - o tym jak Włosi walczą ze smogiem pisze z Rzymu Marek Lehnert

Marek Lehnert: Ekologiczne niedziele - Od godzin porannych do południa oraz od popołudnia do wieczora obowiązuje całkowity zakaz poruszania się pojazdami z silnikiem spalinowym

Statystyczny Włoch spędza w samochodzie półtorej godziny dziennie, poruszając się z prędkością 29 km/godz., co pozwala mu na przebycie zaledwie 43 kilometrów. Informuje o tym w specjalnym raporcie jedno z towarzystw ubezpieczeniowych, opierając się na sondażu przeprowadzonym wśród swoich klientów. Nie wszystkich, lecz tylko tych, którzy zgodzili się na założenie w swym pojeździe tzw. czarnej skrzynki. Ma ich być w całym kraju siedem i pół miliona. Na pytania ubezpieczyciela odpowiedziało trzy miliony osiemset tysięcy osób.

Z analizy zebranych w ten sposób danych wynika, że najszybciej poruszają się kierowcy mieszkający w Rovigo w Lombardii, bo są w stanie rozpędzić się do 40,5 km/godz., najwolniej natomiast jeździ się samochodem po Neapolu oraz w miastach Trapani na Sycylii i Barletta w Apulii także na południu Włoch. Średnia prędkość krajowa wynosi 23,4 km/godz. Jeżeli uznamy, że jazda samochodem na Półwyspie Apenińskim graniczy z męką, to najbardziej umęczeni są kierowcy na Sardynii oraz w Apulii i Kalabrii, gdyż spędzają oni za kierownicą aż 297 dni w roku. Mogą oni pozazdrościć kierowcom z Ligurii, którzy siedzą za kółkiem tylko 252 dni.

Zakaz używania samochodów spalinowych

Jeżeli nic się nie zmieni, to jedynym sposobem uwolnienia Włochów z tego bezruchu kołowego będzie drastyczne ograniczenie go, podyktowane troską o środowisko. Już teraz zanieczyszczenie powietrza jest główną tego przyczyną. Ograniczenia zaś są dwojakiego rodzaju. W zimie w największych ośrodkach miejskich kraju wyznacza się od jakiegoś czasu tzw. ekologiczne niedziele. W Rzymie będzie ich w tym roku pięć. Dwie mamy już za sobą (18 listopada i 2 grudnia), pozostałe są jeszcze przed nami, bo wyznaczono je na 13 stycznia, 10 lutego i 24 marca.

Warto mieć elektryka

W godzinach porannych mniej więcej do południa oraz od popołudnia do wieczora obowiązuje całkowity zakaz poruszania się pojazdami z silnikiem spalinowym. Za złamanie go płaci się 163 euro mandatu. Wyłączone są z zakazu pojazdy z napędem hybrydowym i elektrycznym (jak również te z napędem tradycyjnym, ale należące do rozmaitych służb oraz księży i kapłanów innych religii, nowożeńców, dziennikarzy i sportowców jadących na zawody).

Wyrzucenie diesli z miast

Inny sposób ograniczenia ruchu kołowego, to eliminowanie z niego raz na zawsze najbardziej zatruwających pojazdów. W Rzymie, idąc za przykładem metropolii na północy, jak Mediolan czy Turyn, od nowego roku nie będzie można na przykład używać samochodów z silnikiem wysokoprężnym (diesla) przekraczającym europejski standard emisji spalin Euro 3.

Tu problem robi się już poważny, ponieważ oblicza się, że w całych Włoszech samochodów takich może być nawet trzynaście milionów (na 38 milionów wszystkich). Ponieważ o zakazie tym mówiło się już od kilku miesięcy, w większości miast odnotowano już znaczny spadek sprzedaży modeli z silnikiem diesla (w Mediolanie o 28,6%, w Rzymie 22,3% a w Turynie nawet o 37,4%).

Pojawiają się jednocześnie głosy, że reguły w tej materii nie mogą być ani automatyczne, ani bezduszne. Jeden z członków władz Mediolanu zaapelował, aby kryterium stanowił nie tylko rodzaj silnika pojazdu, ale i jego użytkownik. Jeżeli – powiedział lokalny polityk – jest nim emeryt posiadający auto z silnikiem diesla Euro 3, który w ciągu roku przemierza nie więcej niż tysiąc kilometrów, a czyni to głównie po to, by udać się do lekarza, to należałoby pomyśleć o tym, by nie obowiązywał go zakaz poruszania się swym samochodem, bo nigdy nie będzie mieć już innego.

Od smogu ważniejsze śmieci?

O problemach zanieczyszczenia atmosfery przez pojazdy spalinowe mówi się we Włoszech głównie w zimie. Wyraźnie pomija się przy tym fakt, że nie mniej groźnym od nich źródłem zanieczyszczenia jest sezonowe ogrzewanie mieszkań. W każdym razie nie wiąże się obu tych spraw. W relacjach z katowickiej konferencji klimatycznej COP24 środki przekazu nie kojarzą poruszanych tam tematów z tym, czego widownią jest Półwysep Apeniński. Jego największym problemem pozostaje bowiem usuwanie śmieci. Ich góry na ulicach wielu włoskich miast mogą zresztą stać się kiedyś zbawienną przeszkodą dla ruchu kołowego, zgodnie z ludową mądrością, że kij ma dwa końce.

Udostępnij artykuł: