Social lending, czyli inwestowanie dla początkujących

Finanse i gospodarka

Inspirowani hollywoodzkimi produkcjami i przykładami spektakularnych karier często poszukujemy własnych sposobów na powiększenie zasobności portfela. Jednak rzeczywistość bardzo szybko weryfikuje nasze umiejętności i doświadczenie, brutalnie sprowadzając na ziemię. Dla wszystkich tych, którzy chcą zdobyć podstawową wiedzę z inwestowania i przy okazji nieźle zarobić, ciekawym wyjściem mogą być pożyczki społecznościowe.

Na Zachodzie Europy oraz za oceanem idea social lending cieszy się dużą popularnością. Wiąże się to przede wszystkim z ograniczonym zaufaniem do banków oraz możliwością samodzielnego decydowania o tym kogo, za ile i przy jakiej stopie ryzyka finansować. Warto zaznaczyć, że w Niemczech, Francji czy Wielkiej Brytanii pożyczki społecznościowe stanowią niemal jedną czwartą wszystkich kredytów konsumenckich.

Tani początek

Fundusze inwestycyjne czy giełda wymagają sporego wkładu początkowego. Przy działaniach social lending na start wystarczy już kilkaset złotych, o czym przekonuje Mariusz Skiba, Prezes Zarządu CapitalClub. – Pożyczki społecznościowe to znakomity sposób na rozpoczęcie przygody z inwestowaniem. W większości przypadków minimalna kwota udzielanego kredytu zaczyna się już od 100 zł, dlatego też dysponując nawet niewielkim budżetem możemy zacząć budować nasze inwestycyjne portfolio. Stosunkowo niskie nakłady “na start” to okazja do sprawdzenia swoich umiejętności oraz poznania podstawowych zasad rządzących rynkami finansowymi. Pytanie w co i na jakich zasadach chcemy inwestować, powinno stanowić pierwsze kryterium przy wyborze pożyczkobiorcy. Tradycyjne pożyczki społecznościowe w Polsce charakteryzują się spłacalnością na poziomie 90-92 proc. Nie stanowi to sporego odchylenia od warunków bankowych, gdzie “złe” kredyty to ok. 8 proc. całości. Jednak w celu minimalizacji ryzyka warto przyjrzeć się bliżej pożyczkom dla firm, które mogą być pewniejszym celem lokalizacji kapitału.

Różnicowanie portfela

Podstawową zasadą inwestora, niezależnie od rynku, na którym się porusza, jest dywersyfikacja portfela, czyli jego różnicowanie. Stosowanie się do tej reguły pozwala ograniczenie ryzyka utraty całości lub znacznej części wyłożonych przez nas pieniędzy. – Wyobraźmy sobie, że jesteśmy na wakacjach. Zabezpieczając się przed kradzieżą rozkładamy nasze pieniądze do różnych kieszeni i przegródek plecaka. Dzięki temu, nawet jeżeli złodziej zabierze nam część gotówki, reszta pozostaje do naszej dyspozycji. Podobny mechanizm ma zastosowanie w przypadku dywersyfikacji. – mówi Mariusz Skiba. Dzięki podzieleniu budżetu na kilka mniejszych inwestycji minimalizowane jest ryzyko utraty całości środków przy niepowodzeniu jednej z nich. Specjaliści podkreślają również znaczenie korelacji, czyli połączeń i zależności występujących pomiędzy częściami składowymi portfela. Dzięki wybieraniu pożyczek wspierających firmy z innych branż czy różniących się stopniem ryzyka, nasze pieniądze będą bezpieczne nawet przy sporych wahaniach któregoś z segmentów gospodarki.

Przyszłość nad Wisłą

Wartość polskiego rynku social lending szacuje się na 150 milionów zł rocznie. To wciąż niewiele w porównaniu do Zachodu czy Azji, gdzie wartość transakcji zawieranych na serwisach pożyczkowych sięga 80 miliardów dolarów. Wzorce z zagranicy sugerują jednak, że w naszym kraju taka forma inwestowania będzie coraz bardziej popularna. W świetle malejącego zaufania Polaków do instytucji finansowych oraz rosnącej świadomości na temat inwestowania, pożyczki społecznościowe mogą z roku na rok zyskać  na znaczeniu. W Niemczech, Francji czy Stanach Zjednoczonych powstają nawet specjalne fundusze inwestycyjne, zajmujące się działaniami social lending. U nas wciąż tego brakuje, ale ich uruchomienie wydaje się tylko kwestią czasu.

Social lending można określić krótko mianem crowdfundingu z korzystną dla pożyczkobiorcy stopą zwrotu. W przeciwieństwie do społecznego finansowania, tutaj udzielana jest pożyczka, ze wszystkimi jej cechami: oprocentowaniem, czasem spłaty zadłużenia oraz zabezpieczeniami (np. w postaci weksla). Warunki ustalane są jednak na podstawie indywidualnych rozmów pomiędzy pożyczkobiorcą a inwestorem, a nie – tak jak w przypadku banków – na podstawie narzuconych przez instytucję finansową zasad. Warto jednak pamiętać, iż pomimo niewielkich kosztów początkowych, należy stosować się do podstawowych reguł pomnażania pieniędzy, np. o dywersyfikacji portfela i odpowiedniej korelacji jego części składowych. Pozwoli to na samodzielne lokowanie środków przy równoczesnym zachowaniu odpowiedniego poziomu bezpieczeństwa.

Źródło: CapitalClub

Udostępnij artykuł: