Solidny wzrost miejsc pracy w USA. Dolar wciąż słaby

Finanse i gospodarka

Duży wzrost nowych miejsc pracy oraz mocny spadek bezrobocia nie poprawiły notowań dolara, który pozostaje w relacji do euro blisko najniższego poziomu od 2,5 lat. Kluczem do siły wspólnej waluty jest rynek obligacji peryferyjnych krajów regionu i niska inflacja w eurolandzie. W czwartek o stopach decydował będzie Europejski Bank Centralny i jest to kluczowe wydarzenie tygodnia. Czy M. Draghiemu uda się zatrzymać aprecjację euro?

Raport o zatrudnieniu w USA w kwietniu okazał się jednym z najlepszych w ostatnich kilkunastu miesiącach. Liczba miejsc pracy stworzonych poza rolnictwem wzrosła o 288 tys. – najwięcej od stycznia 2012 r. – o 70 tys. przewyższając medianę prognoz ekonomistów. O 36 tys. na korzyść zrewidowano dane za dwa poprzednie miesiące. W sektorze prywatnym w kwietniu wykreowano 273 tys. nowych miejsc pracy wobec oczekiwanych 215 tys. W usługach 220 tys. etatów, w przemyśle 12 tys. O 32 tys.  wzrosło zatrudnienie w budownictwie. Stopa bezrobocia spadła aż o 0,4 pp. do 6,3 proc., co jest najlepszym wynikiem od września 2008 r. Oczekiwano jej obniżenia do 6,6 proc.

Silny spadek bezrobocia wynikał jednak głównie ze znaczącego wzrostu osób nieuwzględnionych w statystykach. Siła robocza, czyli liczba zdolnych do pracy Amerykanów, została w kwietniu oszacowana na 155,42 mln (w dół o 806 tys.). Liczba mieszkańców USA nieuwzględnianych w raporcie (not in labor force) wzrosła o 988 tys. do 92,02 mln osób. To właśnie zmiany widoczne w tych kategoriach spowodowały gwałtowny spadek stopy bezrobocia. Nie jest to jednak sytuacja pożądana. Poważne zmiany w zakresie dostępnej siły roboczej to ewidentnie słaby punkt ostatniego raportu. W tej sytuacji nie może dziwić, że odsetek zatrudnionych do populacji ogółem (participation rate) spadł w kwietniu aż o 0,4 pp. do 62,8 proc. – wynik najgorszy od grudnia. Stopa zatrudnienia (employment ratio) nie uległa zmianie (58,9 proc.).

Piątkowe dane wskazują na dalsze uzdrawianie sytuacji na rynku pracy w Stanach Zjednoczonych. Systematycznie przybywa etatów w większości sektorów gospodarki. Pozytywne jest to, że zmniejsza się średni czas przebywania na bezrobociu oraz liczba osób tracących pracę z powodów ekonomicznych. Niepokojący, wspomniany wcześniej, ogromny wzrost liczby Amerykanów uznawanych (przynajmniej ze statystycznego punktu widzenia) za niezdolnych do pracy. Kwietniowy raport pozostawia w mocy argumenty, którymi Fed broni programu ilościowego łagodzenia polityki pieniężnej (QE). Bezrobocie spada, ale bogactwo Ameryki tworzone jest obecnie przez znacznie mniejszą liczbę osób, niż to było przed kryzysem z 2007 r. Nadal przeszło 2,5 mln osób pracuje na niepełny etat, choć chętnie zatrudniłoby się w pełnym wymiarze godzin, jeśli byłaby taka możliwość.

Z punktu widzenia Rezerwy Federalne raport daje względnie pozytywny obraz, systematycznej poprawy kondycji rynku pracy w USA. Nie wskazuje jednak na konieczność przyspieszenia cięć programu QE, a tym bardziej nie tworzy warunków do podwyżek stóp procentowych. Proces wychodzenia z łagodzenia ilościowego będzie przebiegał w dotychczasowym tempie. Zakładamy, że na posiedzeniu 18 czerwca nastąpi kolejna redukcja o 10 mld dol.

Jeśli chodzi o dolara, największy od 15 miesięcy wzrost liczby nowych miejsc pracy jest z pewnością pozytywną informacją i powinien wspierać notowania amerykańskiej waluty. W przypadku notowań w relacji do euro, kapitał wciąż nie przestaje płynąć na rynki obligacji peryferyjnych krajów strefy. Utrzymuje to notowania wspólnej waluty na wysokim – wyższym niż teoretycznie wynikałoby z porównania bieżącej kondycji i perspektyw rozwoju poszczególnych gospodarek – poziomie. Taka sytuacja będzie się utrzymywać tak długo, jak rokowania dla wzrostu inflacji w strefie euro pozostaną mgliste. Może to potrwać nawet kilka miesięcy. Dlatego tak istotne są comiesięczne publikacje wskaźników inflacji CPI podawane przez Eurostat. Gra toczy się w nich o znacznie więcej niż tylko to czy Europejski Bank Centralny po raz kolejny obniży stopy procentowe.

EURPLN: Ogromne zainteresowanie obligacjami peryferyjnych krajów strefy euro utrzymuje notowania euro na wysokim poziomie, również w relacji do złotego. Kurs jest ponownie powyżej 4,20 i będzie naszym zdaniem oscylował w rejonie kwietniowych szczytów przez większą część tygodnia. Spodziewamy się kolejnego ataku na cenę 4,2150, a być może wzrostu kursu na 4,2300.

EURUSD: Wyjątkowo nietrwałe okazało się umocnienie dolara po publikacji raportu z rynku pracy w USA. Kurs zbliżył się do poziomu 1,38, ale już 3 godziny później był wyżej niż przed odtajnieniem danych. Spadek bezrobocia jest nieco łudzący. Sytuacja nie jest tak dobra, jak na to wskazują dwie podstawowe liczby. Wielu Amerykanów zostało wykluczonych ze statystyk, co zdecydowanie osłabia pozytywny wydźwięk publikacji Departamentu Pracy. Poziom 1,39 pozostaje kluczową barierą, która powstrzymuje dalsze wzrosty notowań. Kluczowym wydarzeniem tygodnia będzie posiedzenie EBC. M. Draghi będzie zapewne ponownie starał się studzić nastroje kupujących wspólną walutę. Czy skutecznie?

Damian Rosiński
Dom Maklerski AFS

Udostępnij artykuł: