Spada zaufanie – spada euro. Cdn. . . .

Komentarze ekspertów

We wtorek na rynku głównej pary walutowej niewiele się działo, biorąc pod uwagę jak nerwowo zakończyła się sesja poniedziałkowa.

Kurs EUR/USD podczas europejskiego handlu notowany był w okolicach 1,284-1,288, czyli przy poziomach, do których zbliżył się po komentarzu szefa Eurogrupy, iż restrukturyzacja banków na Cyprze może stać się wzorcem dla całej strefy euro. Nie pomogła już ani próba złagodzenia przez J.Dijsselbloem’a swej wcześniejszej wypowiedzi, ani też wczorajsze słowa B.Couere z Europejskiego Banku Centralnego mocno krytykujące te poniedziałkowe deklaracje. Euro nadal pozostaje więc pod presją rozbudzonego braku zaufania do europejskiego systemu bankowego, dodatkowo nasilaną rosnącą w niepokojącym tempie dysproporcją rozwoju gospodarczego USA i Eurolandu.

We wtorek rynek nerwowo zareagował na słabe dane z Francji potwierdzające kontynuację spowolnienia gospodarczego w strefie euro (spadek indeksu zaufania konsumentów w marcu do poziomu 84,0 pkt z 86 pkt w lutym), dalej ciągnące w dół Niemcy – kraj który miał być lokomotywą gospodarczą siedemnastki. Z kolei opublikowane w USA dane pokazujące 5,7% wzrost zamówień na dobra trwałego użytku w lutym (choć głównie z racji ogromnej zwyżki zamówień na samochody oraz ożywienia w sektorze lotnictwa pasażerskiego, to była to najsilniejsza dynamika wzrostu od września ub. roku), czy 8,1% wzrost indeksu cen domów S&P/Case-Shiller dla 20 metropolii (to najwyższy poziom od września 2010 roku i najsilniejsza dynamika wzrostu od czerwca 2006 roku) potwierdziły wcześniejsze sygnały ożywienia wzrostu gospodarczego kraju. Rynek spodziewał się plus 3,8% po spadku o 4,9% miesiąc wcześniej. Choć kolejne publikacje rozczarowały (indeks nastrojów konsumentów Conference Board spadł do 59,7 pkt zaś na rynku pierwotnym sprzedano mniej o 11 tys. domów niż zakładały prognozy) dolar pozostał już stabilny do końca wtorkowej sesji. Dane te nie zmieniają bowiem faktu, że gospodarka USA nie ma obecnie sobie równej. Ten nieoczekiwany spadek optymizmu wśród amerykańskich konsumentów można tłumaczyć po części negatywnym wpływem obciążeń podatkowych w USA na nastroje obywateli, jednakże przy poprawiającej się sytuacji na rynku pracy trudno oczekiwać utrzymania tendencji spadkowej indeksu. Nawet giełdy amerykańskie, mimo tych mieszanych danych, zakończyły wczorajszą sesję wzrostem cen. Indeks szerokiego rynku S&P500 zwyżkował o 0,78%, zbliżając się do poziomów najwyższych w historii i już tylko niecałe 2 pkt dzielą go od rekordu wszechczasów.

Jeśli ta tendencja w gospodarkach po obu stronach Oceanu utrzyma się, można oczekiwać, że wyraźniejsza fala przeceny wspólnej waluty względem dolara jest dopiero przed nami. Po udanym teście wsparcia na 1,27 kurs EUR/USD może ruszyć w kierunku 1,25. Pozytywnym sygnałem będzie dopiero wyjście ponad strefę 1,288-1,290 USD, co dawałoby szanse na ruch w stronę 1,295-1,300 USD. O mocniejszą zwyżkę może być na razie trudno, chyba że udałoby się przełamać opór na 1,3030 USD stanowiący 23,6% Fibonacciego zniesienia trwających od początku lutego spadków. Natomiast koniec kwartału, ze względu na skumulowany efekt ekspansji ilościowych głównych banków centralnych (Fed, BoJ, BoE) przy kurczącym się bilansie EBC powinien już sprzyjać aprecjacji euro/dolara prowadząc do wzrostu kursu do poziomu 1,33 USD (więcej informacji na temat perspektyw dla kursu EUR/USD zawierać będzie opublikowany w tym tygodniu Kwartalnik Rynkowy).

Tymczasem, złoty tracił we wtorek na wartości względem głównych walut pozostając głównie pod wpływem wydarzeń z szerokiego rynku. Kurs EUR/PLN przełamał opór na 4,18 zaś USD/PLN wspiął się do poziomu 3,25. W środę sytuacja na rynkach globalnych nadal będzie pozycjonować naszą walutę, zaś czwartek i piątek mogą już przynieść lekkie przedświąteczne wyciszenie z małymi obrotami i niewielkim wahaniami kursowymi.

130327.ryn.walut.01.350x130327.ryn.walut.02.350x130327.ryn.walut.03.550x

Joanna Bachert
Biuro Strategii Rynkowych
PKO Bank Polski

Udostępnij artykuł: