Spokój, spokój i jeszcze raz spokój

Bankowość / Tylko u nas

Tu nie chodzi o znane hasło "Polacy, nic się nie stało". Do decyzji Standard & Poor’s o obniżeniu formalnego ratingu Polski z "A-" do "BBB+" należy bowiem - mimo naturalnych emocji promieniujących z wielu  ostatnich wypowiedzi - podejść z pewnym dystansem i spokojem.

 Całość komentarza dostępna jest TUTAJ

Udostępnij artykuł:

Spokój, spokój i jeszcze raz spokój

Komentarze ekspertów

Tu nie chodzi o znane hasło "Polacy, nic się nie stało". Do decyzji Standard & Poor’s o obniżeniu formalnego ratingu Polski z "A-" do "BBB+" należy bowiem - mimo naturalnych emocji promieniujących z wielu  ostatnich wypowiedzi - podejść z pewnym dystansem i spokojem.

Dlaczego? Po prostu należy mieć świadomość, że dotychczasowa relatywnie wysoka pozycja Polski w ratingu S&P, a także innych czołowych agencji ratingowych, była w dużym stopniu na wyrost. Polska miała być krajem gospodarczego sukcesu transformacyjnego i miała być przykładem dla innych, a dla samej Polski zachętą do podjęcia wszelkich starań żeby utrzymać się w tym elitarnym Klubie A. Byliśmy w nim swoistym ligowym beniaminkiem. W wielu obszarach po prostu trochę przemykano oko na nasze wady, na nasze niedociągnięcia, na nasz relatywnie niski poziom rozwoju gospodarczego. Nikt nie neguje ogromnego postępu jakiego dokonała Polska ale w momencie kiedy przestajemy być beniaminkiem w A-Klubie oraz ulubieńcem polityków i mediów to przestaje się nas traktować ulgowo. Wtedy dochodzi do sytuacji w której niekorzystne zmiany systemowe i makroekonomiczne powodować mogą korektę ocen. I tak się stało z wielu skumulowanych w krótkim czasie przyczyn. Jednakże nie tylko na nich powinniśmy koncentrować uwagę.

Oczywiście, że obniżenie ratingu spowoduje negatywne konsekwencje zarówno makroekonomiczne jak i mikroekonomiczne w wymiarze działalności wielu przedsiębiorstw i w sytuacji wszystkich gospodarstw domowych. Dlaczego?  O tym powiedziało, napisało  a nawet wręcz zagrzmiało wielu ekspertów – m.in. obsługa długu zagranicznego i krajowego będzie droższa, kredyty zarówno z powodu obniżenia ratingu jak też podatku bankowego będą droższe i trochę trudniejsze do otrzymania, część przedsiębiorstw zacznie się finansować poza granicami kraju, część inwestorów powstrzyma się od dalszych inwestycji w Polsce, a być może część nawet się wycofa i poczeka na to co dalej będzie się działo z polską gospodarką, a tych potencjalnych negatywnych konsekwencji mogą ale nie muszą być jeszcze dziesiątki. Takie są zazwyczaj konsekwencje niekorzystnej zmiany ratingu, a zwłaszcza gdy wpisany jest nie tylko niższy rating ale także negatywna jego perspektywa.

Właśnie mnie nie tyle niepokoi obniżenie czyli – moim zdaniem – urealnienie ratingu co wskazanie na negatywną jego perspektywę. Dopiero to naprawdę jest bardzo niepokojące i powinno być sygnałem alarmowym nie żółtym ale wręcz czerwonym. Jeżeli jednocześnie przeczyta się najnowszy rating Polski utrzymany przez Fitch’a, to w nim zawarte jest wiele zastrzeżeń i przestróg dla Polski nie tylko z punktu widzenia systemowego ale przede wszystkim makroekonomicznego. Nie epatujmy się więc podtrzymaniem prognoz wzrostu gospodarczego przez instytucje międzynarodowe bo to jest skumulowany efekt lat poprzednich plus obniżania cen surowców energetycznych ale popatrzmy realnie na coraz większe zagrożenia dla naszych perspektyw. Oczywiście – tak jak wszyscy – z niepokojem będę czekał na to stanowisko trzeciej największej agencji ratingowej czyli Moodys bo ta, agencja miała opublikować przegląd ratingów Polski w piątek 15 stycznia i z nieznanych powodów nastąpiło opóźnienie. Może być tak, że zachowa się podobnie jak S&P lub podobnie jak Fitch. Nie zmieni to jednak pokazanej nam jako zagrożenie negatywnej dalszej perspektywy dla Polski i jej gospodarki.

Zagrożenia generujemy głównie my sami, a nie zagraniczny kapitał czy zagraniczni politycy i dziennikarze. Polityka budżetowa, czyli brak zdolności do równoważenia budżetu, grożąca powrotem do procedury unijnej nadmiernego zadłużenia, niska stopa inwestycji, a zwłaszcza niski poziom inwestycji w branżach nowoczesnych technologii, mizerny poziom innowacyjności, mikroskopijna ilość polskich patentów etc. to to są podstawowe determinanty naszej negatywnej sytuacji strategicznej i negatywnych perspektyw średnio- i  długookresowych.

Jednym słowem to od nas, w tym zwłaszcza od polskiego rządu i od polskich przedsiębiorstw, zależy czy nastąpi potwierdzenie negatywnych perspektyw czy też za rok czy raczej za dwa lata zniknie w ratingu negatywna perspektywa, a w to miejsce pojawi się jej pozytywna wersja. Czyli mniej emocji, a więcej konstruktywnego spokoju i konstruktywnego działania dla dobra Rzeczypospolitej oraz jej gospodarki i społeczeństwa.

Dr Zbigniew R. Wierzbicki

 

Udostępnij artykuł: