Spokojny koniec tygodnia

Komentarze ekspertów

W piątek nieznacznie drożeją euro i franki. Minimalnie staniały dolary i funty.

O godzinie 8.00 za euro płacono 4,1786 złotego, a przed godziną 15-tą 4,1839 złotego. Podobnie nieznacznie zdrożał frank szwajcarski. Rano płacono za tę walutę 3,4760 złotego, a po południu 3,4819 złotego. Po początkowych wzrostach cen, minimalnie tanieje dolar amerykański.

Na początku dnia kurs USD do PLN wynosił 3,3541, a po południu 3,3513. W ciągu tygodnia dolar stracił do PLN ok. 0,03 złotego. Złoty zyskał w stosunku do funta brytyjskiego. Rano kurs GBP do PLN wynosił 5,2721, a przed godziną 15-tą 5,2619.

Źródło: Amronet.pl

Udostępnij artykuł:

Spokojny koniec tygodnia

Komentarze ekspertów

Czwartkowa sesja na rynku głównej pary walutowej przyniosła lekką korektę ostatnich wzrostów. Dominacja podaży sprowadziła kurs w okolice 1,375 USD. Ostatnie kilkanaście godzin handlu nie przyniosło natomiast znaczących zmian na rynku złotego. Para EUR/PLN nadal notowana jest w pobliżu poziomu 4,18.

Na rynku stopy procentowej doszło zaś do niewielkiego wzrostu rentowności obligacji skarbowych, do czego przyczyniły się rosnące obawy o grudniową decyzje Fed dot. taperingu. Dziś w centrum uwagi znajdą się przede wszystkim dane dot. gospodarki polskiej (CPI, Podaż M3 i wynik na rachunku obrotów bieżących).

Czwartkowa sesja na rynku głównej pary walutowej przyniosła lekką korektę ostatnich wzrostów. Poranna próba umocnienia euro/dolara powyżej testowanego dzień wcześniej oporu na 1,38 USD nie powiodła się. Dominacja podaży sprowadziła kurs w okolice 1,374 USD, co nie może jednak aż tak zaskakiwać, bowiem już w środę wspólna waluta miała problemy z zakotwiczeniem się powyżej testowanego poziomu wyraźnie tracąc potencjał do wzrostu.

Niewykluczone, że wczoraj rynek z opóźnieniem zareagował na informację o osiągniętym w Kongresie USA porozumieniu w sprawie przyszłorocznego budżetu, co pozwoli na uniknięcie tzw. government shutdown w styczniu i teoretycznie zwiększa szanse na szybszy tapering. Dzień wcześniej doszło bowiem do silnych przecen akcji w Nowym Jorku, tłumaczonych właśnie rosnącymi obawami, że ograniczenie QE3 nastąpi już na najbliższym posiedzeniu FOMC. Do tego optymizmem nie napawały dane, jakie w czwartek opublikowano w strefie euro. W październiku odnotowano bowiem najsilniejszy do września 2012 roku spadek produkcji przemysłowej w październiku (o 1,1% m/m) podczas gdy analitycy zakładali choć słaby, ale wzrost rzędu 0,3%. Miesiąc wcześniej dynamika produkcji też była ujemna na poziomie 0,2%. Mimo, że wynik pociągnęła przede wszystkim energia (spadek o 4,0% m/m), to i tak będzie on in minus partycypował we wzroście gospodarczym strefy w 4Q13.

Po południu na rynek dotarły publikacje z USA. Dane z rynku pracy silnie rozczarowały. Zamiast oczekiwanych 320 tys. zarejestrowanych nowych podań o zasiłek w ub. tyg. przybyło aż 368 tys. bezrobotnych. Co więcej w górę, do 300 tys. skorygowane zostały dane poprzednie. Niepokojący jest też wzrost zapasów niesprzedanych towarów, zwiększający październikowy poziom o 0,7% zamiast spodziewanego wzrostu o 0,3%. Te złe informacje nieznacznie zrekompensowały dane pokazujące wzrost sprzedaży detalicznej w USA w listopadzie o 0,7% wobec 0,6% prognozowanych przez analityków. Doniesienia z USA obraz rynku euro/dolara istotnie jednak nie zmienił się.

Kurs EUR/USD wciąż zatem utrzymuje się niewiele poniżej poziomów najwyższych od dwóch lat i tegorocznego szczytu na 1,3832; co zapewne zawdzięcza wzrostowi krótkoterminowych stóp rynkowych oraz procesowi przesuwania środków, na co decyduje się coraz więcej europejskich banków. W ramach tej akcji, by pod koniec roku wzmocnić swoją pozycję kapitałową przed przeglądem dokonywanym przez EBC, banki ograniczają swe zaangażowanie w zagraniczne aktywa, spieniężając je. Zazwyczaj pod koniec roku na rynku bankowym jest także mniej gotówki, gdyż ograniczane są możliwości udzielania pożyczek. Trudno bowiem oczekiwać, by za takimi wysokimi poziomami wspólnej waluty stały fundamenty, czy pogodzenie się z tapering-iem. Do środowej decyzji FOMC kursu EUR/USD powinien konsolidować się w przedziale 1,37-1,3832.

W czwartek obradował Szwajcarski Bank Centralny. SNB trzymał stopy procentowe na poziomie 0,00-0,25% i minimalny kurs EUR/CHF na wysokości 1,20, co było zgodne z oczekiwaniami rynkowymi. Pomimo pierwszego od dwóch lat dodatniego odczytu rocznego indeksu CPI w listopadzie (0,1% r/r) nie tylko nie podwyższono projekcji inflacji, ale wręcz ją obniżono. Inflacja CPI w 2014 roku ma wynieść 0,2% (poprzednia prognoza wskazywała na 0,3%), a w 2015 roku 0,3% wobec 0,4% wcześniej. SNB jest jednak świadomy możliwego powroty deflacji nie wykluczając wprowadzenia ujemnych stóp procentowych. W rezultacie frank minimalnie stracił na wartości. USD/CHF rósł do 0,8885 a EUR/CHF do 1,2240; po tym jak w ostatnich dniach pierwsza z par znalazła się na poziomie najniższym od dwóch lat, druga zaś naruszyła wsparcie na 1,22 po raz pierwszy od przełomu kwietnia/maja br. Umacniający się frank nie jest po myśli SNB. Jednakże gospodarka rozwija się, na co wskazują publikowane lepsze od oczekiwanych dane, co sugeruje, że silna waluta nie zaważyła na jej kondycji.

W piątek w centrum uwagi znajdą się przede wszystkim informacje dotyczące polskiej gospodarki. NBP opublikuje dane dot. salda rachunku obrotów bieżących za październik i podaż pieniądza M3 w listopadzie, zaś GUS inflację CPI. Nie oczekujemy jednak, by dzisiejsze publikacje wpłynęły na notowania złotego, który obecnie oscyluje w okolicach 4,18 na EUR/PLN. Waluta nasza radzi sobie bardzo dobrze patrząc chociażby na zmiany jakie w ostatnich dniach zachodzą na rynku kapitałowym, gdzie wspomniane już wstępne porozumienie budżetowe pomiędzy Republikanami i Demokratami zwiększające szanse na tapering w grudniu spotkało się z silną wyprzedażą akcji po obu stronach oceanu. W Polsce w trakcie czwartkowej sesji WIG pogłębił grudniową stratę do ponad 5,0%. To plasuje obecny miesiąc jako drugi, najsłabszy grudzień w historii GPW (po 1994 roku i ówczesnym miesięcznym spadku indeksu o 6,1%).

Joanna Bachert

Na rynku stopy procentowej w czwartek do niewielkiego wzrostu rentowności obligacji skarbowych przyczyniły się informacje nt. wstępnego porozumienia zawartego w Stanach Zjednoczonych przez Demokratów i Republikanów. W ocenie inwestorów spadek ryzyka politycznego w USA będzie miał istotny wpływ w przypadku decyzji podejmowanych przez Fed w grudniu, powodując rosnące prawdopodobieństwo ograniczenia QE już podczas grudniowego posiedzenia. Zgodnie z oczekiwaniami grudzień generalnie przyniósł spadek obrotów na rynku, stąd zapewne niewielka skala ruchów. Przy wciąż stabilnych obligacjach 2-letnich, rentowności 10-letnich papierów podniosły się o 2 pb. Na rynku kontraktów IRS z kolei notowania pozostały na tych samych poziomach, co w środę. Lekkie wzrosty rentowności obserwowaliśmy również na rynkach bazowych. Najciekawszym wydarzeniem sesji była publikacja danych ze Stanów Zjednoczonych. Z jednej strony inwestorzy poznali znacznie słabsze od oczekiwań tygodniowe dane z rynku pracy, z drugiej strony znacznie wyższą sprzedaż detaliczną w listopadzie (wyższa okazała się sprzedaż nie tylko w listopadzie, ale znacząco w górę skorygowany został odczyt październikowy). Te ostatecznie mieszane dane zostały neutralnie przyjęte przez inwestorów.  Cały czas uważamy, że do posiedzenia Fed możliwa jest stabilizacja notowań, z przewagą wzrostów rentowności.

W kraju podczas piątkowej sesji najciekawszym wydarzeniem będzie publikacja danych nt. inflacji. Trudno tu jednak spodziewać się silniejszej reakcji rynku. Rynek zakłada dalszą stabilizację inflacji poniżej 1,0% r/r (0,9% r/r – mediana rynkowa).

131213.dzien.ryn.300x

Mirosław Budzicki
Biuro Strategii Rynkowych
PKO Bank Polski

Udostępnij artykuł:

Spokojny koniec tygodnia

Komentarze ekspertów

Czwartek to kolejny dzień tygodnia pozbawiony wydarzeń mogących podnieść zmienność notowań na rynkach finansowych, zazwyczaj ułatwiających graczom podejmowanie decyzji. Z racji Święta Dziękczynienia nie pracowano w USA, a zatem cała nasza uwaga koncentrowała się przede wszystkim na Europie.

Jednak i tu niewiele się działo, co nie sprzyjało zajmowaniu nowych pozycji. W rezultacie na rynku głównej pary walutowej euro po raz kolejny próbując zmierzyć się z oporem na poziomie 1,36 niewiele zdziałało. Pomimo sprzyjających danych makroekonomicznych nie udało się wyraźnie wyjść ponad ten techniczny poziom ani inwestorom europejskim, ani azjatyckim, choć ci drudzy zdołali pchnąć notowania EUR/USD w okolice 1,362 wyznaczając tym ruchem maksimum miesiąca.

W kraju złoty odreagowywał spadki z ostatnich trzech dni, sprowadzając kurs EUR/PLN poniżej 4,20. Niewykluczone, że przy braku innych czynników pozytywny wpływ na naszą walutę miała czwartkowa wypowiedź prezesa NBP wskazująca na znormalizowanie sytuacji w gospodarce polskiej. W ocenie M.Belki polska gospodarka jest dynamiczna i pozbawiona “istotnej nierównowagi” i nie musi chwytać się jakichś “rozpaczliwych działań”, których część krajów europejskich, czy poza europejskich obecnie wykorzystuje. Co więcej, pozytywnie wypadła też publikacja instytutu BIEC dot. kondycji naszego kraju. Wskaźnik Wyprzedzający Koniunktury (WWK), informujący z wyprzedzeniem o przyszłych tendencjach w gospodarce wzrósł w listopadzie do poziomu 149,1 pkt wobec 147,4 pkt odnotowanych miesiąc wcześniej. Jak podano w komunikacie, to drugi tak duży wzrost wskaźnika w tym roku. Poprzedni miał miejsce w maju br. wynosząc wówczas ponad 4 pkt. Obecnie wskaźnik osiągnął poziom swojego ostatniego lokalnego szczytu z listopada 2010 roku. Według BIEC można uznać, że gospodarka pokonała trudności związane z ostatnim spowolnieniem i wkroczyła na ścieżkę rozwoju. Dzisiaj zaś GUS opublikuje strukturę wzrostu PKB w 3Q13, który jak już wiemy z tzw. szybkiego szacunku wyniósł 1,9% kw/kw i 0,8% r/r. Informacje te powinny być neutralne dla złotego, chyba że któraś ze składowych wskaźnika mocno nas zaskoczy. Tego jednak nie oczekuje rynek, co oznacza, iż nadal złoty pozostawać będzie głównie pod wpływem zmian na core markets.

Z danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na publikację indeksu nastrojów gospodarczych dla strefy euro, który okazał się praktycznie zgodny z oczekiwaniami rynkowymi (98,5 pkt wobec prognozowanych 98 pkt). Pozytywnie zaskoczyła zaś dynamika PKB dla Hiszpanii (0,1% kw/kw i -1,1% r/r wobec szacownych 0,1% kw/kw i -1,2% r/r). W ocenie agencji S&P w ostatnich dwóch latach kraj dokonał starań, by uzdrowić swoje finanse, co zaowocowało stopniową poprawą kondycji hiszpańskiej gospodarki. W tej sytuacji agencja zadecydowała o podwyższeniu kolei z Niemiec poznaliśmy dane dot. inflacji konsumenckiej. Wskaźnik CPI za listopad wyniósł 0,2% m/m i 1,3% r/r podczas gdy rynek wskazywał na 0,1% m/m i 1,2% r/r. Z kolei inflacja HICP wyniosła 0,2% m/m i aż 1,6% r/r wobec spodziewanych -0,1% m/m i 1,3% r/r. Dane zaskoczyły. Jest to jednak dopiero wstęp do publikacji, na którą rynek tak naprawdę czeka. Chodzi bowiem o dzisiejszy indeks HICP dla całej strefy euro. Im zobaczymy poziom wyższy od prognozowanego 0,8% tym mniejsze będą oczekiwania na dalsze luzowanie polityki monetarnej przez EBC. Im niższy tym mogą zacząć się one nasilać prowadząc do osłabienia euro. Niemniej nadal uważamy, że dopiero publikacja raportu non-farm payrolls (6 XII) “podkręci” rynek, a kierunek na kolejne tygodnie nada grudniowe posiedzenie FOMC (18 XII). Na chwilę obecną zakłada się utworzenie w listopadzie 185 tys. nowych miejsc pracy w sektorze poza rolnictwem. To się jednak jeszcze może zmienić, ale im bliżej będzie liczby 200 tys., tym reakcja inwestorów może być wyraźniejsza na korzyść dolara.

W piątek na rynek powracają Amerykanie. Jednakże dzisiejszy dzień to zgodnie z kalendarzem czwarty piątek listopada i tradycyjnie rozpoczyna on sezonu przedświątecznych wyprzedaży za oceanem. Będzie to też jedna sesja do weekendu, co może oznaczać, że na rynek nie koniecznie powróci wyższa zmienność. Jeśli jednak ten potocznie zwany przez Amerykanów Black Friday okaże się pomyślny dla tamtejszych sieci handlowych będzie to wyraźny znak poprawy nastrojów wśród konsumentów. A to ważne, bowiem wydatki przeznaczane na konsumpcję stanowią około 70% PKB w USA. Wzrost (spadek) zaufania konsumentów pozwala oczekiwać większych (mniejszych) wydatków konsumpcyjnych. Na ich podstawie – po uwzględnieniu pozostałych czynników makro, tj. inwestycji, eksportu netto czy wydatków rządowych – formułowane są oceny co do dynamiki PKB. Dolar jest zatem przed szansą na silniejsze umocnienie względem euro w najbliższych dniach, szczególnie gdyby wspomniana już przyszłotygodniowa publikacja danych z amerykańskiego rynku pracy nie odbiegała znacząco in minus od odnotowanych w październiku 204 tys. Taki wynik zwiększyłby prawdopodobieństwo szybszego taperingu Fed.

Na rynku stopy procentowej podczas czwartkowej sesji doszło do silnych zmian notowań. Już podczas pierwszych godzin handlu obserwowaliśmy znaczące wzrosty rentowności, koncentrujące się jednak na dłuższym końcu krzywej. I tak przykładowo kwotowania 10-letnich obligacji DS1023 zbliżyły się do poziomu 4,60%. Dla porównania środowa sesja kończyła się blisko 4,50%. Podobnie jak w ostatnich dniach z rynków bazowych nie docierały istotniejsze informacje, które można byłoby uznać za istotny impuls do tak silnej przeceny. Z powodu Święta Dziękczynienia w USA dochodowości US Treasuries nie uległy zmianie, a Bund-ów nieznacznie spadły. Generalnie patrząc na rynki innych państw rozwiniętych, widać było niewielką, ale jednak lekką tendencję do spadku rentowności. Z kolei na emerging markets wyraźnie większa była przewaga sprzedających obligacje.

Póki co trudno jeszcze mówić o trwałym trendzie, niemniej cały czas rynki wschodzące pozostają pod presją. Tygodniowe dane dotyczące napływu środków do funduszy dłużnych dedykowanych właśnie EM pokazują systematyczne odpływy. Ten trend podtrzymują wypowiedzi przedstawicieli Fed, którzy sygnalizują, że już podczas grudniowego posiedzenia poruszana będzie kwestia ograniczania QE (co oczywiście nie musi oznaczać rozpoczęcia taperingu). Przy niesprzyjającym w średnim terminie otoczeniu makroekonomicznym rentowności polskich obligacji 10-letnich pokonały opór techniczny na poziomie 4,45%-4,50% i otworzyły drogę do dalszej przeceny (chociaż pod koniec sesji rynek wyraźnie odreagował). Dla odmiany rentowności obligacji rocznych i 2-letnich nieznacznie, ale spadły (o około 3 pb), co doprowadziło do wystromienia krzywej.

131129.pko.bp.01.300x869

Joanna Bachert,
Mirosław Budzicki,
Biuro Strategii Rynkowych
PKO Bank Polski

Udostępnij artykuł:

Spokojny koniec tygodnia

Komentarze ekspertów

Czwartkowa sesja rozpoczęła się od opublikowania danych dotyczących sytuacji na australijskim rynku pracy. Poziom tamtejszej stopy bezrobocia wyniósł w czerwcu  5.7% m/m. Wzrosła natomiast - o 10.3K - liczba osób zatrudnionych. Kilka godzin później odbyła się konferencja prasowa BoJ, w czasie której Haruhiko Kuroda podkreśli stabilność długoterminowych stóp procentowych oraz potwierdził kontynuowanie przez Bank Japonii aktualnie prowadzonej polityki monetarnej.

W Europie z kolei, ECB opublikował raport miesięczny. Popołudniu uwagę inwestorów przyciągnęły informacje napływające z amerykańskiego rynku pracy, które wbrew oczekiwaniom ekonomistów, okazały się słabsze od prognozowanych. W ostatnim tygodniu liczba złożonych wniosków o zasiłki wyniosła 2.977K, natomiast liczba osób bezrobotnych wzrosła do 360K. Mimo to, sytuacja na rynku walutowym, po zamieszaniu jakie wywołało ostatnie przemówienie szefa Fed, powoli zaczęła się stabilizować. Wartość EUR/USD powróciła w okolice poziomu 1.3000.

Podczas dzisiejszej sesji Eurostat opublikuje dane dotyczące wysokości wskaźnika produkcji przemysłowej w strefie Euro. Dla inwestorów z Polski istotnymi wiadomościami będą wartość bilansu płatniczego oraz podaż pieniądza M3. Za Oceanem dzień upłynie pod znakiem publikacji wskaźników cen produkcyjnych i nastrojów konsumentów Michigan oraz wskaźnika ECIR. Tydzień zakończy przemówienie członka FOMC – James’a Bullard’a.

dr Maciej Jędrzejak
Saxo Bank

Udostępnij artykuł: