Spokojny początek tygodnia

Komentarze ekspertów

Po piątkowych, niewielkich zmianach notowań widocznych zarówno na rynku eurodolara, jak i eurozłotego dzisiaj od rana kurs EURUSD notowany jest w okolicach 1,145 zaś EURPLN nadal znajduje się lekko poniżej 4,30. Pod koniec zeszłego tygodnia niskiej zmienności sprzyjał pozbawiony istotnych publikacji i wydarzeń kalendarz makroekonomiczny.

Patrząc jednak z perspektywy całego tygodnia nie można było się nudzić. Na rynku głównej pary walutowej analizie poddawane były opublikowane zapiski z marcowych posiedzeń amerykańskiej Rezerwy Federalnej i EBC. Minutes Fed pokazały, że w kwietniu (i najprawdopodobniej do czerwca) amerykański bank centralny wstrzyma się z podwyżką stóp procentowych, co zostało uzasadnione ryzykiem związanym ze spowolnieniem w globalnej gospodarce. W protokole znalazło się też stwierdzenie, że podwyżka stóp w kwietniu “świadczyłaby o pośpiechu, który nie wydaje się właściwy”. Niemniej podczas panelu dyskusyjnego z trzema poprzednimi szefami FOMC J. Yellen mówiła, że choć obecnie polityka w dalszym ciągu pozostaje akomodacyjna, to jednak członkowie Rezerwy Federalnej uważają, że potrzebne jest już jej stopniowe zacieśnianie. Fed w dalszym ciągu będzie jednak bacznie obserwował dane i pozostanie uważny w ich ocenie.

Z kolei EBC zamierza dalej czynić “wszystko co konieczne”, aby osiągnąć trwały wzrost gospodarczy w strefie euro, a dotychczasowe luzowanie polityki monetarnej było konieczne wobec zagrożeń dla gospodarki strefy euro związanych miedzy innymi z silnym spadkiem cen ropy naftowej. Niektórzy członkowie Komitetu wyrażali jednak obawy co do zasadności użytych instrumentów wskazując na ich skutki uboczne, takie jak chociażby wpływ ujemnych stóp procentowych na rentowność banków. Pojawiały się też głosy sprzeciwu (prawdopodobnie ze strony przedstawicieli Bundesbanku) w kwestii skali skupu aktywów. Szerokiego poparcia brakowało też dla stosowania długookresowych operacji refinansujących TLTRO. Niemniej, żadne ze stwierdzeń nie wykluczało podjęcia dalszych działań wspierających. EBC może bowiem po raz kolejny zwiększyć stymulację monetarną w odpowiedzi na szoki dla gospodarki strefy euro, gdyby miały się one pojawić.

W kraju zaś w ostatnich dniach o polityce monetarnej dyskutowali członkowie RPP. Choć posiedzenie miało raczej pozytywny dla złotego wydźwięk (m.in. podkreślono, że obecny poziom stóp sprzyja utrzymaniu polskiej gospodarki na ścieżce zrównoważonego wzrostu oraz pozwala zachować równowagę makroekonomiczną) nie wywarło na niego większego wpływu. Co więcej pomimo gołębiego Fed w czwartek kurs EURPLN chwilowo przełamał opór na 4,30 – osiągając najwyższy poziom od miesiąca. Niemniej stabilizacja kosztu pieniądza sprawia, że polska polityka pieniężna odbiega od nastawienia banków centralnych w innych krajach, które coraz bardziej łagodzą swoje nastawienie do polityki i powinna wspierać PLN.

Złotemu zaczyna jednak wyraźnie brakować już “paliwa” do dalszych wzrostów, po tym jak praktycznie zdyskontował już mniejszą od wcześniej oczekiwanej skalę zaostrzenia polityki monetarnej przez Fed i działania EBC wspierające gospodarkę strefy euro. A jeśli do tego na rynki powróci awersja do ryzyka (głównie stymulowana sytuacją gospodarczą w Chinach, ale też czynnikami wewnętrznymi w postaci możliwej degradacji ratingu wiarygodności kredytowej Polski), a w USA dojdzie w końcu do kolejnej podwyżki stóp (oczekujemy, że może to nastąpić już nawet w czerwcu) eurozłoty z pewnością ruszy silniej w górę, w kierunku 4,37 na koniec 2q16.

Na poniedziałek nie zaplanowano żadnych istotnych danych na rynkach bazowych, stąd można oczekiwać, że początek tygodnia na eurodolarze powinien przebiegać stabilnie. W kraju zaś uwagę zwracać będą dane inflacyjne za marzec CPI (flash wskazywał na spadek cen konsumentów o 0,9%. r/r), które poznamy w poniedziałek. Dzień później zaplanowana jest publikacja danych nt. inflacji bazowej, a w środę dane nt. bilansu płatniczego za luty (niewykluczone, że będzie lepszy od szacunków na poziomie 500 mln EUR, co mogłoby chwilowo wesprzeć złotego).

Tymczasem, na rynku stopy procentowej w ostatnim tygodniu doszło do przeceny polskich obligacji skarbowych. Wywołały ją głównie: bardziej jastrzębi ton komentarza RPP i stosunkowo wysoka podażą obligacji na rynku pierwotnym.

W najbliższych dniach spodziewać się należy spadku rentowności obligacji na dłuższym końcu krzywej. Przemawia za tym szereg argumentów. Po pierwsze, zbliżający się wykup PS0416 i wypłata odsetek (przepływ 25 kwietnia) będzie podtrzymywać popyt. W związku z tym, że krótsze obligacje wydają się przewartościowane należy się spodziewać, że środki będą alokowane w kierunku 5- i częściowo 10-letnich papierów. Po drugie, w tym tygodniu publikowane będą dane nt. inflacji i inflacji bazowej, które wzmacniają pozycje zwolenników obniżek stóp procentowych. Po trzecie, obawy przed potencjalnym obniżeniem ratingu Polski wydają się przesadzone i w dużej części zostały już zdyskontowane przez rynek. Widać to m.in. po bardzo wysokich asset swap spreadach i poziomach discount margin dla papierów serii WZ. Po czwarte, w ostatnim czasie znacząco wzrosły spready pomiędzy rentownościami polskich obligacji, a ich odpowiednikami notowanymi na rynkach bazowych. W sytuacji rosnącej nadpłynności systemu finansowego w strefie euro polskie papiery stanowią interesującą alternatywę wobec aktywów europejskich o ujemnej dochodowości. Po piąte, wynik ostatniej aukcji obligacji pokazał, że na dłuższym końcu krzywej pojawił się jednak stosunkowo wysoki popyt, zapewne w dużej części pochodzący właśnie od inwestorów zagranicznych. Część z nich nie mogąc doczekać się silniejszej przeceny na rynku, a także obserwując spadające rentowności na świecie będzie zapewne odbudowywać swoje pozycje w Polsce.

Joanna Bachert,
Mirosław Budzicki,
PKO Bank Polski

Udostępnij artykuł:

Spokojny początek tygodnia

Komentarze ekspertów

Brak świętujących inwestorów z USA tradycyjnie zaowocował spadkiem zmienności i obrotów na rynku walutowym. Miejscami było wręcz nudno. Jutro będzie jednak już znacznie ciekawiej.

O godzinie 16:27 kurs EUR/USD testował poziom 1,3705 dolara, EUR/PLN 4,1390 zł, a USD/PLN 3,02 zł. Jeszcze rano wszystkie trzy pary próbowały nieco rosnąć, ale proces ten szybko został przerwany i uległ odwróceniu. Ostatecznie przez większość dnia niewiele się działo, a wymienione pary kończą handel w Europie na poziomach zbliżonych do piątkowego zamknięcia.

Sytuacja techniczna na wykresie EUR/USD, po tym jak w poprzednim tygodniu para ta wybiła się górą z kanału spadkowego, w dalszym ciągu preferuje wzrostowy scenariusz. Pierwszym celem jest lokalny szczyt z drugiej połowy stycznia, czyli 1,3739 dolara. Jeżeli uda się go przełamać to kolejnym będzie 1,3893 dolara. Wybicie wyżej, przyjmując nawet najkorzystniejszy dla wspólnej waluty scenariusz, będzie już problematyczne.

Scenariusz wzrostowy jest też preferowany w przypadku EUR/PLN i USD/PLN. Jednak z innych względów. Po dwóch tygodniach dynamicznego spadku, będącego odreagowaniem wcześniejszych wzrostów, rynek jest już na tyle wyprzedany i na tyle blisko ważnych poziomów wsparć, że powinno to zachęcać do kupna walut. Oczekujemy, że w tym tygodniu euro podrożeje do 4,17 zł, a dolar wróci do 3,05 zł.

Jedynym z nielicznych wyjątków była dziś para GBP/USD. Po serii wzrostów, które dziś w nocy wywindowały ją do najwyższego poziomu od listopada 2009 roku (1,6822), dzień upłynął pod znakiem realizacji zysków. Kurs cofnął się do 1,6709 dolara. O ile kolejne dni mogą przynieść kontynuację spadkowej korekty, to w perspektywie najbliższych tygodni trzeba się liczyć z ruchem do góry. Najbliższe liczące się opory znajdują się na poziomie 1,70 (psychologiczna bariera), 1,7042 (maksimum z sierpnia 2009 roku) i 1,7046 (minimum z listopada 2005).

O tym, czy w tym tygodniu funt będzie korygował, czy też jednak ruszy do góry, zdecydują licznie publikowane dane makroekonomiczne z Wielkiej Brytanii. Jutro inwestorzy poznają styczniowe dane o inflacji CPI (prognoza: 2% R/R) i inflacji PPI (prognoza: 0,8% R/R). W środę zostanie opublikowany protokół z lutowego posiedzenia Banku Anglii, a także grudniowe dane o stopie bezrobocia (prognoza: 7,1%) i styczniowy raport o wnioskach o zasiłek dla bezrobotnych (prognoza: -20 tys.). W piątek zaś ujrzą światło dzienne styczniowe dane o sprzedaży detalicznej (prognoza: 5% R/R).

Wymieniona seria raportów makro dla Wielkiej Brytanii nie jest jedyną na którą należy zwrócić uwagę w tym tygodniu. Liczyć będzie się również protokół z ostatniego posiedzenia FOMC, seria wstępnych indeksów PMI dla Chin, Europy i USA, indeksy ZEW, NY Empire State i Fed z Filadelfii, dane z amerykańskiego rynku nieruchomości, czy też polskie dane o produkcji, PPI, zatrudnieniu i wynagrodzeniach.

Marcin Kiepas,
Admiral Markets

Udostępnij artykuł:

Spokojny początek tygodnia

Komentarze ekspertów

Ze względu na niewielką ilość publikacji, poniedziałkowa sesja na światowych rynkach finansowych upłynęła dosyć spokojnie. Uwagę inwestorów z Europy przyciągnęły informacje napływające zza Odry, gdzie dynamika inflacji PPI wyniosła we wrześniu 0.3% m/m i -0.5% r/r.

Jak wynika z raportu opublikowanego przez Bundesbank, w III kwartale niemiecka gospodarka rozwijała się w umiarkowanym tempie. Tymczasem eksperci przewidują, że pod koniec roku znacząco wzrośnie dynamika zamówień w przemyśle, a także konsumpcja prywatna. Z kolei za Oceanem, po zakończeniu government shutdown, powrócił temat ograniczenia skupu aktywów.

Podczas wczorajszego wywiadu udzielonego stacji CNBC, Charles Evans – szef Fed z Chicago powiedział, że październik był trudnym miesiącem dla Stanów Zjednoczonych i mimo iż, nie widać już zagrożeń dla stabilności finansowej, nadal jest zbyt wcześnie, żeby mówić o zredukowaniu programu QE3. Jego zdaniem potrzeba jeszcze kilku miesięcy, aby sytuacja na rynku pracy mogła się ustabilizować.

Podczas dzisiejszej sesji uwagę inwestorów znad Wisły przyciągną informacje o dynamice sprzedaży detalicznej (prognoza 4.4% r/r) oraz stopie bezrobocia (prognoza 13%) w Polsce. Dla ekonomistów istotne będą również wiadomości napływające zza Oceanu, gdzie opublikowane zostaną dane obrazujące sytuację na amerykańskim rynku pracy.

dr Maciej Jędrzejak,
Saxo Bank

Udostępnij artykuł:

Spokojny początek tygodnia

Komentarze ekspertów

Za nami spokojny początek tygodnia, nadal bez rozstrzygnięć. We wtorek na rynek nie napłynie wiele istotnych publikacji. Obok danych makro wciąż będziemy śledzić wynik negocjacji w sprawie budżetu na 2014r. oraz podniesienia limitu zadłużenia federalnego USA.

Przeciąganie pata politycznego będzie oznaczać dla rynku dalszy wzrost awersji do ryzyka mogący negatywnie wpływać na giełdy, surowce oraz waluty rynków wschodzących. We wtorek MFW ogłosi też okresowe prognozy dla światowej gospodarki.

Za nami spokojny początek tygodnia, nadal bez rozstrzygnięć. Na rynku głównej pary walutowej po porannych lekkich wzrostach poniedziałkową sesję kurs EUR/USD zakończył w okolicach bliskich piątkowemu zamknięciu. Choć 1,357 to poziom powyżej minimum odnotowanego w zeszłym tygodniu, to jednak w naszej ocenie są małe szanse na silniejsze wzrosty euro i w najbliższym czasie na przełamanie szczytu z ostatnich dni na 1,3645 USD.

Nastrojom (co szczególnie widoczne jest na rynku akcji) nadal ciąży przede wszystkim patowa sytuacja w USA i pojawiające się coraz częściej negatywne komentarze podważające wiarygodność kraju. Inwestorzy (ostatnio szczególnie azjatyccy) zaczynają mieć poczucie, że Waszyngton nie jest już tak zdecydowany w swych działaniach. W poniedziałek sytuację komentowały m.in Chiny. Państwo Środka zażądało od USA zdecydowanych kroków na rzecz zapobieżenia kryzysowi zadłużeniowemu i zabezpieczenia chińskich inwestycji. Chiny to największy zagraniczny wierzyciel Stanów Zjednoczonych, stąd jego niepokój obecną sytuacją jest zrozumiały. Rzeczywiście musi to nie wyglądać dobrze, bowiem jest to pierwszy przypadek, kiedy przedstawiciel chińskiego rządu zabrał publicznie głos na temat możliwości wstrzymania przez rząd USA jego zagranicznych płatności, jeśli do 17 października Kongres nie uchwali podniesienia dozwolonego pułapu długu publicznego.

Dwa lata temu podobny impas spowodował, że agencja S&P pozbawiła USA najwyższej oceny wiarygodności, obniżając rating kraju z AAA do AA+. Na razie agencja S&P jeszcze się nie wypowiedziała, uspokajający komentarz dał natomiast R.McDaniel, szef agencji ratingowej Moody’s (obecnie dającej USA rating AAA ze stabilną perspektywą). W ocenie McDaniel-a niewypłacalność rządu USA jest skrajnie nieprawdopodobna nawet, jeśli nie dojdzie w połowie października do podwyższenia limitu zadłużenia kraju.

W poniedziałek wspólnej waluty nie wspierały też dane, jakie dotarły na rynek. Wartość indeksu Sentix dla strefy euro wyniosła w październiku 6,1 pkt wobec 6,5 pkt we wrześniu, podczas gdy konsensus kształtował się na poziomie 8,3 pkt. Z kolei Eurostat zrewidował w dół ostateczne szacunki dynamiki PKB za 2Q13 dla strefy euro do minus 0,6% z podawanych pierwotnie minus 0,5% r/r. W relacji kwartalnej, tak jak szacowano wcześniej i tak jak zakładał rynek, PKB wzrósł o 0,3%. Jednocześnie skorygowane zostały też dane dot. dynamiki wzrostu za pierwsze trzy miesiące 2013r. Po korekcie PKB spadł o 0,2% kw/kw i o 1,2% r/r wobec wcześniejszych odczytów na poziomie minus 0,3% kw/kw i minus 1,1% r/r. Ponadto, negatywnie na nastroje wpłynęło zapewne obniżenie przez Bank Światowy z 8,3% do 7,5% prognozy tempa wzrostu chińskiej gospodarki na 2013r. Rewizji w dół uległy też przewidywania na przyszły rok (obniżka z 8% do 7,7%). Choć prezydent Chin oświadczył, że 7-procentowy wzrost PKB jest wystarczający, a spadek jego dynamiki to efekt zamierzony, sytuacja na rynkach niewiele zmieniła się.

W kraju po porannym nieudanym teście oporu na 4,212 PLN za euro waluta nasza lekko umacniała się. Kurs EUR/PLN ponownie spadł poniżej 4,19-4,20. Piątkowa rezygnacja Z.Gilowskiej z zasiadania w RPP oraz wczorajsze wypowiedzi E.Chojny-Duch (RPP) o możliwym powrocie do dyskusji o obniżkach stóp procentowych i kontynuacji łagodnego nastawienia polityki pieniężnej w przyszłym roku nie miały wpływu na notowania naszej waluty. Obie informacje dotyczą odległego czasu i zapewne dopiero za jakiś czas zaczną silniej zwracać uwagę inwestorów.

Na rynku stopy procentowej w poniedziałek doszło do lekkiego spadku rentowności polskich obligacji oraz kontraktów IRS (1-4 pb). Podobne co do skali zmiany widoczne były również na rynkach bazowych. Poza pozytywnym impulsem z core markets w kraju za spadkiem dochodowości przemawiały też informacje dotyczące RPP. W sytuacji wspomnianych zmian personalnych w Radzie, a także po wypowiedzi E. Chojny-Duch sugerującej możliwy powrót w przyszłym roku dyskusji nt. obniżek stóp procentowych spadło ryzyko scenariusza zaostrzenia polityki pieniężnej w Polsce w 2014r., który dyskontują rynki. Warto jednak zauważyć, że notowania kontraktów FRA w terminach powyżej 6 miesięcy również uległy niewielkim zmianom, co pokazuje, że rynek neutralnie odebrał te sygnały.

We wtorek na rynek nie napłynie wiele istotnych publikacji. Dzisiaj poznaliśmy już wielkość niemieckiego eksportu i importu (poniżej oczekiwań), a przed nami publikacji zamówień w przemyśle Niemiec i wyniki w handlu zagranicznym USA. Wciąż też będziemy śledzić wynik negocjacji w sprawie budżetu na 2014r. oraz podniesienia limitu zadłużenia federalnego USA. Przeciąganie pata politycznego będzie oznaczać dla rynku dalszy wzrost awersji do ryzyka mogący negatywnie wpływać na giełdy, surowce oraz waluty rynków wschodzących. We wtorek MFW ogłosi też okresowe prognozy dla światowej gospodarki. Niewykluczone, że po raz kolejny odniesie się też do sytuacji w USA.

131008.pko.01.250x

Joanna Bachert,
Mirosław Budzicki,
Biuro Strategii Rynkowych
PKO Bank Polski

Udostępnij artykuł:

Spokojny początek tygodnia

Finanse i gospodarka

Z opublikowanej wczoraj projekcji inflacji NBP wynika, że w 2013 r. pozostanie bardzo niska, a następnie zacznie stopniowo rosnąć, jednak pozostanie poniżej poziomu 1,5 proc. (dolne odchylenie od celu) aż do I kw. 2015 r. Mimo to jednak wczorajsze wypowiedzi gołębiego skrzydła RPP (Zielińska-Głębocka i Chojna-Duch) potwierdzają, że RPP w tym roku stóp już obniżać nie powinna.

Z początkiem tygodnia zmienność na rynku walutowym zmniejszyła się w porównaniu do dwóch ostatnich dni zeszłego tygodnia. W poniedziałek nie było jednak aż tak istotnych informacji. Te, które spłynęły na rynek nie powinny jednak okazać się wsparciem dla notowań wspólnej waluty. Saldo niemieckiego bilansu handlowego w maju obniżyło się z 17,5 do 14,1 mld EUR, podczas gdy prognozowano wartość 17,6 mld EUR. Zwraca uwagę obniżenie się eksportu aż o 2,4 proc. w relacji miesięcznej wobec oczekiwanej obniżki tylko o 0,5 proc. Słabo wypadła też niemiecka produkcja przemysłowa, która w maju w relacji miesięcznej obniżyła się o 1 proc. (prog. -0,5 proc.).

Do tego indeks Sentix obrazujący poziom nastrojów wśród europejskich inwestorów spadł do poziomu -12,6 pkt. Mimo tych słabszych odczytów euro jednak nie pogłębiło deprecjacji i nie dotarło do silnego wsparcia na 1,2750. Nawet więcej, eurodolarowi udało się lekko skorygować ostatnie spadki – wzrósł on do poziomu 1,2880. Jako najbliższy opór można jednak traktować okolice 1,2890 (dołek spadkowej świeczki z czwartku po wypowiedzi Draghiego), a zatem jeszcze nie można mówić o jakimś wyraźniejszym sygnale kupna euro. Nastroje cały czas są korzystne dla dolara, co obrazuje chociażby raport CFTC pokazujący na dzień 2 lipca wzrost wartości długich pozycji netto w dolarze z 13,28 do 22,37 mld USD, co oznacza najwyższą wartość od połowy lutego 2013 r. Realizacja zysku z nich może się jeszcze przeciągać i jednak mieć miejsce na niższych poziomach, stąd jeszcze cały czas ryzyko spadku do 1,2750 jest całkiem spore.

W dzisiejszym kalendarium właściwie nie ma publikacji mogących podwyższać zmienność, stąd scenariuszem bazowym jest dalsza stabilizacja handlu. Być może jedynie Joerg Asmussen, członek zarządu EBC, w dzisiejszym wystąpiniu publicznym w Atlancie nawiązać do polityki pieniężnej, jednak aby wywołać reakcję rynku, musiałaby to być wypowiedź skrajnie inna od tej Draghiehgo po ostatnim posiedzeniu EBC. Gdyby jednak eurodolar wzrósł powyżej 1,2890, na gruncie technicznym mogłoby to uruchomić jakiś popyt na wspólną walutę, w konsekwencji uruchamiając wzrosty “z niczego”. Kolejnym oporem mogą bowiem być dopiero okolice psychologicznej bariery 1,30.

W kontekście lekkich wzrostów na eurodolarze oraz zielonego dominacji zielonego koloru na większości europejskich parkietów, zwraca uwagę zachowanie polskiego rynku. Warszawska giełda zniżkowała wczoraj o 1,34 proc. (WIG20), jednak rentowność obligacji stabilizowała się w pobliżu 4 proc. Odpływ kapitału z giełdy, który od momentu upublicznienia propozycji zmian w OFE nabrał tempa, skutecznie uniemożliwił złotemu odrabianie strat z końcówki ubiegłego tygodnia. Można to zrzucać na opublikowany raport inflacyjny NBP, z którego wynika, że inflacja poniżej dolnego odchylenia od celu (1,5 proc.) pozostanie aż do I kw. 2015 r. Podstawą tego założenia jest niski wzrost gospodarczy w Polsce (poniżej potencjalnego do końca 2014 r.) oraz zachowanie stabilnych ce surowców (brak wyraźnego ożywienia w gospodarce globalnej). Projekcję RPP znała jednak już wcześniej i podejmując ostatnią decyzję o obniżce stóp procentowych o 25 pb. kierowała się m. in. tym raportem. Wczorajsze wypowiedzi dwójki gołębiego skrzydła RPP, prof. Zielińskiej-Głębockiej oraz prof. Chojnej-Duch, które zasugerowały, że do końca roku obniżek stóp raczej nie należy się spodziewać, pokazują, że zwolennicy dalszych redukcji wykruszają się. Mimo wszystko jednak pozostanie kursu EUR/PLN powyżej 4,30 każe ostrożnie podchodzić do siły polskiej waluty. Dziś ponownie obowiązującym jest wąski range 4,30-4,32. USD/PLN powinien natomiast oscylować wokół 3,36, przy czym jednak kontynuacja wzrostów na EUR/USD pozwoliłaby mu na pewne odbicie od tych wysokich poziomów.

Łukasz Rozbicki
Dom Maklerski AFS

Udostępnij artykuł: