Spokojny początek tygodnia

Finanse i gospodarka

W poniedziałek odbyło się posiedzenie Eurogrupy, czyli ministrów finansów 17 państw strefy euro, na którym głównym tematem debaty była kwestia Hiszpanii i tamtejszych problemów z rekapitalizacją banków i deficytem budżetowym. Zgodnie z oczekiwaniami ustalono, że Hiszpania dostanie więcej czasu na uporanie się z nadmierną nadwyżką wydatków nad wpływami budżetowymi.

Uzgodniono, że deficyt budżetowy tego kraju musi spaść poniżej progu 3 proc. PKB w 2014 r., czyli przedłużono termin o rok. Miesiąc temu o takiej ewentualności wspominał komisarz ds. walutowych Oli Rehn. Decyzja Eurogrupy jest więc wykonaniem sugestii KE. Przyczyną przedłużenia okresu na redukcję deficytu budżetowego o rok są problemy gospodarcze Hiszpanii, zarówno z sektorem bankowym, jak i ogólnie ze wzrostem gospodarczym (w 2012 r. gospodarka skurczy się prawdopodobnie o 0,3 proc.).

W 2011 r. deficyt wyniósł 8,9 proc. PKB zamiast obiecanych 6 proc. i podobny problem może być ze spełnieniem celu defucytu w wysokości 5,3 proc. PKB na ten rok. W zamian za ustępstwa minister finansów Louis de Guindos musi wprowadzić program oszczędności na kwotę 30 mld EUR, m. in. poprzez podwyżkę VAT oraz redukcję zabezpieczeń socjalnych, a także zmiany w obliczaniu wysokości emerytur. Dodatkowo zatwierdzono przyznanie póki co 30 mld EUR pomocy dla hiszpańskich banków, która wypłacona będzie do końca lipca. Na kolejnym posiedzeniu Eurogrupy 20 lipca uzgodnione będą szczegółowe warunki pomocy. Jak jednak zaznaczał w poniedziałek prezes ECB Mario Draghi, dopóki nie będzie działała unia bankowa z jednolitym nadzorem, rekapitalizacja banków będzie obciążać hiszpański budżet. W jego opinii może się tak dziać nawet do 2014 r., a najwcześniej w drugiej połowie 2013 r. Pozytywnej reakcji na ustalenia szczytu nie było, bo też nie nastąpiło tam nic nieoczekiwanego. Eurodolar co prawda próbował lekko rosnąć, odreagowując spadki, jednak udało mu się osiągnąć jedynie poziom 1,2326. Dziś rano ponownie jest poniżej 1,23, co pokazuje, że presja na słabe euro dalej się utrzymuje, a lokalny dołek na 1,2256 też może być zagrożony. Zdecydowanie lepiej chwilowe uspokojenie nastrojów wykorzystał złoty, który umocnił się o 3,5 gr względem euro i dolara, co świadczy o tym, że złoty ma potencjał do zyskiwania, jednak póki nastroje trwale się nie poprawią, będzie on skazany na duże fluktuacje w obie strony.

Z rynku lokalnego napłynęła istotna w długim terminie informacja nt. sposobu wyliczania relacji długu do PKB. Ministerstwo Finansów planuje, aby w przypadku przekroczenia progów ostrożnościowych 50 i 55 proc. PKB dług publiczny był przeliczany na PLN po kursach średnich NBP z danego roku, a wyliczona kwota była pomniejszona o środki na prefinansowane potrzeb pożyczkowych na następny rok. Jeśli tak ustalona suma nie dawałaby przekroczenia progów, nie trzeba będzie wprowadzać dodatkowych oszczędności. Znowelizowana ustawa ma wejść w życie z dniem 1 stycznia 2013 r. Tego typu zmiana ma jednak dwie strony medalu. Niewątpliwą korzyścią będzie zwiększenie stabilności kursu PLN w końcówce roku i chronienie go przed atakami spekulacyjnymi. Z drugiej jednak strony MF straci możliwość wpływu na poziom długu publicznego na koniec roku w przypadku, gdyby kursy walut obcych w trakcie roku cały czas były wysokie. Może to spowodować nieoczekiwane przekroczenie któregoś z progów tylko ze względu wyższej wyceny zadłużenia zagranicznego. Tym samym rząd niejako sam sprowadza na siebie ryzyko przekroczenia progu 55 proc., chyba że do 2013 r. będzie w stanie uporać się i zredukować jego poziom znacznie poniżej 55 proc. PKB.

Najważniejszą dziś publikacją był czerwcowy bilans handlu zagranicznego z Chin. Dynamika importu i eksportu wypadły jednak średnio. Eksport wzrósł o 11,3 proc. r/r (prog. 10,6 proc.), ale import już tylko o 6,3 proc. r/r (prog. 12,9 proc.). Były to też zdecydowanie niższe odczyty niż w maju. Hamowanie gospodarki Państwa Środka jest faktem, teraz tylko piątkowe dane o PKB, sprzedaży detalicznej i produkcji przemysłowej dadzą odpowiedź na pytanie, jak potężne jest to spowolnienie. Poza danymi z Chin wtorkowe kalendarium świeci pustkami. Słabsze dane o produkcji przemysłowej z Francji (-1,9 proc. m/m wobec odnotowanych w kwietniu 1,4 proc.) nie wpływają na notowania euro. Także dzisiejsze posiedzenie Ecofin-u, czyli ministrów finansów państw UE nie będzie istotne, bo jedynie potwierdzi wczorajsze ustalenia Eurogrupy. W związku z tym na rynku eurodolara może to być kolejny spokojny dzień, aczkolwiek warto mieć na uwadze, że dominującym trendem jest spadkowy i wciąż sygnały sprzedaży euro nie zostały zanegowane. Złoty natomiast, po wczorajszym umocnieniu, dziś ma już małe szanse na przebicie strefy wsparcia 4,19-4,20 na parze EUR/PLN.

Łukasz Rozbicki
Dom Maklerski AFS

Udostępnij artykuł: