Spór o reputację sektora bankowego

Artykuły / Gospodarka

Związek Banków Polskich - Logo
Źródło: Związek Banków Polskich

Wizerunek polskiego sektora bankowego umacnia się konsekwentnie od wielu już lat. Trend ten potwierdzają badania, prowadzone od 2012 roku – przypomniał podczas styczniowej konferencji prasowej Związku Banków Polskich prezes tej organizacji, Krzysztof Pietraszkiewicz. Odniósł się on zarazem do zaskakującej sugestii rzecznika finansowego, Mariusza Goleckiego, jakoby polskie instytucje finansowe trwoniły zaufanie klientów.

#KrzysztofPietraszkiewicz: Troska o dobro kredytobiorców nie może kolidować z interesem innych klientów banków, jak deponenci, uczestnicy funduszy inwestycyjnych czy osoby wykonujące płatności #ZBP #RzecznikFinansowy

Jak przeczytałem tę wypowiedź, w pierwszej chwili zastanawiałem się, czy nie był to lapsus. Myślę, że stwierdzenie pana Rzecznika oparte było na niepełnych czy nieprawdziwych informacjach – podkreślił prezes ZBP.

Kredyty walutowe i zaufanie do banków

Zaufanie Polaków do instytucji finansowych ulega konsekwentnej poprawie, a banki znajdują się w czołówce najbardziej szanowanych podmiotów, wyprzedzając nawet wiele organów administracji publicznej.

Krzysztof Pietraszkiewicz przypomniał również, że wydarzenia, do których nawiązywał Rzecznik Finansowy Mariusz Golecki, w szczególności zaś boom na rynku kredytów hipotecznych denominowanych lub indeksowanych do waluty obcej, miały miejsce ponad kilkanaście lat temu, w całkowicie innych uwarunkowaniach politycznych, społecznych i gospodarczych.

Tak gruntowna zmiana, jaką była integracja europejska, a także perspektywa rychłego przyjęcia wspólnej waluty, do czego nie doszło w wyniku globalnego kryzysu, wywołały olbrzymią falę optymizmu nie tylko wśród zwykłych ludzi, ale również polityków oraz osób odpowiedzialnych za gospodarkę.

Głosy rozsądku były wówczas rzadkie, i co ciekawe, dochodziły z reguły z sektora bankowego. – Poza nadzorem i kilkoma pracownikami nauki czy profesjonalistami tylko Związek Banków występował o to by wyprowadzić określone ograniczenia w udzielaniu walutowych kredytów mieszkaniowych. Stanowisko to nie spotkało się jednak ze zrozumieniem – zauważył prezes ZBP. 

Oceniając postawę instytucji finansowych należy również pamiętać, że troska o dobro kredytobiorców nie może kolidować z interesem innych klientów banków, jak deponenci, uczestnicy funduszy inwestycyjnych  czy osoby wykonujące płatności.

Kredytobiorcy to nie jedyni interesariusze banków

Banków nikt nie zwolnił z troski o bezpieczeństwo depozytów, ani z konieczności zabiegania o to, by rosły fundusze własne i by posiadać zdolność do finansowania rozwoju – przypomniał Krzysztof Pietraszkiewicz.

Niemniej to właśnie sektor bankowy jako pierwszy zareagował na problemy frankowiczów po sławetnej decyzji Szwajcarskiego Banku Narodowego ze stycznia 2015 r.  – To na wniosek Związku Banków Polskich powstał fundusz wsparcia kredytobiorców i wyasygnowaliśmy na to ponad 600 mln zł. To na wniosek Związku Banków Polskich w ciągu kilku tygodni wypracowaliśmy sześciopak,  który jest nadal realizowany, choć zwiększa to koszty banków o około miliard złotych rocznie. Wreszcie w bankach odbywają się każdego roku restrukturyzacje czy pewne uzgodnienia dotyczące kredytów, w tym kredytów mieszkaniowych – dodał prezes ZBP.

Zwrócił on również uwagę na fakt, iż wiele spośród ewentualnych skarg klientów rozpatrywanych jest w trybie reklamacji na poziomie banku. Jeśli tego rodzaju działania nie przynoszą skutku zdarza się oczywiście, że sprawa trafia do rozstrzygnięcia na zewnątrz, czy to w postępowaniu polubownym, czy też na drodze procesowej.

Krzysztof Pietraszkiewicz zaznaczył równocześnie, że w bardzo wielu przypadkach klienci formułują nierealne roszczenia, a wspierają ich w tym nierzetelne informacje zamieszczane w mediach oraz nadzieje rozbudzane przez różnego rodzaju kancelarie i firmy doradcze, które pragną zarobić na sporach pomiędzy bankami a kredytobiorcami, nie gwarantując tym ostatnim żadnego sukcesu.

Czy można nie płacić za pożyczony kapitał?

Problemem współczesnego rynku finansowego jest nadmierny poziom ochrony konsumenta, w tym w szczególności dłużnika zalegającego ze spłatą zobowiązania. W rezultacie całego tego chaosu informacyjnego niektórzy klienci dochodzą do bałamutnych wniosków, jakoby możliwe było uniknięcie oprocentowania czy też innych opłat za pożyczony kapitał.

My jako profesjonaliści w żadnym razie nie możemy dopuścić do głoszenia poglądów, że wartość pieniądza w czasie na przykład 10 lat równa się zero. Jeżeli ktoś z państwa podziela tę opinię, to zwracam się do tej osoby z prośbą o pożyczenie 100 000 zł na 10 lat. Po tym okresie zobowiązuję się oddać 100 000 zł – ten sugestywny przykład przytoczył prezes ZBP.

Źródło: aleBank.pl
Udostępnij artykuł: