Spory o wybór gubernatorów Fed

Blogi / Jan Cipiur

Jan Cipiur
Jan Cipiur Fot. Autor

Tylko w nielicznych krajach warto wołać: gospodarka, głupcze! − bo tylko w tych nielicznych rozumieją, skąd bierze się dostatek. Bill Clinton zawołał, bo wiedział, że będzie dobry odzew, ale od tamtej pory wiele się w Stanach zmieniło.

#JanCipiur: Polityka pieniężna USA ma ciągle ogromny wpływ na gospodarkę całego świata, w tym naszą. Jakikolwiek woluntaryzm i nieprzewidywalność działań Fed − to jak popalanie cygar nad beczkami z prochem #Fed #GospodarkaUSA #GlobalnaGospodarka

W USA trwa niezła draka w sprawie wyboru na nowe kadencje gubernatorów Fed, czyli amerykańskiego banku centralnego.

Gubernatorów powinno być 7…

Zgodnie z ustawą, gubernatorów ma być siedmiu. Tworzą Radę Rezerwy Federalnej. Kandydatów wybiera prezydent, ale jego nominacje muszą być zatwierdzone przez Senat, którego skład zmienia się w jednej trzeciej co dwa lata. Członkami Rady są także prezes i wiceprezes/i Fed powoływani przez prezydenta, już bez zgody senatu.

Kadencja gubernatorów trwa aż 14 lat, przy czym po każdych dwóch, parzystych latach jeden gubernator odchodzi, a na jego miejsce wybierany jest nowy. W ten sposób cały skład wymienia się po 14 latach, zaś bank centralny wzmacnia swą niezależność.

Gubernatorzy są ponadto wybierani z klucza geograficznego, tj. każdy ma być z innego dystryktu Fed, oraz muszą być wśród nich reprezentanci interesów sektora finansowego, rolnictwa, przemysłu i handlu.

… ale teraz dwóch brakuje

Wszystkie te zasady uniemożliwiają, albo przynajmniej utrudniają ingerencję władzy wykonawczej w politykę pieniężną USA.

Przewodniczący, jego zastępca i gubernatorzy Fed to osobistości niemal tak posągowe, jak sędziowie Sądu Najwyższego. Waga i znaczenie instytucji wywołuje zatem ciężkie konflikty polityczne.

Pod koniec drugiej kadencji Baracka Obamy, z powodu obstrukcji senackiej, nieobsadzone były dwa z siedmiu stanowisk gubernatorskich. Ten impas trwa, ponieważ również Donald Trump nie zdołał jeszcze przeforsować swoich kandydatów.

Kandydaci to Christopher Waller i Judy Shelton

Senat odrzucił już dwóch nominatów obecnego prezydenta, którymi byli Herman Cain i Stephen Moore. Teraz w grze jest następna dwójka. Christopher Waller jest szefem badań w oddziale Fed w St. Louis i jego kandydatura nie wywołuje kontrowersji. Wielkie napięcia budzi natomiast Judy Shelton – z wykształcenia praktyk biznesowy (doktor business administration), z doświadczenia – badaczka z think-tanków, np. Hoover Institution Uniwersytetu Stanforda, jak również bankowiec z racji reprezentowania USA w EBOiR.

Establishment w USA, i w ogóle na Zachodzie, nie chce dr Shelton w roli gubernatora Fed. Ma jej zwłaszcza za złe, że nawołuje do przywrócenia złotego standardu, choć ostatnio kandydatka łagodzi stanowisko w tej kwestii.

Drugi zarzut kierowany w stronę Judy Shelton to motywowana politycznie zmienność poglądów w sprawie wysokości stóp procentowych. 10 lat temu i nieco później, gdy rządzili demokraci, a bezrobocie w Stanach wynosiło 9 proc. − twierdziła z pozycji jastrzębia, że niskie stopy spowodują inflację, która doprowadzi do ruiny. A teraz, gdy rynek pracy kwitnie i gospodarce może grozić przegrzanie − stała się gołębiem nawołującym, jak Trump, do obniżenia stóp.

Dochodzą do tego jej rady, żeby Fed szedł „ręka w rękę” z Kongresem i Białym Domem, np. w celu osłabienia dolara i wspomożenia amerykańskich eksporterów. Judy Shelton chciałaby również zwołania światowego szczytu na wzór Bretton Woods.

Ideę dałoby się zrozumieć, ale dlaczego uważa, że szczyt odbyć się powinien posiadłości Trumpa Mar-a-Lago na Florydzie? Dla większości Amerykanów nie do przyjęcia byłby też jej postulat zniesienia ubezpieczeń depozytów bankowych będących odpowiednikiem polskiego Bankowego Funduszu Gwarancyjnego.

Lista zastrzeżeń wobec tej kandydatury jest długa, ale też co jedni poczytują jej za złe, inni wychwalają. Poza tym, argumenty merytoryczne bledną wobec obaw o polityczne zatrucie Fed − za jej przyczyną − politycznymi interesami prosto z Białego Domu.

Dr Shelton z poparciem prezydenta

Prezydent Trump postawi raczej na swoim i Judy Shelton, pracująca dzielnie w jego poprzedniej kampanii wyborczej zostanie gubernatorem. Wróble w Waszyngtonie ćwierkają głośno, że jeśli tak się stanie, a Donald Trump zapewni sobie reelekcję, to dr Shelton zastąpi niebawem Jeremy Powella na fotelu prezesa banku centralnego i tym sposobem skończy się era niezależności Fed.

Są powody, dla których warto wiedzieć w Polsce o tych przepychankach. Polityka pieniężna USA ma ciągle ogromny wpływ na gospodarkę całego świata, w tym naszą.

Jakikolwiek woluntaryzm i nieprzewidywalność działań Fed − to jak popalanie cygar nad beczkami z prochem.

Źródło: aleBank.pl
Udostępnij artykuł: