Spotkanie Eurogrupy bez konkretów

Finanse i gospodarka

Spotkanie Eurogrupy, czyli ministrów finansów Strefy Euro, które odbyło się wczoraj, nie spowodowało większej reakcji rynku walutowego. Ustalenia z tego szczytu trudno nazwać przełomowymi. Ustalono, że Grecja dostanie kolejną, wartą 8 mld EUR transze z programu pomocowego z roku 2010. Z tej kwoty 5,8 mld EUR przekażą, w formie kredytu, kraje Eurolandu, reszta będzie pochodzić z MFW.

Spotkanie Eurogrupy, czyli ministrów finansów Strefy Euro, które odbyło się wczoraj, nie spowodowało większej reakcji rynku walutowego. Ustalenia z tego szczytu trudno nazwać przełomowymi. Ustalono, że Grecja dostanie kolejną, wartą 8 mld EUR transze z programu pomocowego z roku 2010. Z tej kwoty 5,8 mld EUR przekażą, w formie kredytu, kraje Eurolandu, reszta będzie pochodzić z MFW.

Pozytywna decyzja była możliwa i oczekiwana, gdyż wcześniej do Komisji Europejskiej wpłynęły pisemne zapewnienia, że kraj ten wdroży reformy i wprowadzi kolejne cięcia wydatków. Mało koncentrowano się na kwestiach integracji fiskalnej Europy, a bardziej na technikaliach, jednak i tutaj można czuć niedosyt. EFSF nie zostanie zlewarowany do kwoty 1 biliona EUR, ale do znacznie mniejszej. Szef Eurogrupy, Jean-Claude Juncker ogłosił, że z powodu pogorszenia sytuacji na rynkach finansowych prawdopodobnie nie uda się zwielokrotnić mocy funduszu do kwoty ustalonej na szczycie przywódców Strefy Euro 27 października. Nie podano też konkretnej kwoty, natomiast pojawiały się opinie, że może to być lewarowanie rzędu 2-2,5 razy.

Biorąc pod uwagę, że obecnie efektywnie fundusz ma do wykorzystania ok. 270 z 440 mld EUR, taka dźwignia zwiększałaby jego środki do maksymalnie 675 mld EUR. Oprócz tego debatowano jeszcze nad zwiększeniem roli MFW jako instytucji pomocowej poprzez zwiększenie jego środków finansowych (najprawdopodobniej przez pożyczki dwustronne). Jest to jednak tylko deklaracja, a nie wiążące postanowienie. Biorąc pod uwagę też wczorajszą obniżką ratingów 37 największych światowych banków przez agencję S&P, raczej ciężko oczekiwać dziś przełomu. Eurodolar może dalej wahać się między 1,32 a 1,3450.

Polska waluta pozostaje relatywnie słaba. Wyraźnie negatywnie wyróżnia się na tle nie tylko czeskiej korony, ale także węgierskiego forinta. Na Węgrzech sytuacja gospodarcza jest nieporównywalnie gorsza niż w Polsce. Z jednej strony słabość złotego po części wynika z wciąż wysokiej awersji do ryzyka. Wczorajsza informacja o sprzedaży bonów skarbowych przez ECB o wartości 194,2 mld EUR w ramach programu sterylizacji zakupów obligacji zagrożonych bankructwem krajów (emitowanie krótkoterminowych papierów dłużnych za kwotę odpowiadającą zakupionym wcześniej na rynku wtórnym obligacjom), podczas gdy oferta opiewała na 203,5 mld EUR wywołała zwiększoną zmienność na parze EUR/USD. Wcześniej jeszcze po raz kolejny okazało się, że plasowanie długu, tym razem włoskiego, aby zakończyło się sukcesem, musi zostać okupione bardzo wysokimi rentownościami, które wahały się między między 7,56 a 7,89 proc., prawie o 3 pkt proc. wyżej niż na podobnej aukcji przed miesiącem. Z drugiej strony te czynniki globalne aż tak mocno nie dotykają innych walut regionu. Być może oczekiwania na interwencję ze strony NBP są tak duże, że rynkowi gracze czekają w bezruchu aż złoty zacznie zyskiwać.

Dziś odbędzie się szczyt Ecofin, który gromadzi ministrów finansów państw UE, udziałem Jacka Rostowskiego. Oczekiwania rynku co do konkretnych ustaleń na tym spotkaniu, po wczorajszych ustaleniach Eurogrupy, powinny być stonowane. Oprócz tego w środę opublikowany zostanie szereg istotnych danych makro. O godz. 10:00 GUS poda dynamikę polskiego PKB w III kw. (prog. 3,8 proc. r/r). Później istotne będą dopiero będą dane z USA, gdzie rozpoczyna się publikacja kluczowych w tym tygodniu raportów. W godzinach 13:00-16:00 opublikowane zostaną: raport ADP (prog. 130 tys.), będący prognostykiem przed oficjalnymi danymi, indeks Chicago PMI (prog. 58,2 pkt) oraz indeks podpisanych umów kupna domów (prog. 1,4% m/m). Na godzinę 20:00 zaplanowano publikację Beżowej Księgi, która jest raportem o stanie amerykańskiej gospodarki. Mimo wszystko jednak złoty powinien dalej w głównej mierze być zależnym od sytuacji polityczno-gospodarczej Europy.

Łukasz Rozbicki
Dom Maklerski AFS

Udostępnij artykuł: