Sprawdź, co może Twój terminal płatniczy

Bezgotówkowo / Multimedia

O mniej lub bardziej zaskakujących sposobach wykorzystywania terminali płatniczych rozmawiamy z Jackiem Rosochackim, dyrektorem w Ingenico Group, podczas IX Cashless Congress.

Jacek Rosochacki, Igenico Group
Źródło: aleBank.pl

O mniej lub bardziej zaskakujących sposobach wykorzystywania terminali płatniczych rozmawiamy z Jackiem Rosochackim, dyrektorem w Ingenico Group, podczas IX Cashless Congress.

Robert Lidke: Czy to prawda, że wykorzystujemy terminale płatnicze tylko w 10 procentach?

Jacek Rosochacki: Jest to pewne uproszczenie, dlatego że terminal jest wykorzystywany głównie do płatności. I jeżeli policzymy, ile czasu jest przeznaczone na płatność, a ile na inne aktywności w sklepie, to faktycznie mniej więcej tylko 10 proc. pracy terminala jest przeznaczonych na płatności.

Całą resztę czasu terminal po prostu stoi w sklepie, często wyświetla jakieś materiały, zazwyczaj loga sklepu lub tego, kto ten terminal dostarczył.

A co więcej może robić terminal, poza przyjmowaniem płatności?

‒ Przede wszystkim, co teraz widzimy jako trend rynkowy, to terminal może wyświetlać reklamy. Widzimy to u wielu klientów, którzy chcą wyświetlać reklamy, w różnych formach. Zazwyczaj są to reklamy od właściciela sklepu, czyli on będzie prezentował swój kontent reklamowy.

Natomiast coraz częściej chcemy, żeby to była reklama kontekstowa. Żeby ta reklama kontekstowa mogła zaistnieć, to musimy wykorzystać potencjał terminala szerzej niż tylko do samej płatności.

Im szybszy jest terminal, tym bardziej skracamy transakcję i tym więcej czasu oszczędzamy na inne aktywności, np. na wyświetlanie reklam

Czyli musimy na podstawie karty płatniczej, karty lojalnościowej czy innego mechanizmu np. kodu, numeru telefonu wpisanego na kasie odczytać, kto jest tym klientem. I dzięki temu możemy dostosować reklamę do tej osoby, która stoi przy terminalu. Reklama kontekstowa ma dużo większą skuteczność.

Czyli terminal rozpoznaje klienta, wie co on zwykle kupuje, jakie są jego zainteresowania i do tego dostosowuje reklamę?

‒ To jest jedna z możliwości. Choć oczywiście nie wiemy co to jest konkretnie za klient, co zwykle kupuje, jak często kupuje, ale wiedząc, jaki jest profil klienta możemy dostosować ten kontent.

Oczywiście jako producent terminali nie chcemy zarządzać kontentem. Spasowanie kontenetu z tym, kto stoi przy terminalu jest potężnym zadaniem logistycznym, przedsięwzięciem dla specjalistów od reklamy.

My zaś chcemy dać przestrzeń, żeby wyświetlić ten kontent właściwie, żeby był jak najbardziej dopasowany do tego, co ten klient potencjalnie może kupić.

Co jeszcze można zrobić z terminalem?

‒ Takie oczywiste wykorzystanie wynika też trochę z regulacji podatkowych - to jest wyświetlanie zawartości koszyka, czyli w momencie kiedy stoimy przy kasie i nasz koszyk jest skanowany, przesuwane są produkty, to na terminalu wyświetlane są te produkty, które już mamy zeskanowane.

I to nam daje dwie rzeczy. Po pierwsze możemy dynamicznie prezentować to, co jest kupione i sumę kwoty, czyli to ile klient zapłaci finalnie. To jest informacja, którą klient musi widzieć,  ze względów podatkowych.

I po drugie możemy np. z boku ekranu wyświetlić reklamę kontekstową. Czyli np. wiemy, że ktoś kupuje napój i w zestawie będzie on tańszy, albo że do tego produktu pasuje inny produkt, chociażby lód w kostkach.

Więc dzięki temu możemy również zaprezentować reklamę kontekstową, ale już opartą o zawartość koszyka, a nie o to, kim jest dany klient.

Czy jeżeli klientowi zabraknie pieniędzy, to terminal może w jakiś sposób pomóc?

‒ To jest bardzo chwytliwy temat ostatnio. Mastercard, chyba jako pierwszy, wprowadził w Polsce takie rozwiązanie, które się nazywa „Płać w ratach”. Ono polega na tym, że kiedy stoimy przy kasie, mamy koszyk zakupów, to możemy rozłożyć płatność na raty i zapłacić część na początek, a resztę w postaci odroczonych płatności.

Ta oferta jest wyświetlana na terminalu, ale nie jest przedstawiana werbalnie przez sprzedawcę. Po pierwsze dlatego, że nie chcemy, aby sprzedawca widział, że tzw. card holder ma taką możliwość, a po drugie chcemy, aby to była indywidualna decyzja klienta.

Terminal pozwala na to, aby móc dokonać takiego wyboru i móc zdecydować się na to, że idziemy ‒ bądź nie idziemy w raty, czy też płacimy całą kwotę z naszego konta.

Oprócz tego rozwiązania Mastercard w Polsce, są w Europie inne metody. Nasza firma Ingenico Group ma też doświadczenie z takimi podmiotami jak Klarna, które oferują na Zachodzie, bardzo podobne rozwiązanie, natomiast na szerszą skalę, w kilku krajach strefy euro.

Podczas Państwa prezentacji było też pokazane rozwiązanie z Ukrainy, gdzie do terminala jest przykładany dowód osobisty, aby zidentyfikować klienta.

‒ Zastosowań odczytu dowodu jest wiele. Ale trzeba zacząć od początku. Mówimy tu o dowodzie biometrycznym, który w Polsce też występuje. Ale to co jest ważne, że terminal może odczytać ten interfejs i wciągnąć dane z tego dowodu. To może być zdjęcie, choć transfer zdjęcia trwa najdłużej, mogą to być inne dane.

Co możemy z tymi danymi zrobić? Po pierwsze możemy zweryfikować, że osoba, która stoi przy terminalu, to jest naprawdę ta osoba. Czyli po pierwsze mamy weryfikację tożsamości. A po drugie to wczytywanie danych.

Mamy np. obecnie w Polsce takie procesy, że musimy rejestrować karty SIM. Jeżeli kupujemy nową kartę SIM pre-paid, to pomimo tego, że ona nie ma abonamentu, musimy podać wszystkie swoje dane. Te dane są wpisywane w różny sposób, czasami na terminalu, na tabletach, na komputerze, w różnych miejscach.

Natomiast wydaje się, że dobrym rozwiązaniem jest, to że osoba przychodzi po kartę SIM , przykłada dowód, dane są odczytywane i wtedy nie ma tego manualnego wpisywania danych, tylko mamy od razu wszystkie dane wczytane, bez możliwości pomyłki ze strony człowieka, który tam stoi.

Na terminalu pojawia się wiele aktywności, a kto na tym zarabia? Czy ten, kto jest sprzedawcą, czy ten kto jest właścicielem terminala, czy też właściciel karty płatniczej?

‒ Zyskują wszyscy. Natomiast bezpośredni efekt na pewno mają sprzedawcy, tzw. merchanci. Ich zysk jest taki, że proces obsługi jest krótszy, czyli skracamy czas, który człowiek spędza w kolejce, dzięki czemu mają więcej czasu na obsługę innych klientów, a duże sieci handlowe liczą dokładnie każdą sekundę.

Każda sekunda opóźnienia przy kasie jest warta dla nich konkretną kwotę, z tego powodu każde przyspieszenie jest warte tego, żeby to zrobić.

Im szybszy jest terminal, im mocniejszy ma procesor, im szybciej komunikuje się z siecią, im szybciej jest w stanie odczytać dane, tym bardziej skracamy transakcję i tym więcej czasu oszczędzamy na inne aktywności, np. na wyświetlanie reklam.

Wracam do pytania kto zarabia na tych reklamach? Czy za to, że reklama pojawia się na terminalu jakąś kwotę otrzymuje sprzedawca?

‒ To zależy od modelu. My jako producent terminali nie bierzemy udziału w tej części biznesu, dostarczamy tylko nośnik. A to, w jaki sposób jest prezentowana reklama, zależy głównie od tego, kto ten terminal dostarczył.

Modeli posiadania terminala w sklepie jest wiele i teraz w zależności kto jest właścicielem, czy to jest sklep, czy to jest sieć, która dostarcza terminale, to właściciel może kontrolować to, co się na terminalu znajduje. On za to odpowiada, i on może tam umieścić reklamę, głównie jest to jego rola. Także co do zasady nie ma ograniczeń.

Jeżeli chcemy wdrożyć jakiś nowy model, który obecnie nie funkcjonuje, to również jest możliwe, ponieważ jest to nowy obszar, którego jeszcze do tej pory nie zagospodarowaliśmy w pełni. Wydaje się, że przestrzeń jest duża i dla wszystkich jest miejsce.

Czy zdaniem Pana jest jeszcze wiele pomysłów, które będzie można wdrożyć do wykorzystania w terminalach?

‒ Tak, a doskonałym przykładem tego są kraje z regionu Europy Wschodniej, np. Ukraina, tzw. early adopters. Te kraje wcześniej adaptują u siebie wszystkie nowe technologie.

Terminale są wszędzie, w sklepach, w placówkach pocztowych, używa ich też policja, a usług, które można dodać do terminali jest nieograniczona liczba

Ostatnie wdrożenie terminali Android pozwoliło odwrócić model funkcjonowania tych urządzeń. Bo do tej pory ten, kto stawiał terminal dyktował, co tam się znajduje. Czy jest na terminalu reklama – czy nie ma, czy jest doładowanie telefonu – czy nie ma.

Kiedy weszliśmy w otwartą platformę Androidową, to okazało się, że tych pomysłów z zewnątrz jest bardzo dużo. Przychodzą start-upy, przychodzą firmy, które mają gotowe lub prawie gotowe rozwiązania na Androida i mówią, że chcą być na danej sieci terminali.

Bo terminale są wszędzie, w sklepach, w placówkach pocztowych, policja używa terminali. I tych usług, które można dodać do terminali jest nieograniczona liczba.

Do tej pory liczba rozwiązań była może trochę ograniczona pomysłowością tych, którzy terminale sprzedawali, instalowali, a w tej chwili, ponieważ wchodzimy w otwarte platformy, jest nieograniczona.

Teraz podmioty zewnętrzne przychodzą ze swoimi pomysłami. Odwróciliśmy ten model, i on naprawdę działa, w efekcie zwiększa się wartość finalna dla klienta, i o to nam chodzi.

Źródło: aleBank.pl
Udostępnij artykuł: