Spróbuj inwestycji za granicą – lepiej zdywersyfikujesz swój portfel

Finanse i gospodarka

Inwestorzy indywidualni, którzy są zainteresowani rynkami zagranicznymi, mogą w coraz większym stopniu korzystać z dostępu do globalnych inwestycji. Zdaniem większości ekspertów zapotrzebowanie na takie inwestycje sukcesywnie wzrasta, głównie ze względu na możliwość jeszcze lepszej dywersyfikacji portfela inwestycyjnego, co jest najważniejszym czynnikiem umożliwiającym osiągnięcie zadowalających zysków.

Polscy inwestorzy są coraz częściej zainteresowani ofertami funduszy lokujących oszczędności klientów na rynkach zagranicznych. Jak wynika z obliczeń ekspertów Analiz Online w  2013 r. do funduszy zagranicznych wpłacono o 1,5 mld zł więcej, niż z nich wypłacono. Przewiduje się, że w obecnym roku liczby te jeszcze wzrosną.

Skąd rosnąca popularność tego typu rozwiązań? Monika Szlosek, Dyrektor Bankowości Detalicznej i Inwestycyjnej Deutsche Bank uważa, że dywersyfikacja portfela inwestycyjnego nie tylko pod kątem klasy aktywów, ale też geograficzna jest dobrym zabezpieczeniem przed niespodziewanymi wydarzeniami, które mogą mieć negatywny wpływ na nasze potencjalne zyski.

Jak wyjaśnia Grzegorz Pietrucha, Dyrektor Departamentu Sprzedaży Detalicznej Skarbiec TFI, fundusze oparte na jednym rynku posiadają zazwyczaj dodatnią korelację, co oznacza, że kierunkowo zachowują się do siebie bardzo podobnie. – Co prawda jedne będą pracować lepiej, inne gorzej, ale najczęściej w tym samym kierunku, czyli razem dadzą zarobić lub spowodują straty – komentuje. – Natomiast dobrze zdywersyfikowany portfel to taki, w którego skład wchodzą aktywa ze sobą nieskorelowane lub skorelowane ujemnie. Taki efekt osiągamy m.in. dzięki inwestycjom za granicą – mówi.

Istotnym czynnikiem mającym wpływ na popularyzację wśród klientów w Polsce funduszy inwestujących za granicą jest możliwość kupowania jednostek w polskiej walucie. – By móc inwestować za granicą, jeszcze do niedawna należało posiadać walutę obcą, dzisiaj można kupować w polskich złotych – podkreśla Grzegorz Pietrucha.

– Najwięksi gracze na rynku funduszy zagranicznych, oferujący swoje usługi również w Polsce, to uznane, funkcjonujące już od kilkudziesięciu lat instytucje finansowe, co jest nie bez znaczenia dla klientów rozważających inwestycje w ich produkty – mówi Monika Szlosek z Deutsche Bank.  – Polscy inwestorzy mogą powierzyć swoje oszczędności takim globalnym instytucjom jak Black Rock, Franklin Templeton Investments, a od niedawna również JP Morgan Asset Management.

– Kilkudziesięcioletnie doświadczenie tych podmiotów daje nam możliwość prześledzenia, jak interesujące nas fundusze zachowywały się w różnych okolicznościach rynkowych na przestrzeni lat, takich jak: hossa internetowa czy kryzys finansowy – mówi Grzegorz Pietrucha. – Warto zatem współpracować z renomowanymi instytucjami, gdzie proces doboru dostawców funduszy jest oparty o oceny ilościowe i jakościowe, a kadra doświadczona i przeszkolona – mówi.

Niektórzy zwracają z kolei większą uwagę na czynniki geograficzne. – Można również wyróżnić sporą grupę inwestorów poszukujących ekspozycji na konkretny rynek, np. amerykański, czy też rynki krajów rozwijających się – dodaje Grzegorz Pietrucha. – W miarę wzrostu świadomości inwestorów horyzonty powinny się rozszerzać jeszcze bardziej – przewiduje.

Niezależnie od geograficznego kryterium trzeba też wziąć pod uwagę poziom ryzyka i to, z jakim funduszem mamy do czynienia – bezpieczniejszymi funduszami obligacji, czy też z agresywniej inwestującymi funduszami akcji, które w długim okresie mogą przynieść większe zyski.

Według Grzegorza Pietruchy idealnym rozwiązaniem w mniej pewnych czasach, gdy trudno jednoznacznie oszacować, jak globalne rynki będą się zachowywały w kolejnych miesiącach i latach, są fundusze parasolowe. – W okresach dekoniunktury pozwolą nam chronić kapitał w funduszach obligacji, a w czasie rozkwitu korzystać ze wzrostów na rynkach akcji – tłumaczy.

Deutsche Bank Polska wprowadził niedawno do oferty rozwiązanie inwestycyjne w postaci funduszu parasolowego Skarbiec – JP Morgan Asset Management Funds Polska SFIO. W jego skład wchodzą cztery subfundusze. Są to dwa agresywniejsze fundusze akcji, jeden inwestujący na rynku amerykańskim, drugi na rynkach wschodzących, dodatkowo fundusz oparty na światowych obligacjach oraz rynkach walutowych, a także fundusz inwestujący w obligacje przedsiębiorstw. Zdaniem Moniki Szlosek z Deutsche Bank, jest to unikalne na polskim rynku rozwiązanie inwestycyjne.

Na czym polega jego wyjątkowość? Subfundusze tego typu pozwalają klientom korzystać z doświadczenia zagranicznego assetmanagera na zasadach operacyjnych i podatkowych obowiązujących w Polsce. Inwestor nie ma obowiązku samodzielnego rozliczania podatków, tak jak to ma miejsce np. w przypadku funduszy luksemburskich.

Według wielu ekspertów polski rynek funduszy będzie się rozwijał wraz ze wzrostem zamożności społeczeństwa. – Oszczędności zgromadzone w funduszach mogą być odporne na wiele zawirowań – podkreśla Grzegorz Pietrucha.

Źródło: Deutsche Bank

Udostępnij artykuł: