Sprzeczne argumenty nie ułatwiają decyzji

Finanse i gospodarka

Nieoczekiwana słabość, jaka pojawiła się we wtorek na rynkach ryzykownych aktywów, musi dawać do myślenia. Co prawda skala zniżki nie była na tyle duża, by mówić o definitywnym końcu rozpoczętych pod koniec czerwca zwyżek, ale był to pierwszy poważny sygnał ostrzegawczy.

Nieoczekiwana słabość, jaka pojawiła się we wtorek na rynkach ryzykownych aktywów, musi dawać do myślenia. Co prawda skala zniżki nie była na tyle duża, by mówić o definitywnym końcu rozpoczętych pod koniec czerwca zwyżek, ale był to pierwszy poważny sygnał ostrzegawczy.

Dzisiejsza słabość rynków akcji, surowców, umacnianie się jena i dolara, utwierdzają tylko w obawach przed pogorszeniem koniunktury na rynkach ryzykownych aktywów. Fundamentalne powody ewentualnego osłabienia to przede wszystkim słabość koniunktury gospodarczej w największych państwach rozwijających się oraz oczekiwane ograniczenie skupu aktywów w USA, które ma zostać ogłoszone podczas wrześniowego posiedzenia Rezerwy Federalnej.

Trzeba przy tym przyznać, że inwestorzy mają dziś w rękach wiele sprzecznych argumentów. Strach przed konsekwencjami słabej koniunktury w gospodarkach rozwijających się rekompensują wyraźny wzrost w USA i Wielkiej Brytanii i poprawa sytuacji w Eurolandzie. W sferze zysków spółek jest podobnie. Optymiści zwrócą uwagę, że w II kwartale w USA wzrost zysków był wyższy od spodziewanego, pesymiści zauważą, że nie uwzględniając sektora finansowego było gorzej od prognoz, a przy tym firmy z S&P 500 odnotowały regres zysków. W II połowie tego roku zapewne ostatecznie dojdzie do poprawy kondycji globalnej gospodarki, ale nie będzie miała ona takiej siły, jak przewidywano w początkach tego roku.

Uzasadniona jest obawa, że dopóki powody do pesymistycznego myślenia nie ustąpią o pokonanie tegorocznych szczytów na rynkach akcji i trwały wzrost na innych rynkach ryzykownych aktywów będzie trudno.

Rynki nieruchomości

Ceny nieruchomości komercyjnych w USA w lipcu poszły w dół o 1% w porównaniu z czerwcem. Przyczyn takiego stanu rzeczy upatruje się w wyższych kosztach kredytów, które ograniczają atrakcyjność tego rodzaju nieruchomości. Ze względu na ich wartość nabywane są przede wszystkim przy wykorzystaniu zewnętrznego finansowania. Pomimo lipcowej zniżki Green Street Commercial Property Price Index miał wartość o 4% wyższą od szczytu z 2007 r. Panuje przekonanie, że ożywienie na tym rynku przechodzi do historii, a teraz czekają go trudniejsze czasy. Widać więc zatem, że dotychczasowy wzrost kosztów finansowania w Ameryce odznaczył piętno na kondycji zarówno rynku mieszkaniowego, jak komercyjnego, ale nie doprowadził do definitywnego odwrócenia pozytywnych trendów. Trzeba mieć przy tym świadomość, że nie znamy jeszcze pełnych skutków wyższych kosztów kredytowania. Od maja do dziś rentowność obligacji 10-letnich, będąca podstawą jego wyznaczania podniosła się o ok.. 1 pkt proc.

Zespół analiz
Home Broker

Udostępnij artykuł: