Średnio każdy Niemiec straci w tym roku przez koronawirusa 1325 euro

Gospodarka

koronawirus, Niemcy
Fot. stock.adobe.com/ Quatrox Production

Instytut Gospodarki Światowej z Kilonii w Szlezwiku-Holsztynie (Institut für Weltwirtschaft – IfW) w opublikowanym na początku lipca raporcie przewiduje spadek PKB w Niemczech w tym roku o 6,8 procent.

#WłodzimierzKorzycki: Od 1 lipca konsumenci w Niemczech muszą powrócić do płacenia czynszów, rachunków za prąd, gaz, internet, bez względu na to, jaka ich sytuacja finansowa #COVID19 #Niemcy

Koronawirus nie oszczędził niczego i nikogo, ani światowej gospodarki, ani poszczególnych obywateli. Niemcy raczej dobrze sobie radzą w walce z pandemią, ale i tam jej skutki są i będą odczuwalne – w wymiarze państwowym i indywidualnym.

Dochód narodowy niższy o 110 mld euro

Po paru miesiącach grasowania koronawirusa renomowany Instytut Gospodarki Światowej z Kilonii w Szlezwiku-Holsztynie (Institut für Weltwirtschaft – IfW) skonkretyzował swoje wyliczenia dotyczące konsekwencji gospodarczego zastoju. W opublikowanym na początku lipca raporcie ekonomiści z Kilonii przewidują spadek PKB w tym roku o 6,8 proc.

Co to oznacza w liczbach bezwzględnych? Oznacza, że mimo gigantycznych subwencji i pomocy na przetrwanie dla przedsiębiorstw, by nie upadły, dochód narodowy w porównaniu z zeszłym rokiem zmniejszy się w tym roku o 110 miliardów euro.

Statystycznie biorąc, każdy obywatel Niemiec od niemowlęcia po starca straci w tym roku 1325 euro.

Kryzys najmocniej uderza w rodziny z dziećmi

Faktyczny efekt pandemii – zwracają uwagę eksperci – jest jednak szerszy. Bez niej gospodarka nie tylko nie doznałaby stagnacji, ale raczej by wzrosła.

Jak zauważył w rozmowie z tygodnikiem „Der Spiegel” prezes IfW, prof. Gabriel Felbermayr, „w przyszłym roku gospodarka przypuszczalnie znów silnie wzrośnie, ale nie oznacza to, że osiągniemy poziom sprzed kryzysu”.

Obywatele nie tylko już odczuwają finansowe skutki wymuszonego przez COVID-19 zastoju, lecz także spodziewają się pogłębienia niekorzystnych zmian. Nastroje wśród obywateli sprawdził instytut badania opinii publicznej Civey z Berlina.

W ankiecie, przeprowadzonej online, Civey ustalił, że trzy czwarte Niemców obawia się narastania nierówności społeczno-finansowych jako następstwa pandemii.

Niższych dochodów oczekuje w tym roku ponad połowa mniejszych i średnich przedsiębiorców. A także połowa robotników.

Instytut Civey chciał też ustalić, jak skutki pandemii odczuwają osoby w poszczególnych grupach wiekowych. Okazało się, że szczególnie dotkliwie kryzys uderzył w trzydziesto-czterdziestolatków.

To w większości rodziny z małymi dziećmi, których rodzicom w czasach zamknięcia niełatwo było łączyć opiekę nad dzieckiem i pracę zawodową.

Rząd bardziej chroni firmy niż konsumentów

Z kolei Centrala Ochrony Konsumentów (Verbraucherzentrale Bundesverband – VZBV) chciała dokładniej rozpoznać, gdzie obywatele ponieśli finansowe straty.

Na jej zlecenie stosowną ankietę przeprowadził instytut Kantar, który ustalił, jeszcze w czerwcu, że bezpośredni finansowy uszczerbek dotknął co piątą osobę, czyli w przeliczeniu 13-16 mln obywateli po 14 roku życia.

Większość (75 proc. pytanych) poinformowała o zmniejszeniu zarobków. Inni (28 proc.) wskazali na rosnące koszty opieki zdrowotnej. Co czwarty narzekał na utratę pieniędzy za odwołane loty i wycieczki i tyle samo – na wyższe ceny żywności.

Centrala Ochrony Konsumentów chciała też wiedzieć, jak obywatele oceniają politykę kryzysową rządu. Względna większość – 45 proc. – oceniła ją jako wyważoną.

Zarazem prawie tyle samo (41 proc.) uznało, że w działaniach rządu na pierwszym miejscu stoją interesy przedsiębiorców, a tylko 4 proc., że interesy konsumentów.

Nic dziwnego, że członek zarządu Verbraucherzentrale, Klaus Müller, postulował: „Koronawirus ciężko dotyka wielu konsumentów. Miliony ludzi zmagają się z utratą pracy i części zarobków, wydają więcej pieniędzy na ochronę zdrowia czy żywność, a muszą dalej płacić swoje rachunki… Dlatego ważne jest, by wyważona polityka antykryzysowa miała na uwadze nie tylko interesy przedsiębiorców, lecz także konsumentów”.

Tymczasem od 1 lipca konsumenci w Niemczech muszą powrócić do płacenia czynszów, rachunków za prąd, gaz, internet. Bez względu na to, jaka jest ich sytuacja finansowa. Odroczenie płatności nieuchronnie dobiegło końca.

Włodzimierz Korzycki
Włodzimierz Korzycki, były wieloletni korespondent PAP i Polskiego Radia w Berlinie.
Źródło: aleBank.pl
Udostępnij artykuł: