Starszy pan i… toaleta

Grzegorz Krekora

Głośna sprawa. 85-letni staruszek odwiedził bank w tzw. Błękitnym Wieżowcu w stolicy. Po godzinie oczekiwania w kolejce poprosił o możliwość skorzystania z toalety, odmówiono mu, stwierdzając, że łazienki nie są dla interesantów. Staruszek zmuszony do załatwienia potrzeby fizjologicznej w pobliskiej bramie, poskarżył się w prokuraturze, a potem w sądzie.

Głośna sprawa. 85-letni staruszek odwiedził bank w tzw. Błękitnym Wieżowcu w stolicy. Po godzinie oczekiwania w kolejce poprosił o możliwość skorzystania z toalety, odmówiono mu, stwierdzając, że łazienki nie są dla interesantów. Staruszek zmuszony do załatwienia potrzeby fizjologicznej w pobliskiej bramie, poskarżył się w prokuraturze, a potem w sądzie.

Rozprawę, być może pierwszą tego typu na świecie, obserwowała Helsińska Fundacja Praw Człowieka. Adwokaci banku twierdzili, że ich instytucja świadczy usługi finansowe, a nie jest toaletą publiczną. Proces trwał latami.

W pierwszej instancji orzeczono zadośćuczynienie w kwocie 7,5 tys. zł, jednak niedawno - jak informuje prawo.rp.pl - sąd apelacyjny dał się przekonać do argumentacji, iż "zobowiązanie banku przez sąd pierwszej instancji do udostępniania toalety klientom ma charakter abstrakcyjny". Oznacza to, że termin "klient banku" nie pociąga za sobą skutków prawnych - w tym przypadku obowiązku udostępniania dostępu do toalety.

No cóż, decyzja jest logiczna... ale tylko dla prawnika. Czy zgoda sądu na odmawianie luksusu dostępu do WC to sukces banku? Może tak, ale i nie powód, żeby się z nim pogodzić.

Etyka w biznesie jest spychana na margines, staje się kwiatkiem do kożucha. W Niemczech jeden z banków naciągnął 40 tys. klientów na ryzykowne papiery Lehman Brothers o wartości 750 mln euro. Doradcy wciskali je tym, przy których nazwiskach był dopisek: AD, skrót od "alt und doof", czyli "stary i głupi".

Niedawno TVN24 wyemitowała reportaż ilustrujący problemy ludzi w podeszłym wieku w relacjach z bankami. Okazuje się, że dotyczą one nie tylko uzyskania kredytu. Duży bank odmówił 73-letniemu panu założenia lokaty z polisą na życie w kwocie 5 tys. zł, uznając, że mężczyzna jest... za stary. W tym też była "logika". Gdyby klient zmarł przed terminem zakończenia lokaty, bank musiałby wypłacić pełne odsetki. O zgrozo, chodziło o całe 300 zł.

Z raportu "Wykluczenie osób starszych na rynku bankowym", przygotowanego przez Uniwersytet Jagielloński wynika, że osoby starsze po 50. roku życia są często traktowane jako klienci gorsi.

Rzecznik Praw Obywatelskich odbiera co roku około 400 zażaleń dotyczących dyskryminacji seniorów przez banki. Do Federacji Konsumentów napływa tysiące skarg, jedna czwarta dotyczy usług finansowych, połowa pochodzi od osób starszych. W dużych instytucjach kredytowych brakuje zwykle miejsca na to, by traktować klientów indywidualnie, dlatego często czują się oni pokrzywdzeni, również z powodu zatajania przed nimi niektórych informacji o produktach. Czym jest bowiem podsuwanie do podpisu prostej umowy na obsługę karty płatniczej, która została zapisana drobnym maczkiem na dwunastu stronach i z dodatkowym regulaminem na siedmiu?

Poza wszystkim: trzeba mieć chyba doktorat z finansów, żeby przyswoić sobie zasady tej "umowy".

Znamienne, że do upadku banku Lehman Brothers i kryzysu finansowego w latach 2007-2009 doszło wewnątrz sektora bankowego, który jest najbardziej regulowanym na świecie.

Wydaje się zasadne pytanie: czy przypadkiem to, że mamy do czynienia z olbrzymią ilością regulacji, nie powoduje otępienia bankowców, zatracenia ich instynktów samozachowawczych i podejmowania niektórych decyzji, których w biznesie nieregulowanym nie podjęliby nigdy?

Udostępnij artykuł: