Stawki najmu w wyniku pandemii spadły średnio o 10 procent

Multimedia / Nieruchomości / Rynek

Jacek Kusiak, prezes Stowarzyszenia Mieszkanicznik
Fot. aleBank.pl

Jak się zmienił rynek mieszkań na wynajem po wybuchu pandemii COVID-19, ocenia Jacek Kusiak, prezes Stowarzyszenia Mieszkanicznik.

#JacekKusiak: W niektórych lokalizacjach stawki najmu znacznie spadły, nawet o 30 procent, ale w większości przypadków spadały o 10 procent #Wynajem #COVID19 @mieszkanicznik

Robert Lidke: Co się zmieniło na rynku najmu od marca tego roku, czyli od uderzenia pandemii?

Jacek Kusiak: Wiele się wydarzyło od marca, a właściwie od 13 marca, kiedy to rozporządzeniem ministra zdrowia wprowadzono zakaz najmu krótkoterminowego.

Pandemia bardzo mocno uderzyła w najnowsze metody inwestowania w nieruchomości, w najem krótkoterminowy. Ucierpiały trzy grupy najemców: polscy pracownicy,  studenci i osoby zza wschodniej granicy. Czyli COVID-19 stał się problemem nie tylko dla właścicieli, ale także dla ich klientów, najemców.

Ile mieszkań na rynku jest w tej chwili wolnych, procentowo?

‒ To się bardzo dynamicznie zmienia. Na początku pandemii procent mieszkań wolnych na rynku najmu krótkoterminowego był bardzo wysoki, bo najemcy musieli zwolnić mieszkania od 13 marca i ten biznes stanął. Wtedy też zaczęliśmy rozmowy z Ministerstwem Rozwoju na ten temat. Po zniesieniu ograniczeń biznes się odrodził, ale już nie z takim impetem, jak wcześniej. To było największe uderzenie.

Później nieruchomości z najmu krótkoterminowego próbowali właściciele  wprowadzić na rynek najmu długoterminowego, ale po tzw. powrocie do normalności okazało się, że popyt wewnętrzny na najem krótkoterminowy powoli zaczął się odradzać.

Czytaj także: Czy w nowym roku akademickim studenci wrócą na rynek najmu?

Czyli zamiast wakacji za granicą, Polacy spędzali urlopy w kraju i wynajmowali mieszkania. A jaka jest sytuacja osób, które kupiły mieszkania na wynajem zaciągając kredyt? Czy to jest obecnie najbardziej dotknięta kryzysem grupa?

‒ Jeżeli takie mieszkanie jest niewynajmowane, to oczywiście tak, bo jeśli nie ma przychodu, to nie ma z czego spłacać kredytu. W Stowarzyszeniu Mieszkanicznik ciągle mówimy o tym, żeby lewarowanie robić mądrze,  żeby nie kupować  nieruchomości wyłącznie na kredyt.

Na pewno osoby, które za bardzo „przelewarowały” ten biznes ‒ mają problem. Bo jeżeli mają np. 10 nieruchomości i 8 jest na kredyt, a połowa z nich nie ma najemców, to na pewno jest to duży problem.

Mieli również problem właściciele, którzy podnajmowali nieruchomości, a te obiekty były finansowane  kredytem. Wtedy podnajmujący, zarządzający nieruchomością nie ma przychodów i nie może płacić właścicielowi, który z kolei nie może spłacać kredytu. Mieliśmy  „lawiny” takich informacji.

Natomiast myślę, że przestraszyliśmy się nieco na wyrost, ponieważ był to marzec/kwiecień – kiedy nikt nie wiedział, jak się sytuacja rozwinie. Potem jednak, od maja, zaczęło wszystko wracać do normalności. Każdy dawał sobie jakoś radę. Czasami nieruchomość wróciła na najem długoterminowy, albo obniżono stawki i zaczął się biznes udrażniać.

Czytaj także: Koronawirus na rynku mieszkań na wynajem, czy nadal warto inwestować?

Czy stawki wynajmu znacznie spadły?

‒ W niektórych lokalizacjach znacznie spadły, nawet o 30 proc. Były też oferty, kiedy stawki spadały o 50 proc., bo zdesperowani właściciele chcieli wynająć. Ale w większości przypadków stawki spadały o ok. 10 procent.

Niektórzy najemcy chcieli wykorzystać sytuację pandemii do tego, żeby obniżyć stawkę najmu.

Pytaliśmy czy obniżka stawki najmu/czynszu jest podyktowana problemami najemcy z pracą czy studiami. I jeżeli ktoś udowodnił, że rzeczywiście dotknęła go pandemia, to wtedy można było negocjować.

Bo my, jako właściciele nie istniejemy bez najemców, a najemcy bez nas. Rozumiemy, że jeśli najemca ma problem, to za chwilę my będziemy mieli podobny problem. A jak się dogadamy w sprawie 10-procentowej obniżki, to wtedy wszyscy są zadowoleni.

Czytaj także: Mieszkania na wynajem, gdzie najtaniej?

Źródło: aleBank.pl
Udostępnij artykuł: