Stopy należy ciąć, ale …

Komentarze ekspertów

Na eurodolarze nadal dominuje trend deprecjacyjny. Główna para walutowa już od dłuższego czasu znajduje się na coraz to nowych minimach kontynuując spadki bez większej korekty wzrostowej. W poniedziałek kurs EURUSD utrzymywał notowania w okolicach zeszłotygodniowego zamknięcia, oscylując wokół 1,27. Niemniej w oczekiwaniu na publikację zaplanowanych na najbliższe dni istotnych danych gospodarczych z USA, strefy euro oraz Chin dolar wobec koszyka głównych walut osiągnął wczoraj wieloletnie szczyty. Uczestnicy rynku spodziewają się dalszego dysonansu w wydźwięku danych, potwierdzających spowolnienie aktywności gospodarczej w strefie euro i dalsze ożywienie w największej gospodarce świata.

Na eurodolarze nadal dominuje trend deprecjacyjny. Główna para walutowa już od dłuższego czasu znajduje się na coraz to nowych minimach kontynuując spadki bez większej korekty wzrostowej. W poniedziałek kurs EURUSD utrzymywał notowania w okolicach zeszłotygodniowego zamknięcia, oscylując wokół 1,27. Niemniej w oczekiwaniu na publikację zaplanowanych na najbliższe dni istotnych danych gospodarczych z USA, strefy euro oraz Chin dolar wobec koszyka głównych walut osiągnął wczoraj wieloletnie szczyty. Uczestnicy rynku spodziewają się dalszego dysonansu w wydźwięku danych, potwierdzających spowolnienie aktywności gospodarczej w strefie euro i dalsze ożywienie w największej gospodarce świata.

Jeśli doniesienia z rynku pracy w USA (raport non-farm payrolls) i koniunkturalne (wskaźnik ISM przemysłu) przerosną oczekiwania ekonomistów nasilą spekulacje związane z usunięciem frazy "przez dłuższy czas" z październikowego komunikatu Fed otwierając drogę do szybszych podwyżek stóp procentowych w USA.

Tymczasem, niektórzy członkowie Fed nadal nie widzą możliwości szybkiego podnoszenia kosztu pieniądza. Ch. Evans, prezes Fed z Chicago, uważa bowiem, że Rezerwa Federalna powinna pozostawić stopy w pobliżu zera, aż do pierwszego kwartału 2016 roku. Jego zdaniem na oczekiwane przez rynek zaostrzenie polityki monetarnej nie pozwala niezadowalająca nadal sytuacja na rynku pracy. Ch. Evans, jako członek FOMC, prawo głosu uzyska w 2015 roku.

W poniedziałek poznaliśmy pierwsze z zaplanowanych na ten tydzień dane dot. strefy euro. Indeks nastrojów gospodarczych spadł we wrześniu do 99,9 pkt ze 100,6 pkt w sierpniu. Wskaźnik nastrojów konsumentów obniżył się zaś do minus 11,4 pkt z minus 10 pkt miesiąc wcześniej. Dane okazały się co najwyżej zgodne z oczekiwaniami, jednak nie spotkały się z większą reakcją rynku walutowego. Ich słaby wydźwięk zneutralizowały popołudniowe doniesienia z USA, kiedy to podano, że na rynku nieruchomości liczba zawartych umów kupna domów na rynku wtórnym spadła o 1,0% podczas gdy oczekiwano zniżki wskaźnika o 0,5%.

W kraju podczas wczorajszej sesji złoty lekko zyskiwał na wartości. Kurs EURPLN zszedł istotnie poniżej 4,18 dziś od rana testując okolice 4,172. Najwyraźniej rynek pozytywnie przyjął komentarz J. Hausnera (członka RPP) wskazujący, że nie jest on do końca przekonamy, czy niższe stopy procentowe będą impulsem, który pobudzi gospodarkę i inflację. Podobnie uważa E. Chojna-Duch zdaniem której stóp procentowych nie można obniżać zbyt mocno, bowiem (...) nadmierna stymulacja w polityce monetarnej może być ryzykowna i mało skuteczna. Zdaniem członkini RPP jesteśmy w innej sytuacji niż strefa euro i nasz system bankowy pozostaje zdrowy". Dlatego też, wyceniana przez rynek 100 pkt obniżka kosztu kredytu w ciągu najbliższych 6-7 miesięcy jest dla E. Chojnej-Duch niezrozumiała.

Niemniej w oczekiwaniu na dane koniunkturalne (PMI dla Polski Markit opublikuj w środę) i posiedzenie EBC (w czwartek) inwestorzy nie wykazują większej aktywności na rynku złotego. Perspektywy dla naszej waluty nie są jednak najlepsze. Więcej szczegółów dot. notowań PLN względem głównych waluty zawierać będzie przygotowywany obecnie przez nas Kwartalnik Rynkowy.

W poniedziałek od silnej przeceny tydzień rozpoczął zaś dolar nowozelandzki. Kurs NZDUSD spadł w okolice 0,77. To najniższy poziom pary od ponad roku. Bezpośrednią przyczyną osłabienia "nowozelandczyka" były sygnały płynące zarówno z rządu, jak i z banku centralnego jasno wskazujące, że waluta kraju jest wciąż za mocna, pomimo, że od sierpnia br. kurs NZDUSD spadł już o blisko 13%. Jak się okazało do przeceny w dużej mierze przyczynił się RBNB, podając, że interweniował na rynku sprzedając 521 mln NZD - to największa skala od 2007 roku. Z technicznego punktu widzenia para NZDUSD ma obecnie otwartą drogę do strefy wsparć rozciągającej się pomiędzy 0,70-0,75. To jednak wciąż będzie za wysoko, biorąc pod uwagę wczorajszą deklarację premiera Nowej Zelandii, iż idealnym poziomem dla krajowej waluty byłoby 0,65. Straty na "nowozwlandczyku" mogą być zatem jeszcze większe, gdyż przy braku perspektyw dla podwyżek stóp procentowych i dodatkowo spadających cenach surowców presja spadkowa kursu będzie się nasilać. W niewielkim stopniu, ale deprecjację NZDUSD odczuł też dolar australijski. Kurs AUDUSD spadł wczoraj do poziomu najniższego od stycznia br., testując wsparcie na 0,868.

Na rynku stopy procentowej początek tygodnia nie przyniósł istotnej zmiany rentowności obligacji skarbowych. Naszym zdaniem kluczowe znacznie w perspektywie wtorkowej sesji będzie miała publikacja kalendarza aukcji papierów dłużnych na IV kw. 2014 r. Spodziewamy się, że Ministerstwo Finansów wystawi do sprzedaży obligacje o wartości bliskiej 7 mld PLN (preferując dłuższy koniec krzywej dochodowości), czyli na poziomie zbliżonym do podaży wrześniowej. Ostatecznie MF będzie naszym zdaniem próbowało uplasować nieco większą podaż podczas aukcji dodatkowej (w październiku według kalendarza MF mają odbyć się dwie aukcje: 2 i 23 X). Nie spodziewamy się, aby nowe emisje osłabiały rynek w najbliższych tygodniach.

Joanna Bachert,
Mirosław Budzicki,
Biuro Strategii Rynkowych,
PKO Bank Polski

 

Udostępnij artykuł: