Strach zagląda w oczy inwestorów

Finanse i gospodarka

Czwartkowy klimat na rynkach finansowych nie zaliczał się do przyjemnych. Na powierzchnię wyszły obawy o siłę ożywienia gospodarki światowej i wątpliwości, czy aby tegoroczna hossa na rynkach nie jest przesadzona. Wczoraj powodem zmartwień stały się słabe odczyty indeksów aktywności wytwórczej w Chinach i Europie. Indeks PMI dla przemysłu Chin spadł do 48,1 pkt. z 49,6 pkt. w lutym, co oznacza kurczenie się sektora.

Czwartkowy klimat na rynkach finansowych nie zaliczał się do przyjemnych. Na powierzchnię wyszły obawy o siłę ożywienia gospodarki światowej i wątpliwości, czy aby tegoroczna hossa na rynkach nie jest przesadzona. Wczoraj powodem zmartwień stały się słabe odczyty indeksów aktywności wytwórczej w Chinach i Europie. Indeks PMI dla przemysłu Chin spadł do 48,1 pkt. z 49,6 pkt. w lutym, co oznacza kurczenie się sektora.

Ale sama ta informacja nie była wielkim zaskoczeniem, szczególnie mając na uwadze zeszłotygodniowe oświadczenie rządu chińskiego o obniżeniu tegorocznego celu wzrostu gospodarczego do 7,5 proc. Gospodarka Państwa Środka zwalnia i to jest fakt, który już od dawna jest w cenach. Prawdziwym zaskoczeniem był słaby wynik indeksów PMI w strefie euro, a w szczególności silne pogorszenie się koniunktury w niemieckim przemyśle. Odczyt wskaźnika na poziomie 48,1 pkt. wobec 50,1 pkt. w lutym i przy prognozie 51 pkt. dobitnie świadczy, że największa gospodarka Eurolandu może nie zrównoważyć recesji w krajach z południa Europy i ostatecznie cały blok nie uniknie recesji w pierwszy kwartale.

Uwagę zwraca silny spadek nowych zamówień zarówno w Chinach, jak i Europie, co budzi silne obawy, czy globalnej gospodarce uda się wypracować dostateczne tempo wzrostu. W reakcji na dane na głównych rynkach zarządzony został odwrót i przecena aktywów traktowanych jako bardziej ryzykowne. Indeksy giełdowe potraciły wczoraj od 0,7 proc. w USA do 1,7 proc. we Włoszech. Pesymistyczne nastroje uwidoczniły się na europejskim rynku długu, gdzie rentowności obligacji hiszpańskich i włoskich po przeszło 9 pb do odpowiednio 5,49 proc. i 5,1 proc. Traciły też polskie obligacje skarbowe, co przełożyło się na osłabienie złotego do euro do 4,17. Wczorajsze zachowanie rynku może być początkiem większego ruchu, jednak na razie jest jeszcze za wcześnie, aby o tym przesądzać. Na przestrzeni ostatniego miesiąca już trzeci raz widać sygnały świadczące o zawiązywaniu się ruchu powrotnego na wykresach akcji i walut, jednak każdym z poprzednich przypadków inwestorzy łatwo nie rezygnowali z wypracowanych zwyżek i w efekcie hossa byłą kontynuowana. Tak też może być i tym razem, o ile nie pojawią się kolejne argumenty za rewizją oczekiwań dotyczących globalnej gospodarki. Z tym jednak trzeba poczekać przynajmniej do poniedziałku, kiedy opublikowany zostanie niemiecki indeks Ifo. Dziś kalendarz jest prawie pusty, a ważny raport pojawi się dopiero o godzinie 15 - dane o sprzedaży nowych domów w USA. Stąd w najbliższych godzinach najprawdopodobniej nastroje na rynkach finansowych ustabilizują się z częściowym odrabianiem strat z czwartku.

Konrad Białas
Dom Maklerski AFS

Udostępnij artykuł: