Strajk w zakładach Fiat Chrysler z powodu transferu Cristiano Ronaldo?

Wydarzenia

Cristiano_Ronaldo fot.Wikipedia

Nieoczekiwane skutki transferu Cristiano Ronaldo opisuje z Rzymu Marek Lehnert

Załoga fabryki Fiat Chrysler Automobiles w #Melfi sponsora klubu #Juventus: To nie do pomyślenia, że w momencie, gdy dyrekcja #FCA od lat żąda od pracowników ogromnych poświęceń natury finansowej, zdecydowała się ona wydać setki milionów euro na zakup piłkarza

Od 1923 roku, założony dwadzieścia sześć lat wcześniej, dokładnie w1897, turyński klub piłkarski Juventus związany jest ściśle jest z Fiatem. Finansowo i emocjonalnie. Dziesiątki tysięcy imigrantów z włoskiego południa, którzy w latach 60. XX wieku przybywali za chlebem do stolicy Piemontu, wkładając kombinezon koncernu stawało się niemal automatycznie kibicami fiatowskiego klubu.

Zakłóciło ten mechanizm przejęcie przez Fiata amerykańskiego Chryslera w roku 2014 i decyzja o przeniesieniu siedziby kierownictwa nowej grupy FCA do Holandii.  A przysłowiowym gwoździem do trumny dobrych stosunków pomiędzy włoską załogą i klubem piłkarskim okazuje się transfer do niego Cristiano Ronaldo. Za astronomiczne pieniądze. Analitycy mówią, że koszty operacji opiewają na sumę 350 milionów euro.

Na pracowników nie ma pieniędzy, a na Ronaldo są

Ośmiotysięczna załoga fabryki Fiat Chrysler Automobiles  w Melfi na południu kraju, gdzie produkuje się modele Fiat 500X i Jeep Renegade, zareagowała na to zapowiedzią strajku. W uzasadnieniu protestu, który potrwa od godz. 22.00 w niedzielę 15 bm. do 6 rano we wtorek 17, napisano m.in.: „To nie do pomyślenia, że w momencie, gdy dyrekcja FCA od lat żąda od pracowników ogromnych poświęceń natury finansowej, zdecydowała się ona wydać setki milionów euro na zakup piłkarza”. I dalej: „Gdy robotnicy i ich rodziny coraz bardziej zaciskają pasa, właściciel decyduje się zainwestować w jednego człowieka tak ogromne pieniądze. Czy to jest sprawiedliwe? Czy to normalne, aby jedna osoba zarabiała miliony, a tysiącom rodzin zarobki wystarczały do połowy miesiąca?”

Czy Ronaldo będzie reklamował FIATA, albo Ferrari?

Fiat, który jak przypomina włoska prasa, jest main sponsorem Juventusu, bo wpłacał rokrocznie do jego kasy 20 milionów euro, będzie też jednym z głównych beneficjentów transferu CR7 do turyńskiego klubu. Mówi się, że mógłby on, po rozstaniu się siłą rzeczy z Toyotą, reklamować obecnie któryś z pojazdów produkowanych przez FCA, albo nawet bolidy działającej formalnie na własną rękę fabryki Ferrari.

Plany turyńskiego klubu znalazły uznanie na mediolańskiej giełdzie, gdzie jest on notowany od 2001 roku. Zanim transfer Portugalczyka z plotki zamienił się w fakt dokonany, podskoczyły one w ciągu jednego tygodnia o ponad trzydzieści procent, a teraz kiedy CR7 jest już piłkarzem Juventusu, ich wartość wzrosła o kolejne pięć procent.

Giełdowy wzrost kursu akcji Juventusu pokryje koszty transferu Ronaldo?

Nie brakuje komentatorów, którzy uważają, że za zarobione w ten sposób pieniądze, klub będzie mógł w pełni pokryć wydatki związane z tą „transakcją stulecia”. Z godnie z obietnicą daną zainteresowanej tym zjawiskiem włoskiej Komisji Papierów Wartościowych i Giełd CONSOB, kierownictwo klubu „zgodnie z obowiązującymi przepisami ma udzielić niebawem odpowiedniego wyjaśnienia”.

Przypuszcza się, że zakup portugalskiego napastnika nie wpłynie ujemnie na finanse Juventus FC. Jego budżet w ubiegłym sezonie, który zakończył się 30 czerwca, zamknął się niedoborem wynoszącym, zależnie od źródeł, od 17 do 30 milionów euro.

Na transfer Ronaldo wydano 112 milionów, co rozłożone na cztery lata,  czas jaki ma  on przebywać w turyńskim klubie, oznacza ponad 25 milionów rocznie. Lwią część tej sumy stanowić będą jego zarobki: w Madrycie CR7 zarabiał 21 milionów rocznie, w Turynie otrzyma 30 milionów netto, do czego jeszcze dojdą rozmaite bonusy, tak że w sumie Juventus wydawać będzie na niego co roku 86 milionów, a gdy dodamy do tego koszty jego amortyzacji, suma ta wyniesie ponad 110 milionów euro.

Oznacza to jedną czwartą dotychczasowych rocznych obrotów Juventusu, które wyniosły w ubiegłym roku 411,5 milionów. Juventus już wcześniej zapowiadał zakupy podczas letniego okienka transferowego na sumę 110 milionów oraz 30 milionów dochodu ze sprzedaży „zbędnych” graczy.

Jeszcze, gdy nikomu nie śniło się o Ronaldo, klub ogłosił, że o trzydzieści procent podrożeją w nowym sezonie abonamenty na stadion w Turynie. W ubiegłym sezonie zarobiono z tego tytułu 25,7 milionów euro.

W końcu 2017 roku zadłużenie Juventusu wynosiło 280 milionów, a po zakupie CR7 mogłoby przekroczyć sumę 350-400 milionów. Wtedy najprawdopodobniej trzeba się będzie uciec do podniesienia kapitału zakładowego spółki.