Strategiczny optymizm

Z Katarzyną Zajdel-Kurowską, przedstawicielem Polski w Międzynarodowym Funduszu Walutowym, rozmawia Janusz Grobicki

Z Katarzyną Zajdel-Kurowską, przedstawicielem Polski w Międzynarodowym Funduszu Walutowym, rozmawia Janusz Grobicki

Czy z oceniając z perspektywy MFW, światowa gospodarka jest w tej chwili pogrążona w kryzysie?

Nie, dlatego że światowa gospodarka wciąż się rozwija i to całkiem nieźle. Ostatnie, jesienne prognozy określały ten wzrost na ok. 4 proc. Kraje wysoko rozwinięte mogą osiągnąć tempo ok. 2 proc., natomiast kraje rozwijające się ok. 6 proc. To były prognozy jesienne, a więc jeszcze przed całym zamieszaniem w strefie euro. Z pewnością w styczniu, kiedy już będzie nowa seria prognoz, wartości te ulegną obniżeniu dla obu grup krajów. Obniży to więc prognozy wzrostu gospodarki światowej, ale mimo to nie można stwierdzić, że mamy do czynienia z kryzysem.

Kiedy można by było stwierdzić, że taki kryzys trwa?

O kryzysie można mówić wtedy, gdy jest recesja, czyli tempo wzrostu gospodarczego spada poniżej zera. O kryzysie w takim rozumieniu mogliśmy mówić trzy lata temu, gdy rzeczywiście tempo wzrostu gospodarki światowej spadło poniżej zera.

Czy można powiedzieć więc, że gospodarka światowa powoli wychodzi z kryzysu?

Tak. W latach 2010-2011 gospodarka światowa rozwijała się w tempie ponad 4 procent rocznie, a prognozy MFW na 2012 r. wskazują na utrzymanie tej dynamiki, choć ryzyka dla wzrostu są ogromne. Głównym, choć nie jedynym, czynnikiem ryzyka jest sytuacja w strefie euro. Jeśli politycy europejscy nie osiągną porozumienia w celu rozwiązania problemu zadłużenia, możemy spodziewać się istotnego załamania tempa wzrostu gospodarczego w krajach rozwiniętych, a tym samym obniżenia dynamiki całej gospodarki światowej. Natomiast warto podkreślić, że wciąż wiele gospodarek krajów rozwijających się, notuje całkiem niezłe wyniki. Myślę na przykład o Brazylii, Chinach i Indiach, a także o Polsce. Są to kraje, których tempo wzrostu jest wciąż wysokie.

Zysk netto sektora bankowego w Polsce do listopada wyniósł ok. 39 proc., OECD plasuje naszą gospodarkę, wśród dziesięciu najbardziej dynamicznych gospodarek świata. Czy w tej sytuacji można stwierdzić, że w Polsce jest kryzys?

Oczywiście, że w Polsce nie ma kryzysu. Większość danych wskazuje na dobrą kondycję polskiej gospodarki. Mamy czteroprocentowy wzrost gospodarczy, mocną konsumpcję, silny eksport, dynamicznie rosną inwestycje publiczne.

Czy w takiej sytuacji możliwe będzie podniesienie ratingu Polski?

Niektóre agencje ratingowe, jeszcze przed wyborami sygnalizowały, że jest szansa na podniesienie ratingu Polski ze względu na dobre dane gospodarcze. Jeżeli wraz z tymi dobrymi danymi, które miejmy nadzieję utrzymają się w kolejnych kwartałach, w ślad za tym pójdą zapowiedziane przez premiera reformy gospodarcze, podniesienie ratingu Polski powinno być możliwe.

Budżet zakłada bardzo konserwatywnie tempo wzrostu PKB, czy wobec tego będzie możliwe osiągnięcie deficytu finansów publicznych do poziomu poniżej 3 proc. w 2012 r.?

Zgadzam się z tym, że założenia są konserwatywne, ale taka jest rola ministra finansów, który musi konstruować ostrożnościwe założenia, szczególnie wtedy, gdy mamy tak olbrzymią niepewność co do rozwoju sytuacji na świecie. Chociażby z tego powodu uzasadnione są konserwatywne założenia wzrostu. Natomiast bank centralny prognozuje, że wzrost może przekroczyć nawet 3 proc. Uważam, że poziom 3 proc. deficytu finansów publicznych jest jak najbardziej realny. Myślę, że wszystkie reformy, które zostały wspomniane w exposé premiera, jak również te miary, które uwzględniono już w budżecie są w stanie doprowadzić do osiągnięcia tego poziomu o ile scenariusz założony prze ministra finansów się spełni.

Czy w sytuacji dobrej kondycji polskiego sektora bankowego, gdy samodzielnie poradził on sobie z kryzysem bez sięgania po pieniądze podatnika, powinien on być obciążony proponowanym przez Brukselę podatkiem bankowym?

W tej chwili mówi się o obciążeniu sektora bankowego pewną opłatą - składką na poczet stworzenia funduszu stabilizacji finansowej, którym miałby zarządzać Bankowy Fundusz Gwarancyjny. Poza tą składką, którą w tej chwili banki płacą na gwarantowanie depozytów, część środków mogłaby zostać przeznaczona na fundusz stabilizacji finansowej, co zmniejszało by ryzyko sięgania po pieniądze podatników, w sytuacji, gdyby banki potrzebowały pomocy. Według mnie jest to dobre rozwiązanie. Nasz sektor bankowy ma się bardzo dobrze. Mamy wysokie wskaźniki adekwatności kapitałowej, wysoką stopę zysku, a więc nie ma takich zagrożeń, które budziłyby niepokój o kondycję polskiego sektora bankowego. Polska nie jest jednak odizolowaną od świata wyspą. Polskie banki mają zagraniczne matki borykające się z rozmaitymi problemami. Mamy wciąż duży portfel kredytów hipotecznych denominowanych w walutach obcych.

Całość wywiadu zostanie opublikowana w lutowym numerze MF BANK.

Udostępnij artykuł: