Strefa VIP: „Bańka” za równik

BANK 2018/05

Z Robertem Korzeniowskim, polskim lekkoatletą, chodziarzem, czterokrotnym mistrzem olimpijskim, trzykrotnym mistrzem świata i dwukrotnym mistrzem Europy, byłym rekordzistą świata w chodzie sportowym, rozmawiał Artur St. Rolak.

Z Robertem Korzeniowskim, polskim lekkoatletą, chodziarzem, czterokrotnym mistrzem olimpijskim, trzykrotnym mistrzem świata i dwukrotnym mistrzem Europy, byłym rekordzistą świata w chodzie sportowym, rozmawiał Artur St. Rolak.

Nie musimy udawać, że spotkaliśmy się przypadkiem, że w ogóle się nie znamy i że jesteśmy na „pan”?

– Nie musimy.

I trochę pożartować możemy?

– Możemy.

Mówi się, że w Polsce wszyscy znają się na piłce nożnej i że mamy z 15 milionów trenerów lepszych od Adama Nawałki. Na szczęście dla nas mało kto zna się na chodzie sportowym.

– Chód kojarzy się głównie balansowaniem biodrami, a poza tym faktycznie mało kto wie, o co w tym chodzi. Ale przynajmniej wszyscy chodzą.

No to powiedz, do czego doszedłeś; czego – poza workiem medali – dorobiłeś się na uprawianiu sportu?

 – Uważam, że całkiem sympatycznego statusu. Jestem ciężko pracującym człowiekiem, zebrałem mnóstwo różnych doświadczeń zawodowych – i telewizyjnych, i handlowych, i marketingowych… Uważam, że właśnie to jest moim największym kapitałem. Powtarzając za Brianem Tracym, powiem, że mam istotną zdolność do zarabiania pieniędzy. Całe szczęście nie myślałem o tym, kiedy jeszcze uprawiałem sport. Gdybym myślał, byłbym pewnie potwornie spętany. Cieszyłem się, gdy wygrałem spartakiadę miejską, że załapałem się na wyjazd autosanem na zawody w innym mieście, że po drodze czytam komiksy „Fantastyki”, potem że słucham „Final countdown”, że mam pierwszą pieczątkę w paszporcie… Na pewno nie myślałem wtedy o mistrzostwach świata, igrzyskach olimpijskich i tych wszystkich medalach i rekordach, a tym bardziej o ważnych ludziach, których dopiero poznam. Chociaż nic nie wskazywało na to, że w ogóle będę sportowcem, bo miałem chorobę reumatyczną, początki astmy i zwolnienie z wuefu na dwa lata.

Wspomniałeś o bardzo różnych doświadczeniach zawodowych. Czy jest w tym coś z ducha rywalizacji? Ktoś ci mówi, że przecież na czymś się nie znasz, więc ty robisz mu na złość, przyjmujesz ofertę, podejmujesz wyzwanie, uczysz się czegoś zupełnie nowego i jeszcze odnosisz sukces?

 – Nikomu nie robię na złość. Po prostu staram się zrobić coś nowego na tej samej bazie, czyli koncentracji na celu, umiejętności analizy sytuacji, dobieraniu właściwych ludzi… Nie boję się materii technicznej, bo nie muszę znać się na ...

Artykuł jest płatny. Aby uzyskać dostęp można:

  • zalogować się na swoje konto, jeśli wcześniej dokonano zakupu (w tym prenumeraty),
  • wykupić dostęp do pojedynczego artykułu: SMS, cena 5 zł netto (6,15 zł brutto) - kup artykuł
  • wykupić dostęp do całego wydania pisma, w którym jest ten artykuł: SMS, cena 19 zł netto (23,37 zł brutto) - kup całe wydanie,
  • zaprenumerować pismo, aby uzyskać dostęp do wydań bieżących i wszystkich archiwalnych: wejdź na aleBank.pl/sklep.

Uwaga:

  • zalogowanym użytkownikom, podczas wpisywania kodu, zakup zostanie przypisany i zapamiętany do wykorzystania w przyszłości,
  • wpisanie kodu bez zalogowania spowoduje przyznanie uprawnień dostępu do artykułu/wydania na 24 godziny (lub krócej w przypadku wyczyszczenia plików Cookies).

Komunikat dla uczestników Programu Wiedza online:

  • bezpłatny dostęp do artykułu wymaga zalogowania się na konto typu BANKOWIEC, STUDENT lub NAUCZYCIEL AKADEMICKI

Udostępnij artykuł: