Strefa VIP: Etyka w finansach

BANK 2017/02

Trwa piąta polska edycja Konkursu Etyka w Finansach. Uczestniczyć w nim mogą młodzi finansiści oraz przedstawiciele środowiska akademickiego, w tym studenci i pracownicy naukowi, do 35. roku życia. Kandydaci powinni zaprezentować niepublikowany wcześniej esej w języku polskim o etyce w finansach.

Fot. Fotolia

Trwa piąta polska edycja Konkursu Etyka w Finansach. Uczestniczyć w nim mogą młodzi finansiści oraz przedstawiciele środowiska akademickiego, w tym studenci i pracownicy naukowi, do 35. roku życia. Kandydaci powinni zaprezentować niepublikowany wcześniej esej w języku polskim o etyce w finansach.

Zainteresowani udziałem w konkursie, powinni wysłać zgłoszenie na adres: sekretarzkeb@cpb.pl. W odpowiedzi otrzymają zasady udziału w konkursie oraz oficjalny formularz zgłoszeniowy.

Prace konkursowe należy przesłać do 14 kwietnia 2017 r. Pula nagród wynosi 30 000 zł. Sponsorami są: Bank BGŻ Paribas, Bank Gospodarstwa Krajowego, Bank Zachodni WBK, Bank BPS, Bank Spółdzielczy w Mińsku Mazowieckim i Bank Spółdzielczy w Zambrowie. Organizatorem konkursu jest Komisja Etyki Bankowej przy Związku Banków Polskich.

Więcej informacji znaleźć można na stronie www.zbp.pl w zakładce Komisji Etyki Bankowej.

Poniżej prezentujemy fragment eseju Tomasza Szemraja – laureata czwartej polskiej edycji Konkursu Etyka w Finansach. Całość pracy oraz pozostałe nagrodzone eseje znajdują się na stronie www.zbp.pl.

Transparentność jako fundament partnerstwa w relacjach bank – przedsiębiorstwo

Istotą działalności przedsiębiorstwa jest maksymalizacja długoterminowych korzyści dla właścicieli. Postawiony cel funkcjonowania podmiotów gospodarczych może być realizowany tylko wówczas, gdy zarządzający umieją nie tylko wykorzystywać pojawiające się szanse w okresie prosperity, ale i wychodzić obronną ręką z sytuacjach kryzysowych. W praktyce w dużej mierze sprowadza się to do racjonalnej gospodarki posiadaną i potencjalną bazą kapitałową. Wobec ograniczoności zasobów własnych funduszy przedsiębiorstwa tym większe znaczenie, zwłaszcza w ostatnich latach, przypisywane jest właściwej współpracy z bankami, tj. instytucjami będącymi głównymi dostawcami kapitału obcego dla organizacji gospodarczej. To od oceny zdolności kredytowej pożyczkobiorcy przez banki zależy bowiem, w jakim stopniu przedsiębiorstwa będą mogły korzystać ze środków czasowo im udostępnianych w różnych fazach prowadzonej działalności. Istotnym elementem uwzględnianym w estymacji ryzyka kredytowego przez banki jest przy tym zaufanie do kontrahenta, które znajduje swój wyraz w procesie ustalania wiarygodności kredytowej podmiotu jako jeden z kluczowych czynników jakościowych. Co istotne, aby możliwe było dyskontowanie zaufania, musi być ono obustronne, systematycznie budowane i oparte na takich zasadach, jak:

  • respektowanie obowiązującego prawa,
  • poszanowanie interesów drugiej strony,
  • profesjonalne podejście do kontaktów z kontrahentem,
  • zapewnienie nieograniczonego dostępu do informacji rynkowych1.

Na poczet powyższego, przedsiębiorstwo winno nie tylko z dużą dozą pieczołowitości opracowywać, aktualizować i wdrażać w życie plany strategiczne, ale także sankcjonować swoje założenia i działania odpowiednimi dokumentami w porozumieniu z bankiem. Konsekwencje wszelkiego rodzaju próby sprzeniewierzenia woli, zatajenia informacji lub wprowadzenia w błąd banku kończą się najczęściej nie tylko bieżącymi sankcjami w postaci podwyższenia marży czy chwilowego ograniczenia dostępności środków kredytowych, lecz i ograniczeniem zaufania do implementowanych programów restrukturyzacyjnych w sytuacji pogorszenia się kondycji ekonomiczno-finansowej przedsiębiorstwa. Z tego względu, niezwykle ważne jest wypracowywanie partnerskich relacji na linii bank – przedsiębiorstwo. Bez oparcia na szeroko zakrojonej transparentności nie da się wszakże tego uczynić. Tworzeniu partnerskich relacji pomiędzy kredytodawcami a kredytobiorcami nie sprzyja jednak zaskakująco wiele czynników.

Fot. JrCasas/stock.adobe.com

Dyplomacja jako zagrożenie dla przejrzystości

Pierwszym i głównym utrudnieniem dla opartego na zaufaniu partnerstwa jest pozycja banku w negocjacjach. To bank decyduje bowiem o przyznaniu finansowania, warunkach jego funkcjonowania i ograniczeniach. Na etapie podejmowania decyzji o przyznaniu produktu kredytowego istnieje jeszcze możliwość osiągnięcia pewnego kompromisu, ale i tak o mocno specyficznym charakterze – bank przedstawia przecież swoje warunki, a jego klient może wskazać ograniczoną część zapisów nieakceptowalnych. Zawężony krąg wyboru zmienianych klauzul wynika z tego, że modyfikacja większości nie jest w ogóle możliwa z uwagi na ryzyko negatywnej decyzji banku. Dodatkowo, umowy zwierane są często pod widoczną presją czasu, a wszelkie zmiany do nich oznaczają przecież konieczność przygotowania nowego materiału, zebrania kworum decyzyjnego i sporządzenia aktualizacji dokumentacji kredytowej. Kolejny dzień zwłoki w podpisaniu umów determinuje przesunięcia uruchomienia środków kredytowych.

Z kolei przedsiębiorstwa działają w silnie turbulentnych warunkach, w których każde opóźnienie przekładać się może na kary umowne nakładane przez kontrahenta, a w skrajnych przypadkach prowadzić do braku realizacji inwestycji w określonych ramach czasowych (co skutkować może np. utratą dotacji) czy zaprzestania współpracy z dobrym partnerem biznesowym. Przedsiębiorstwa wolą więc nie przeciągać akceptacji oferty bankowej i aprobują zobowiązania, z których bardzo trudno będzie im się w przyszłości wywiązać. Z kolei podczas monitoringu ekspozycji kredytowej pola polemiki z kredytodawcą nie ma już prawie żadnego. Rodzi się więc pytanie – czy wobec instytucji mającej lepszą pozycję negocjacyjną można być w pełni transparentnym? W tym miejscu należy zastanowić się nad jakże obecnie powszechnym paradoksem stosowanej sztuki dyplomacji.

Głównym przesłaniem dyplomacji dzisiejszych czasów jest racjonalizacja prowadzonej polityki słownej. Bardzo często nadmierne jej praktykowanie stanowi jednak o pogwałceniu wszelakich norm etycznych, pomimo że zarządzający przedsiębiorstwem wychodzą z założenia, iż brak ujawnienia pewnych informacji dla banku nie jest wykroczeniem. Naturalnie, zatajanie istotnych informacji nie może być traktowane równoznacznie jak składanie fałszywego świadectwa o pewnych faktach, niemniej wywołuje ten sam efekt – kształtuje nieprawdziwe mniemanie pracownika bankowego o faktycznej zdolności kredytowej kredytobiorcy. Przedsiębiorstwa najczęściej zatajają ważne dla oceny jego kondycji finansowej informacje, tłumacząc się:

  • tajemnicą handlową,
  • brakiem istotności z ich punktu widzenia,
  • przeoczeniem.

Nierzadko dbający o dobro zarządzanego podmiotu gospodarczego przedstawiciele przedsiębiorstwa jedynie zanurzają w kamuflażu dyplomacji prawdziwe przesłanki. Powszechnie wydaje się, że na etapie podejmowania decyzji kredytowej przez bank szeroko rozumiana powściągliwość informacyjna jest dla zarządzających przedsiębiorstwem po dwakroć korzystna. Po pierwsze, przyspiesza czas rozpatrywania wniosku kredytowego, co dziwić nie powinno – jest to pokłosie mniejszej ilości dokumentów i informacji będących przedmiotem analizy. Po drugie, słabsze rozpoznanie tematu przez bank przyczynia się do mniejszej liczby trudnych do zrealizowania kowenantów. Teoretycznie można więc stwierdzić, że – abstrahując od wymiaru etycznego – opisywana praktyka jest właściwa w świetle chęci realizacji interesów przedsiębiorstwa. Nic bardziej mylnego. Pracownicy banku analizują przecież informacje dostarczane przez swoich kontrahentów i potrafią rozpoznać, kiedy przedstawiciele przedsiębiorstwa udzielają wymijających lub niespójnych odpowiedzi. Powoduje to, że tracą oni co najmniej tyle samo czasu na odpowiednie rozeznanie budzących wątpliwości zagadnień. Gdy w końcu udaje się powziąć pożądane informacje lub dane, bank musi zidentyfikować intencje zachowania przyświecające „dyplomatycznym” zarządzającym. Niezależnie od rezultatów tego procesu, zaufanie banku do kontrahenta staje się o wiele bardziej ograniczone. Brak transparentności w jednym aspekcie, powoduje że zwiększa się ryzyko posiadania przez bank niepełnych danych również w innych obszarach. W konsekwencji w umowie kredytowej znajdzie się o wiele więcej kłopotliwych klauzul niefinansowych o bardzo szerokim spektrum.

Niedobór czasu – deficyt świadomości

Każda organizacja gospodarcza działa w obliczu gwałtownie zmieniających się uwarunkowań prowadzonej działalności. Powyższe wymusza konieczność dynamicznego działania. Sprowadza się to niestety także i do skurczonych do granic możliwości ram czasowych na gruntowne zapoznanie się z treścią umowy kredytowej oraz jej bilateralną analizę. Praktyka późniejszej współpracy pomiędzy bankiem a przedsiębiorstwem pokazuje, że kredytobiorcy nie zawsze są w pełni świadomi zobowiązań oraz ryzyka, jakie na siebie przyjmują. Doskonałym przykładem potwierdzającym nadmienioną tezę były głośne przypadki nieumiejętnego zarządzania zawartymi transakcjami pochodnymi przez podmioty gospodarcze czy akceptacją wyjątkowo niekorzystnych zapisów kredytów dewizowych (głównie we frankach szwajcarskich). Spory na tym tle rozstrzygane były sądownie przez wysokiej rangi specjalistów od legislacji. Wydaje się, że można było tego wszystkiego uniknąć, gdyby przedsiębiorcy, zawierając umowę kredytową, wiedzieli tak naprawdę, co akceptują. Pomne wcześniejszych doświadczeń instytucje bankowe wprowadziły odpowiednie rozwiązania, które zabezpieczają je przed popełnieniem podobnych błędów. Należy się jednakże zastanowić, czy podjęte dotychczas działania nie mają jedynie charakteru łatania powstałych dziur. Wyedukowani z transakcji pochodnych przedsiębiorcy nie zawrą już tyle ryzykownych transakcji walutowych, w tym także o charakterze spekulacyjnym. Również i ci dążący do minimalizacji kosztów zarządzający podmiotem gospodarczym będą umieli szacować, kiedy zaciągnąć zobowiązanie w walucie, a kiedy nie. Pracownicy bankowi będą także wyposażeni w wiedzę, jakich zapisów w danej dziedzinie nie stosować.


1] Cz. Lipiński. Etyka w bankowości – dylematy pracownika bankowego. „Annales. Etyka w życiu gospodarczym”, vol. 11, nr 2. Archidiecezjalne Wydawnictwo Łódzkie, Łódź 2008, s. 87.

Udostępnij artykuł: