Strefa VIP: Za szybko odchodzą…

BANK 2018/07

Minione dwie dekady stanowiły dla polskiej bankowości okres bezprecedensowych przemian. Przejście od tradycyjnych papierowych operacji ku nowoczesnemu, w pełni cyfrowemu systemowi płatniczo-rozliczeniowemu było i w dalszym ciągu pozostaje dziełem skromnych, polskich bankowców, oddanych całym sercem temu wielkiemu dziełu. W gronie tym w sposób szczególny wyróżniała się Elżbieta Oleszczuk, aktywnie zaangażowana w proces standaryzacji dokumentów bankowych i jednolitego identyfikatora rachunku bankowego, co stworzyło podwaliny nowoczesnego systemu płatniczo-rozliczeniowego. Dziś z wielkim smutkiem przekazać musimy informację o Jej śmierci.

Pracy dla sektora bankowego poświęciła Elżbieta Oleszczuk znaczną część swej kariery zawodowej, poczynając od 1988 r. Dziewięć lat później, a więc jeszcze w czasach, gdy najprostsze płatności wykonywało się w bankowych oddziałach lub na poczcie, a karty kredytowe były wyróżnikiem prestiżu i bogactwa, wykorzystując zdobyte doświadczenie, podjęła pracę w Związku Banków Polskich.

– Praktycznie od pierwszych dni pracy w ZBP pani Elżbieta zaangażowana była w rozwój polskiej bankowości elektronicznej, aktywnie uczestnicząc w procesie standaryzowania niektórych rozwiązań stosowanych w sektorze finansowym. Uczestniczyła na przykład w niełatwych pracach nad standaryzacją numerów rachunków bankowych, co było warunkiem niezbędnym powszechnej elektronizacji usług finansowych i wprowadzenia nowatorskich produktów, z których dziś jesteśmy tak dumni – wspomina Krzysztof Pietraszkiewicz, prezes Związku Banków Polskich.

Przez cały okres pracy pełniła funkcję sekretarza Zespołu ds. Standaryzacji Dokumentów Bankowych przy Radzie ds. Usług Płatniczych ZBP, koordynując m.in. prace nad używanym do dziś, papierowym formularzem polecenie przelewu/wpłata gotówkowa. Równocześnie była zaangażowana w działania na rzecz wprowadzenia jednolitego identyfikatora rachunku. W ich wyniku określono ostateczny kształt 26-cyfrowego numeru NRB dla polskiego systemu płatniczego, który umożliwił w kolejnych latach szybkie wdrożenie standardu IBAN.

– Polska jako jeden z pierwszych krajów Unii Europejskiej wdrożyła IBAN w całym sektorze bankowym. To był krok o charakterze przełomowym, który umożliwił stworzenie jednego z najnowocześniejszych systemów płatniczo-rozliczeniowych w świecie, a olbrzymią rolę w tym procesie odegrała skromna, cicha, precyzyjna i koleżeńska zarazem pani Ela – potwierdza Andrzej Wolski, wiceprezes zarządu Centrum Prawa Bankowego i Informacji.

Właśnie owe szczególne cechy, jakimi była wyjątkowa wręcz skrupulatność, precyzja i cierpliwość pozwoliły Elżbiecie Oleszczuk osiągnąć sukces we współdziałaniu z poszczególnymi instytucjami finansowymi celem jednoczesnego wdrożenia nowych standardów w całym sektorze. – Uzgadnianie i synchronizowanie rozwiązań i procesów pomiędzy wieloma konkurującymi podmiotami znajdującymi się na różnym poziomie zaawansowania było bez wątpienia zadaniem niezwykle odpowiedzialnym i w tym obszarze pani Elżbieta odgrywała ważną rolę – zaznacza prezes ZBP.

Przy tak wielkim zaangażowaniu na rzecz budowy bankowości jutra, zajmując stanowisko doradcy zarządu Związku Banków Polskich, Elżbieta Oleszczuk uczestniczyła również w pracach mających na celu uczynienie tradycyjnych operacji płatniczych łatwiejszymi i bardziej przyjaznymi dla klienta. Pomimo przejścia na emeryturę w roku 2009, dalej realizowała działania mające na celu modernizację polskiego systemu płatniczego. – W ostatnich latach wykazywała szczególne zaangażowanie w projekt elektronicznej faktury, pełniąc funkcję sekretarza Forum ds. e-faktury i e-opłat przy Radzie Bankowości Elektronicznej ZBP oraz grup zadaniowych powołanych w ramach forum – przypomina Ewa Kowalczyk, doradca zarządu ZBP. Efektem działań tej właśnie komórki było przygotowanie przez ZBP rekomendacji odnośnie wprowadzenia nowej usługi dystrybucji informacji o zobowiązaniach pieniężnych za pośrednictwem kanałów bankowości zdalnej, co zostało zrealizowane całkiem niedawno w postaci usługi QLIPS.

Przy tak wielu zasługach i osiągnięciach Elżbieta Oleszczuk pozostawała osobą niezwykle skromną. – Przez cały okres pracy w Związku Banków Polskich pozostawała niejako w cieniu realizowanych projektów, faktycznie odgrywając znaczącą rolę w toku ich przygotowywania – wskazuje Krzysztof Pietraszkiewicz.

Elu,

Śmierć jest nieuchronna. Jest dopełnieniem naszego życia. Jest kropką postawioną na końcu ostatniego zdania. Bardzo często, przy szczególnie bolesnej stracie stawiamy wykrzyknik. I tutaj, teraz potrzeba ów wykrzyknik postawić, bowiem odszedł od nas ktoś bardzo ważny – nasza Ela.

Miała wśród nas swoje własne i ważne miejsce. Specjalizowała się w tematyce trudnej i wielce złożonej. Jej pasją była matematyka. Była wymagająca. Ceniła precyzję w działaniu i wyobraźnię w myśleniu. W swej pracy była krytyczna tak wobec siebie, jak i wobec innych, przez co samo sprawiedliwa. Umiała, i czyniła to nader często, pokazać swą wdzięczność za udzieloną pomoc i wsparcie. W dyskusjach umiała bronić swego zdania. Polemizowała. Jeśli była przekonana do swych racji – nie ustępowała.

Wówczas to była ta pierwsza Ela: twarda, mocna w swych przekonaniach, zacięta. Ta druga Ela, to dwaj bratankowie i rodzina brata, z którą mieszkała w podwarszawskim Józefowie. Gdy opowiadała nam o chłopcach, twarz Jej się rozjaśniała. Był to najjaśniejszy punkt Jej trudnego, ale przecież nie zmarnowanego życia.

Na odejście bliskich nie można się przygotować. Śmierć zawsze jest nie na miejscu i zawsze nie w porę – za szybko, za rano, za nagle. Dopada po pracy, przed kąpielą, po obiedzie. Przychodzi w czwartek, a przecież mogłaby w sobotę. Nie pyta, nie uprzedza, nie dyskutuje. Przychodzi i zostawia ból. Ból, który ukoić mogą tylko wspomnienia. Nie chodzi o to, żeby się smucić. Wspomnienia to dar – łączą nas tu na dole z tymi, którzy są tam gdzieś na górze. Koją ból, przywołują uśmiech, potrafią czynić cuda. Pielęgnujmy je przywołując w myślach bliskich naszym sercom, szczególnie w takie dni jak dziś. Tulmy mocno w myślach tych już nieobecnych – rodziców, dziadków, sąsiadów, kolegów z klasy, znajomych z widzenia. Będę już zawsze miał pod powiekami Jej sylwetkę.

Będziemy pamiętać jej rozmowy z nami, którzy z Nią pracowaliśmy. Rzeczowe, precyzyjne, prawie matematyczne, lecz po kilku zdaniach rozmowa stawała się bardziej osobista. Zaczynaliśmy omawiać to, co nas zajmowało, niepokoiło, drażniło. Ela zawsze starała się znaleźć jakieś słowo, myśl, sugestię często bardzo osobistą, a nam w danej chwili bardzo pomocną. Chyba najpiękniej powyższą myśl ujął znakomity pisarz Marek Hłasko, iż „najbardziej kochamy tych ludzi, te sprawy i te rzeczy, od których bieg życia każe nam odchodzić – nieraz na zawsze” Ktoś inny równie pięknie nam chyba zasmuconym powie, iż „Nie ból jest najgorszy w posiadaniu wspomnień, ale samotność. Wspomnieniami trzeba się dzielić”.

Elu, już chyba nie uda nam się, tak jak chcieliśmy, pójść w Dzień Zaduszny na grób Remka Kaszubskiego. Musimy zmienić plany. Odwiedzimy też i Ciebie.

Przemek Wiśniewski