Strefa VIP: Życie pełne pasji

BANK 2015/12

Z Bartoszem Drabikowskim, wiceprezesem zarządu PKO Banku Polskiego ds. finansowych, rozmawia Adam Bogoryja-Zakrzewski.

Z Bartoszem Drabikowskim, wiceprezesem zarządu PKO Banku Polskiego ds. finansowych, rozmawia Adam Bogoryja-Zakrzewski.

Bartosz Drabikowski, wiceprezes PKO Banku Polskiego, ma więcej pasji niż czasu na zajmowanie się nimi. Pojawiły się one już w szkole podstawowej. Poświęcił się wtedy sportom walki. Nie bez powodu. Z jednej strony swoje zrobiła fascynacja filmami z Brucem Lee, z drugiej praktyczna znajomość sztuk walki miała istotne znaczenie wśród kolegów z pabianickiego podwórka. Potem przyszła kolejna ekstremalna pasja: skoki spadochronowe. Przymierzał się nawet do służby w wojskach powietrzno-desantowych, gdyby nie dostał się na studia. Kolejna wieloletnia pasja to żeglarstwo morskie, a w szczególności rejsy oceaniczne. Trudno było je jednak pogodzić pod względem czasowym z intensywną pracą w świecie finansów. Nowe hobby, czyli kiteboarding, snowboarding i surfing, wybrał tak, aby nie kolidowały z życiem rodzinnym i zarządzaniem bankiem.

Która z pasji – karate, skoki spadochronowe, żeglarstwo – najbardziej na pana wpłynęła?

– Najlepsza odpowiedź to wszystkie trzy. Zacznijmy od karate, które zacząłem uprawiać najwcześniej, a skończyłem dopiero w pierwszych latach pracy. Karate to budowanie siły i sprawności nie tylko własnego ciała, ale – co ważniejsze – także umysłu, rozwój osobowości oraz nauka odpowiedzialności za własne działania i decyzje. Była to jednak również bardzo praktyczna umiejętność, która przydała mi się ze względu na fakt, że pabianicka starówka, gdzie dorastałem, nie była najbezpieczniejszym miejscem na ziemi.

W późniejszym okresie życia w pełni doceniłem tę głębszą wartość karate. Polega ona na wpływie na rozwój sfery duchowej. Uczy medytacji, umiejętności skupienia się przed treningiem czy przed walką. Kara za brak koncentracji jest szybka i bolesna. Jeśli nie skoncentrujesz się na tym, że za chwilę walczysz, to prawdopodobnie cię to zaboli. Uczysz się koncentracji na jednym konkretnym zadaniu. Gdy coś nie wychodzi – trenujesz tak długo, aż będziesz doskonały. Do tego dochodzi jeszcze element ogromnego szacunku dla trenerów i innych zawodników. To mnie w dużym stopniu ukształtowało.

A co dało panu żeglarstwo?

– Żeglarstwo to wysokie umiejętności techniczne połączone z pracą zespołową i zaufaniem do innych członków załogi. Wiara w to, że nie narażą na niebezpieczeństwo, że pomogą, gdy będzie trzeba.

Najbardziej dramatyczna sytuacja, którą przeżyłem, żeglując, miała miejsce podczas rejsu po Bałtyku, krótko po zniesieniu stanu wojennego. Wtedy Polska była krajem wrogo traktowanym przez Zachód. Duńczycy pozwalali nam zawijać do swoich portów tylko na kilka godzin. To było przykre, bo żeglarstwo to jest wolność. Tak było np. w Rønne na Bornholmie czy w porcie na sąsiedniej wyspie Christiansø, gdzie chcieliśmy schronić się przed sztormem. Po czterech godzinach musieliśmy jednak opuścić port i wyjść w morze, w tężejący sztorm.

Siła wiatru sięgała ok. 8 stopni w skali Beauforta. Potem stopniowo wzrastała aż do 11 stopni. Powiedzieć, że przy takich warunkach wiatr wyje – to za mało. To jest piekło. Widzisz ogromne fale nad sobą. Do głowy przychodzi wiele pytań: czy kolejna fala nie rozwali czegoś na jachcie? Czy sternik – gdy ty usiłujesz zasnąć w koi – umiejętnie „weźmie” falę? Z powodu zmęczenia zasypialiśmy podczas sterowania, mimo że wył wiatr, było zimno i zalewały nas fale. Dlatego zmienialiśmy się za sterem co godzinę. Zamknięcie oczu na chwilę mogło spowodować, że jacht „dostanie” falę, położy się i nabierze wody do środka. To było ciekawe doświadczenie. Przeżyłem sztorm i zobaczyłem, co w praktyce oznacza „żelazna kurtyna”.

Pełne emocji musiały być też skoki na spadochronie. Jak pan się czuł podczas tego pierwszego? Nawet niektórzy cichociemni przyznawali, że był to dla nich horror. Zastrzegali się, że ...

Artykuł jest płatny. Aby uzyskać dostęp można:

  • zalogować się na swoje konto, jeśli wcześniej dokonano zakupu (w tym prenumeraty),
  • wykupić dostęp do pojedynczego artykułu: SMS, cena 5 zł netto (6,15 zł brutto) - kup artykuł
  • wykupić dostęp do całego wydania pisma, w którym jest ten artykuł: SMS, cena 19 zł netto (23,37 zł brutto) - kup całe wydanie,
  • zaprenumerować pismo, aby uzyskać dostęp do wydań bieżących i wszystkich archiwalnych: wejdź na aleBank.pl/sklep.

Uwaga:

  • zalogowanym użytkownikom, podczas wpisywania kodu, zakup zostanie przypisany i zapamiętany do wykorzystania w przyszłości,
  • wpisanie kodu bez zalogowania spowoduje przyznanie uprawnień dostępu do artykułu/wydania na 24 godziny (lub krócej w przypadku wyczyszczenia plików Cookies).

Komunikat dla uczestników Programu Wiedza online:

  • bezpłatny dostęp do artykułu wymaga zalogowania się na konto typu BANKOWIEC, STUDENT lub NAUCZYCIEL AKADEMICKI

Udostępnij artykuł: