Surowcowi spekulanci nie mają monopolu

Finanse i gospodarka

Inwestorzy działający na rynkach surowcowych nie mają łatwego życia. Wahania notowań jednych denerwują, innych cieszą. Obie grupy nie mogą bez siebie żyć, a o zarobek niełatwo.

Od kilkunastu tygodni sytuacja na rynkach surowcowych jest bardzo dynamiczna. Coraz większą rolę zaczynają odgrywać obawy związane ze spowolnieniem globalnej gospodarki, co widać szczególnie wyraźnie w przypadku miedzi, której notowania od końca lipca do końca września spadły o jedną trzecią. Październikowe odreagowanie przyniosło 20-proc. zwyżkę, a listopad znów zapowiada kontynuację spadków.

Polityczne zamieszanie i perturbacje związane z poszukiwaniem rozwiązania europejskiego kryzysu finansowego były powodem nie mniej spektakularnych zmian na rynku złota. Po ustanowieniu w pierwszych dniach września nowego historycznego rekordu na poziomie 1920 dolarów za uncję, w ciągu kilkunastu następnych sesji byliśmy świadkami spadku do 1530 dolarów, czyli o 20 proc. Październik i pierwsza połowa listopada to wzrost do 1800 dolarów za uncję, czyli o niemal 18 proc. Podobne wahania można było obserwować na rynku srebra.

Wzrost zmienności na surowcowych rynkach powoduje, że znów coraz częściej pojawiają się opinie o spekulacyjnym charakterze tych zmian. Choć roli inwestorów o nastawieniu spekulacyjnym nie należy lekceważyć, to nie można ich wpływu na rynkowe tendencje demonizować. Jak wynika z danych amerykańskiej Komisji Rynków Terminowych (Commodity Futures Trading Commission) siły podmiotów zabezpieczających swoje rzeczywiste operacje handlowe oraz instytucji dokonujących transakcji spekulacyjnych są wyrównane. Udział tej pierwszej grupy w całkowitej liczbie otwartych pozycji w październiku w przypadku złota wynosił 58,5 proc., a na rynku miedzi sięgał 52,2 proc. Jedynie w przypadku srebra był mniejszy i wynosił 46,6 proc. Spekulanci mają przewagę na rynku niewielu surowców.

Choć z samego udziału w rynku nie można wyciągać wniosków co do aktywności graczy, która w przypadku spekulantów prawdopodobnie jest większa niż w grupie podmiotów dokonujących transakcji zabezpieczających, trudno przypuszczać, by to właśnie spekulanci kreowali długoterminowe trendy na rynkach. Obserwacja sytuacji na rynku pochodnych wskazuje, że w większości przypadków są oni „skazani” na dostosowanie się do pozycji zajmowanych przez podmioty zabezpieczające.

W przypadku złota i srebra te ostatnie od końca 2008 roku utrzymują nieustannie krótką pozycję netto (czyli w ramach tej grupy przeważają gracze zabezpieczający się przed spadkami cen, a więc producenci surowców). Ponieważ w skali całego rynku danego surowca liczba pozycji długich i krótkich musi być identyczna, spekulanci pełnią rolę podmiotów równoważących dysproporcje, czyli zajmują netto pozycję przeciwną (choć oczywiście w ramach tej grupy są podmioty grające zarówno na wzrost, jak i na spadek cen, czyli zajmujący pozycje krótkie, jak i długie).

W przypadku złota i srebra, których notowania od wielu lat znajdują się w silnych i stabilnych trendach wzrostowych, spekulanci zdają się być w komfortowej sytuacji. Ale i na tych rynkach zdarzają się dynamiczne korekty spadkowe. We wrześniu notowania złota poszły w dół o prawie 17 proc. Ceny srebra tąpnęły o ponad 30 proc. w pierwszej połowie maja i po raz drugi we wrześniu. Wśród spekulantów na obu tych rynkach nerwowość, przejawiającą się w postaci dużych zmian liczby długich i krótkich pozycji widać było już od lutego-marca 2011 roku. Zmiany te sięgały w poszczególnych miesiącach 20-30 proc. i sprawiały wrażenie chaotycznych ruchów, w ramach których liczba krótkich pozycji raz silnie rosła, by następnego miesiąca równie dynamicznie się obniżyć. Trzeba jednak zdawać sobie sprawę, że inwestorzy nastawieni spekulacyjnie stosują w większości przypadków nie najprostsze strategie gry na spadek lub wzrost, ale bardziej skomplikowane kombinacje, pozwalające nie tyle na szybkie osiąganie dużych zysków, ale zarabianie w każdych warunkach rynkowych przy ograniczonym ryzyku. Stąd też proste prognozowanie zachowań rynku w oparciu o obserwacje zmian ich aktywności na rynkach terminowych może być mylące, a sygnały z nich płynące spóźnione.o

111122.tabela

W przypadku srebra w kwietniu, czyli miesiącu poprzedzającym wiosenne tąpnięcie, można było zauważyć bardzo duży, sięgający niemal 38 proc. wzrost liczby krótkich pozycji spekulantów. Jednak w sierpniu, czyli na miesiąc przed kolejnym silnym spadkiem na rynku tego metalu żadnych ruchów świadczących o możliwości wystąpienia takiego scenariusza nie zanotowano. Wręcz przeciwnie, liczba krótkich pozycji zmniejszyła się o 22 proc. We wrześniu zaś spekulanci zamykali długie pozycje, zmniejszając ich liczbę o 22 proc. W październiku liczba krótkich pozycji wzrosła o 21 proc., co wskazuje na możliwość spadku notowań w najbliższym czasie. W przypadku złota sygnały są o wiele słabsze. We wrześniu i październiku o 7-9 proc. malała liczba krótkich spekulacyjnych pozycji, sugerując powrót cen złota do tendencji wzrostowej.

Znacznie bardziej dynamicznie w ostatnim czasie zmieniała się sytuacja na rynku miedzi. W okresie od października 2009 do lipca 2011 roku w grupie podmiotów zabezpieczających rzeczywiste transakcje handlowe mieliśmy przewagę krótkich pozycji na rynku terminowym. Oznaczało to dominację podmiotów zabezpieczających się przed spadkiem cen surowca, czyli jego producentów. W tym czasie ceny miedzi dynamicznie zwyżkowały. Po ostatnich silnych spadkach w sierpniu i wrześniu, przewagę uzyskały podmioty zabezpieczające się przed wzrostem cen surowca, czyli firmy wykorzystujące miedź w swej działalności. Podobną sytuację można było obserwować od jesieni 2008 do września 2009 roku, a więc w okresie, gdy kończyła się dynamiczna przecena i rozpoczynała nowa tendencja zwyżkowa cen surowca. Można więc wnioskować, że obecna fala spadków notowań miedzi nie będzie ani zbyt głęboka, ani długotrwała. Uwzględniając fakt, że rynek miedzi znacznie mocniej reaguje na perspektywy koniunktury gospodarczej niż dzieje się to w przypadku złota i srebra, można przypuszczać, że firmy nie obawiają się długiej i ostrej recesji. Bardziej liczą się z tym, że dobra koniunktura w globalnej gospodarce wkrótce powróci, a wraz z nią pójdą w górę ceny miedzi.

Roman Przasnyski,
Open Finance

Udostępnij artykuł: