Sytuacja na rynkach finansowych – 05.11.2012

Finanse i gospodarka

Za nami nietypowy tydzień ze względu na dwudniową przerwę w handlu na giełdach amerykańskich, spowodowaną huraganem Sandy. Pomimo tego, a może nawet ze względu na huragan (pojawiły się opinie o pozytywnym jego wpływie na gospodarkę USA, ze względu na konieczność odbudowy potężnych zniszczeń), kupujący próbowali zanegować negatywne sygnały, jakie pojawiły się na głównych parkietach po wyraźnej wyprzedaży akcji pod koniec poprzedniego tygodnia. Wszystko ładnie się układało do czwartku, jednak w piątek ponownie na parkietach rządziły niedźwiedzie. Inwestorzy wydają się coraz bardziej zniecierpliwieni brakiem pozytywnego wpływu na rynki aktywów ryzykownych programu QE3.

Bardzo dobrze to widać na rynku surowcowym, gdzie notowania miedzi, złota, srebra czy ropy naftowej są w wyraźnych trendach spadkowych od momentu decyzji FED-u. Potwierdzają się więc dosyć powszechne opinie analityków, że każda kolejna odsłona luzowania ilościowego będzie miał coraz mniejszy pozytywny wpływ na rynki, jeżeli za dodrukiem pieniądza nie pójdzie realna poprawa w gospodarce. A poprawy nie widać w wynikach spółek amerykańskich. Należy przypomnieć, że po raz pierwszy od wielu kwartałów duża grupa spółek amerykańskich zaprezentowała wyniki gorsze od oczekiwań analityków. Taka sytuacja spowodowała, że byki nie mają siły utrzymywać indeksów blisko rocznych maksimów. Wprawdzie jeszcze można powiedzieć, że przycisk z napisem risk nadal jest włączony, ale apetyt na ryzykowne aktywa jest dużo mniejszy niż we wrześniu a krótkoterminowa przewaga sprzedających jest coraz wyraźniejsza.

O zachowaniu warszawskiego parkietu możemy powiedzieć to, co zwykle – nastroje były dokładnie takie same, jak w Europie i Stanach Zjednoczonych. Biorąc pod uwagę mocne zamknięcie sesji piątkowej możemy powiedzieć nawet, że byliśmy silniejsi od głównych rynków. Ponownie głównymi rozgrywającymi byli inwestorzy zagraniczni i ich popyt skierowany przede wszystkim na akcje KGHM i PZU sprawił, że indeks WIG20 zamknął się na tygodniowym maksimum. Nieco słabsze tym razem było zachowanie szerokiego rynku. Jak na razie jednak wszystko to, co się dzieje na indeksach mWIG40 i sWIG80 możemy zakwalifikować jako korektę ostatnich wzrostów, w ramach której jeszcze nie zostały zanegowane sygnały kupna wygenerowane w wrześniu (przebicie linii trendu spadkowego przez mWIG40 i pokonanie lokalnych szczytów z czerwca przez sWIG80).

Ostatni tydzień to kolejny dobry okres na rynku polskich obligacji. Pomimo lekkiej korekty na początku tygodnia, jego zamknięcie przyniosło powrót do spadkowego trendu rentowności naszych obligacji Dochodowość „dziesięciolatek” utrzymuje się w okolicach 4,50%. Są to najniższe poziomy w historii, a ich osiągnięcie i utrzymanie zawdzięczamy kolejnym zakupom naszych papierów przez inwestorów zagranicznych i dyskontowaniu przez rynek rychłego rozpoczęcia fazy obniżek stóp procentowych. Wprawdzie na ostatnim posiedzeniu Rada Polityki Pieniężnej rozczarowała inwestorów, pozostawiając stopy na niezmienionym poziomie, ale jest to tylko odsunięcie w czasie nieuchronnego procesu luzowania polityki monetarnej. Nie mieliśmy zbyt dużo emocji na rynku walutowym, gdzie zanotowaliśmy niewielkie osłabienie złotego na bazie zmniejszenia globalnego apetytu na ryzyko.

Miniony tydzień nie wprowadził istotnych zmian do obrazu technicznego rynków akcji. Nadal możemy stwierdzić, że po przełomie, jakim było we wrześniu rozbicie oporu na 42.500 pkt. na WIG-u, mamy aktualne długoterminowe sygnały kupna. Niemniej jednak nie zostały zanegowane sygnały osłabienia, o których wspominaliśmy w ubiegłym tygodniu. Przede wszystkim byki po utracie wsparcia na 2.350 pkt. na indeksie WIG20 nie zdołały powrócić powyżej tego poziomu, co jest poważnym sygnałem ostrzegawczym.

Na szczęście lepiej wyglądają jeszcze indeksy szerokiego rynku (mWIG40 i sWIG80). Należy pamiętać, że jeżeli mamy traktować wrześniowy sygnał za obowiązujący, to WIG nie powinien już wracać poniżej 42.500 pkt. i tam bezwzględnie powinien być umieszczony stop loss. Podczas obecnej korekty ten poziom jeszcze nie był zagrożony. Krytyczne wsparcia, które powinniśmy traktować jako ostateczne linie obrony dla posiadaczy akcji możemy pozostawić na poziomie lipcowych dołków (38.800 pkt. dla WIG-u i 2.100 pkt. dla WIG20).

Na najważniejszych giełdach zagranicznych, czyli w USA i w Niemczech sytuacja techniczna indeksów DAX i S&P500 nie uległa dalszemu pogorszeniu, ale wciąż nie jest łatwa dla byków. Naruszone zostały poziomy, które wskazywaliśmy jako pierwsze ważne linie obrony dla byków (7.200 pkt na DAX-ie i 1.420 pkt. na S&P500), a więc krótkoterminowe sygnały sprzedaży wygenerowane w poprzednim tygodniu nie zostały zanegowane. Nadal też najsłabiej wygląda wykres indeksu NASDAQ, gdzie analogiczne wsparcie zostało rozbite, co najbardziej aktywnym inwestorom nakazuje ewakuację z tego rynku.

Marek Mikuć
prezes zarządu i dyrektor inwestycyjny Open Finance TFI SA

Niniejszy dokument jest jedynie materiałem informacyjnym do użytku odbiorcy. Nie powinien być on w szczególności rozumiany jako rekomendacja inwestycyjna ani jako inna podstawa do podejmowania decyzji inwestycyjnych. Skorzystanie z niniejszego materiału jako podstawy bądź przesłanki do podjęcia decyzji inwestycyjnej następuje wyłącznie na ryzyko osoby, która taką decyzję podejmuje, a Open Finance TFI S.A. nie ponosi żadnej odpowiedzialności za takie decyzje inwestycyjne. Wszystkie opinie i prognozy przedstawione w tym opracowaniu są jedynie wyrazem najlepszej wiedzy i opinii autorów na dzień publikacji i mogą ulegać zmianie bez zapowiedzi. W takim przypadku Open Finance TFI S.A. nie ma obowiązku aktualizacji tego materiału.

Udostępnij artykuł: