Szczyt G20: USA i Chiny powracają do negocjacji handlowych

Gospodarka

Flagi USA i Chin
USA i Chiny Fot. stock.adobe.com/Engdao

W ostatnich dniach rynek walutowy pozostawał głównie pod wpływem ryzyka związanego z amerykańsko-chińskimi rozmowami handlowymi w związku z odbywającym się w weekend szczytem państw G20.

Prezydenci #Trump i #Xi uzgodnili, że wznowią rokowania handlowe, nie będzie nowych sankcji, a USA mogą zdjąć z czarnej listy chińskiego giganta technologicznego Huawei #USA #Chiny #G20

Nadal uważnie śledzono też dyskusje dot. prowadzonej obecnie i przyszłej polityki monetarnej w USA i strefie euro, po tym jak podczas czerwcowego posiedzenia Fed zrobił wyraźny zwrot w kierunku możliwego złagodzenia polityki w najbliższym czasie rezygnując z zapisu o pozostaniu cierpliwym w polityce stóp procentowych, zaś prezes M. Draghi podczas ostatniego szczytu UE mówił bardzo pesymistycznie o gospodarce strefy euro i wprost wskazał na możliwe cięcia stóp procentowych, gdyby gospodarka nadal borykała się z problemami. W piątek zaś członek ECB F. Villeroy de Galhau powtórzył, że poziom inflacji w strefie euro pozostaje zbyt niski, co uzasadnia aktywne podejście do polityki monetarnej. W jego ocenie decyzja banku by otworzyć drogę do ewentualnych obniżek stóp lub zakupów obligacji jest uzasadniona, wziąwszy pod uwagę niepewności, przed jakimi znalazła się gospodarka europejska.

Czytaj także: Szczyt G20. W centrum uwagi spotkanie Xi – Trump >>>

Nie będzie nowych sankcji

W sobotę prezydenci Trump i Xi uzgodnili, że wznowią rokowania handlowe, nie będzie nowych sankcji, a USA mogą zdjąć z czarnej listy chińskiego giganta technologicznego Huawei. Niemniej w niedzielę, Trump w swoim stylu (na Twitterze) podkreślił, że nie ma żadnej presji czasowej w negocjacjach, gdyż liczy się „jakość transakcji”, a nie „jej szybkość”. Nie będzie też żadnej redukcji taryf, czego domaga się obecnie strona chińska.

Rynki otrzymamy więc informacje, które częściowo zakładały, co sprawiło, że spotkanie prezydentów USA i Chin zostało odebrane bez euforii, jednak brak negatywnego zaskoczenia spowodował, że złoty lekko umocniły się. EUR/PLN spadł do 4,244. Na rynku głównej pary walutowej dolar nadal pozostaje w okolicach 1,135 USD.

Czytaj także: Ważą się losy wojny handlowej USA-Chiny >>>

To, jak silnie rynek koncentrował się na G20 pokazał brak reakcji euro/dolara zarówno na kolejne słabe dane o nastrojach w Europie, jak i na wyższy od oczekiwanego indeks CPI dla Niemiec. Również euro/złoty praktycznie nie zareagował na piątkową publikację GUS, wstępnie wskazującą na wzrost inflacji CPI w czerwcu o 2,6% r/r wobec 2,4% oczekiwanych. Niemniej, wzrost czerwcowej inflacji zaskoczył rynki. W ocenie ekonomistów Banku, w kolejnych miesiącach inflacja może się ustabilizować głównie za sprawą efektów bazy statystycznej (ryzyko w górę tworzą jednak ceny żywności). Dalsze przyspieszenie CPI będzie miało miejsce na przełomie 2019/2020. Szczyt, prawdopodobnie powyżej górnego pasma odchyleń od celu NBP (3,5%), inflacja ma osiągnąć w 1q20.

W tym tygodniu RPP odbędzie posiedzenie decyzyjne (wtorek-środa). Pomimo względnej odporności polskiej gospodarki na trwające spowolnienie w strefie euro, niewystarczająca presja inflacyjna, gdzie inflacja konsumencka nadal pozostaje w celu przedziału inflacyjnego NBP, nie daje żadnych powodów do szybkiej zmiany stóp procentowych w Polsce. Nasilające się gołębie sygnały z EBC o możliwym dalszym łagodzeniu polityki pieniężnej jeszcze bardziej wspierają wyczekującą postawę RPP, w tym „strażnika” stabilnego kosztu pieniądza prezesa A. Glapińskiego. W rezultacie w najbliższych dniach złoty powinny pozostać bardziej skoncentrowane na analizie wyników rozmów handlowych USA-Chiny niż na wypowiedziach RPP.

Udostępnij artykuł: