Szewc odmawiający obsługi klienta bez maski lepiej chroniony przez prawo niż sprzedawca w sklepie?

Aktualności / Gospodarka

koronawirus, sklepy
Fot. stock.adobe.com/neirfy

Przedstawiciele branży detalicznej niejednokrotnie obawiają się, że odmowa obsługi konsumenta, który nie nosi maski może skończyć się mandatem dla… sprzedawcy. Nie jest to do końca prawda, przynajmniej jeśli chodzi o branżę usługową. Przepisy penalizujące rzemieślników za odmowę obsługi klienta zostały uchylone wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego jeszcze w czerwcu ubiegłego roku.

#AdamZiębicki:Pomimo obowiązywania art. 135 kodeksu wykroczeń, który de facto zobowiązuje ekspedienta do wydania produktu klientowi, pracownicy nie obsługujący osób bez maseczek nie powinny się obawiać konsekwencji @CHALAS_LAW @POHiD_pl

Przypomnijmy. Sprawa o sygnaturze K16/17 dotyczyła słynnego już przypadku właściciela zakładu poligraficznego, który odmówił wykonania materiałów promocyjnych, powołując się na nieistniejącą w tej branży klauzulę sumienia.

Niespodziewany skutek światopoglądowego sporu drukarza z klientem

Przedsiębiorca argumentował, że treścią wspomnianych wydruków miały być informacje na temat wydarzenia, organizowanego przez fundację działającą na rzecz osób LGBT, zaś wykonanie takowego zlecenia stałoby w sprzeczności z wyznawanym przezeń, chrześcijańskim światopoglądem.

Zachowanie drukarza zostało przez sąd pierwszej instancji uznane za naruszenie art. 138 kodeksu wykroczeń, który w jednoznaczny sposób sankcjonował umyślną odmowę sprzedaży towaru lub świadczenia usługi bez uzasadnionej przyczyny.

Sprawa znalazła swój finał przed Trybunałem Konstytucyjnym, który uznał zapisy spornego art. 138 kw za nadmiernie ingerujące w obszar wolności obywatelskich.

Jak skłonić klientów do noszenia masek

Kontrowersyjne i budzące wiele zastrzeżeń stanowisko Trybunału Konstytucyjnego może się paradoksalnie okazać ze wszech miar przydatne w obecnej, pandemicznej sytuacji.

Obawy sprzedawców, kelnerów czy innych przedstawicieli branży detalicznej i usługowej budzi wszak sama możliwość odmowy obsługi klienta, który wbrew obowiązującym regulacjom porusza się po zamkniętym obiekcie użyteczności publicznej bez osłonienia ust i nosa.

W sprawie tej zabrała nawet głos Polska Organizacja Handlu i Dystrybucji, jednoznacznie sugerując, iż obecna sytuacja przypomina słynny paragraf 22, a sprzedawca musi wybierać pomiędzy mandatem za niedotrzymanie regulacji sanitarnych a podobną sankcją za odmowę obsługi niezamaskowanego klienta.

– Zdaniem POHiD powinno powstać prawo do odmowy obsługi klienta bez maski, jak również prawo do niewpuszczania takich osób do sklepu (…) Sklepy nie są w stanie samodzielnie wyegzekwować od klientów noszenia masek i oczekują pomocy właściwych organów w przypadkach, gdy dojdzie do agresywnej reakcji ze strony klienta ‒ wskazywała tydzień temu w wypowiedzi dla naszego portalu Renata Juszkiewicz, prezes Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji.

Handlowcy domagają się także likwidacji zwolnienia z obowiązku zasłaniania twarzy dla osób, dla których maseczka jest niewskazana z przyczyn medycznych, i zastąpienie jej inną formą ochrony, np. przyłbicą.

Klientów bez maseczki nie obsługujemy…

Czy faktycznie sprzedawca może być ukarany za wyproszenie ze sklepu osoby, która nie dochowuje przepisów wydanych w związku z epidemią?

Mec. Adam Ziębicki z Kancelarii Prawnej J. Chałas i Wspólnicy Sp. k. wskazuje przede wszystkim, iż pracownicy podmiotów komercyjnych nie dysponują odpowiednimi uprawnieniami, by usunąć takiego klienta ze sklepu.

– Te kompetencje zarezerwowane są dla policji i straży miejskiej. W sytuacjach wyjątkowych, np. w przypadku bycia świadkiem umyślnego kasłania na produkty w sklepie, sprzedawca powinien niezwłocznie powiadomić o tym odpowiednie służby” – zaznacza Adam Ziębicki.

Zwraca on jednak uwagę na fakt, iż pomimo obowiązywania art. 135 kodeksu wykroczeń, który de facto zobowiązuje ekspedienta do wydania produktu klientowi, pracownicy nie obsługujący osób bez maseczek nie powinny się obawiać konsekwencji.

– Co do zasady, sprzedawca nie ma możliwości odmowy sprzedaży towaru – grozi mu za to kara grzywny. Niemniej jednak, w przypadku uzasadnionej przyczyny – a taką przyczyną niewątpliwie jest brak maseczki ochronnej lub przyłbicy przez klienta, sprzedawca może odmówić sprzedaży towaru. Należy tutaj zwrócić przede wszystkim uwagę na bezpieczeństwo wszystkich uczestników handlu, w tym w szczególności na sprzedawców, jako grupy u której wystąpienie zakażenia jest potencjalnie wyższe – komentuje przedstawiciel Kancelarii Prawnej „J. Chałas i Wspólnicy” Sp. k.

Wskazuje on też na stanowisko, wydane przez resort zdrowia 10 sierpnia br., zgodnie z którym „prezentowanie publicznie informacji o konieczności zakrywania ust i nosa (w miejscach ogólnodostępnych, w tym w obiektach handlowych lub usługowych, placówkach handlowych lub usługowych i na targowiskach) należy uznać jako warunek początkowy do skutecznego skorzystania z oferty sprzedaży przez kupującego”.

Jasna sytuacja punktów usługowych

W przypadku punktów usługowych, a więc warsztatów rzemieślniczych, zakładów fryzjerskich, pralni czy obiektów gastronomicznych, sytuacja jest jeszcze łatwiejsza. A to za sprawą wspomnianego już wyroku Trybunału Konstytucyjnego w sprawie homofobicznego drukarza, którego skutkiem jest uchylenie części przepisu art. 138 kw, przewidującego sankcje za takowe zachowania.

Z punktu widzenia usługodawcy oznacza to możliwość nieobsłużenia klienta nie tylko z uwagi na brak stosownej ochrony twarzy, ale i z innych przyczyn lub zgoła bez powodu. Decyzja taka nie będzie bowiem pociągała za sobą żadnych negatywnych konsekwencji – przynajmniej z punktu widzenia prawa stanowionego, jako że wewnętrzne uregulowania czy kodeksy dobrych praktyk obowiązujące w danej firmie mogą uznać postępowanie pracownika za formę dyskryminacji.

Świadomość, iż odmowa obsłużenia nie będzie wiązać się z karnym mandatem, powinna zmobilizować pracowników firm usługowych do bardziej restrykcyjnego egzekwowania zaleceń epidemiologów.

Oczywiście nie oznacza to generalnej aprobaty dla usunięcia z polskiego porządku prawnego regulacji, chroniącej prawo konsumenta do skorzystania z oferowanych na wolnym rynku usług.

W cywilizowanym świecie trudno akceptować sytuację, w której dostawca towarów i usług może z przyczyn czysto osobistych dyskryminować nabywcę jedynie z uwagi na jego indywidualne cechy bądź przekonania.  

Problem ten powinien stać się przedmiotem odrębnych prac legislacyjnych, niemniej na obecną chwilę należy się cieszyć, iż branża usługowa dysponuje skutecznym narzędziem do zdyscyplinowania niefrasobliwych konsumentów.

Źródło: aleBank.pl
Udostępnij artykuł: