Szybkie odbicie polskiej gospodarki nie jest pewne

Blogi / Witold Gadomski

Witold Gadomski
Witold Gadomski

Wielu ekonomistów zakłada, że po gwałtownym załamaniu gospodarki, które będzie najsilniej odczuwane w II kwartale 2020 roku, nastąpi szybkie odbicie i w przyszłym roku wzrost PKB będzie wyższy niż średni w ostatnich latach.

#WitoldGadomski: W ostatnich pięciu latach średni wzrost #PKB Polski wynosił średnio 4,1 %. W latach 2021-2025 średnia dynamika będzie zapewne wyraźnie niższa #COVID19

Im głębsze załamanie, tym mocniejsze odbicie

Założenie to opiera się na tym, że wzrost po kilku miesiącach spadku będzie się odnosił do niższej podstawy. Jeżeli w II kwartale PKB spadnie w stosunku do I kwartału o 10 %, zaś w III spadek w stosunku do I kwartału wyniesie „tylko” 5 %, to oznacza, że wzrost w III kwartale w stosunku do kwartału II wyniesie 5,6%.

W normalnych warunkach tak wysoka kwartalna dynamika PKB raczej się nie zdarza.

Podobnie kształtować może się dynamika roczna. Jeżeli w 2020 roku PKB spadnie – jak zakłada rząd – o 3,4 % w stosunku do roku poprzedniego, a w roku 2021  osiągnie 1-procentowy wzrost w stosunku do roku 2019, to wzrost 2021/2020 wyniesie 4,5 %.

Przyjmując taką logikę można stwierdzić, że im głębsze załamanie, tym mocniejsze odbicie po ustaniu przyczyn recesji. Głębsza recesja sprawia, że podstawa jest niższa i łatwiej jest osiągnąć wyższą dynamikę.

Fałszywa kalkulacja?

Kalkulacja ta może jednak okazać się fałszywa. Nawet jeżeli nastąpi pewne odbicie w stosunku do roku obecnego, to PKB będzie wciąż wyraźnie niższe niż w 2019 roku, który na długi czas będzie  rokiem rekordowym.

Może być tego kilka przyczyn.

Po pierwsze – odmrożenie gospodarki nie będzie w pełni zniesione do końca obecnego roku, a nawet jeszcze w roku 2021. Niektóre branże – turystyka, gastronomia, transport lotniczy, przemysł samochodowy będą wykorzystywały tylko część (powiedzmy 50-60 %) swych mocy produkcyjnych.

Po drugie – nastąpi zubożenie gospodarstw domowych, które w najbliższych miesiącach wykorzystają dużą część oszczędności i zwiększą poziom długu. Spożycie gospodarstw domowych, które stanowi 60 % popytu krajowego może być w 2021 roku, a nawet w latach następnych wyraźnie niższe niż w 2019.

Zmieni się też struktura konsumpcji, co dotknie branże korzystające ze wzrostu zamożności klasy średniej. Prawdopodobne jest też zwiększenie oszczędności, by odbudować ich utratę w okresie recesji.

Po trzecie – o ile w ostatnich latach wzrost był wyższy niż wynikało to z potencjału produkcyjnego, co skłaniało przedsiębiorców do inwestycji (choć na inwestycje negatywnie wpływała niepewność otoczenia prawnego), to recesja sprawiła, że potencjał nie jest w pełni wykorzystywany.

W roku 2020  część wydatków inwestycyjnych jest realizowana niejako z rozpędu (inwestycje zostały wcześniej rozpoczęte, podpisano umowy z wykonawcami, zapłacono zaliczki).

Ale  w roku 2021 można oczekiwać znacznego spadku wydatków inwestycyjnych nie tylko w stosunku do roku 2019, ale także 2020.

Po czwarte – PKB był wytwarzany między innymi przez ponad 1 mln pracowników zagranicznych. Część z nich z Polski wyjechała i nie powróci.

Zwiększyła się też liczba osób przechodzących na emeryturę lub inne świadczenia socjalne. Możemy więc mieć wyraźny spadek liczby pracowników.

Po piąte – duży wzrost długu publicznego będzie wymagał podniesienia podatków, co negatywnie odbije się zarówno na konsumpcji, jak też na inwestycjach. Ten sam skutek będzie miał podatek inflacyjny.

Po szóste wreszcie – należy oczekiwać zmiany modeli biznesowych, które dotychczas nastawione były na maksymalną rentowność (produkcja just in time bez utrzymywania zapasów, długie łańcuchy dostaw, by minimalizować koszty pracy).

W efekcie spadnie dynamika handlu międzynarodowego, co pociągnie za sobą zmniejszenie dynamiki wzrostu PKB.

W ostatnich pięciu latach (2015-2019) średni wzrost PKB Polski wynosił średnio 4,1 %. W latach 2021-2025 średnia dynamika będzie zapewne wyraźnie niższa.

Źródło: aleBank.pl
Udostępnij artykuł: