Tabu polskich rodzin: finanse niczym seks

Finanse osobiste

Tort
Finansiaki,

Tematy związane z finansami, oszczędzaniem i racjonalnym gospodarowaniem domowym budżetem stanowią w polskich rodzinach tabu porównywalne tylko z... seksem. Aż 47% rodziców w rozmowach ze swymi pociechami skrzętnie pomija kwestię zarządzania pieniądzem – taki wniosek płynie z najnowszego badania przeprowadzonego przez Santander Bank Polska. Ogłoszenie wyników analiz towarzyszyło prezentacji najnowszej wersji realizowanego przez bank programu edukacyjnego „Finansiaki”.

Agata Trzcińska: Jeśli powiemy dziecku, że nie mamy pieniędzy na kolejną maskotkę, a następnie idziemy do innego sklepu i bez problemu płacimy, wówczas nawet kilkuletnie dziecko momentalnie zauważy, że zostało oszukane #Finansiaki @MF_GOV_PL @SantanderBankPL

Ekonomia i finanse to zagadnienia, do których zbyt często podchodzimy emocjonalnie – podkreśliła dr Agata Trzcińska z Wydziału Psychologii Uniwersytetu Warszawskiego. Owe emocje nie zawsze prowadzą do wyrugowania tematyki związanej z pieniądzem w wychowywaniu dzieci.

Nudna ekonomia

Równie często mamy do czynienia z przekazywaniem młodemu pokoleniu tyleż negatywnych, co fałszywych stereotypów na temat krwiobiegu współczesnej gospodarki. Analizy przeprowadzone na zlecenie Santander Banku nie pozostawiają złudzeń: ekonomia ukazywana jest dzieciom i młodzieży jako dziedzina trudna, nieciekawa, zdominowana przez „smutnych panów w ciemnych garniturach”.

Nie sposób się dziwić, iż młodzi ludzie poddani takiemu przekazowi starają się trzymać od finansów z daleka, koncentrując się na bardziej atrakcyjnych sferach życia w rodzaju rozrywki bądź sportu, i zupełnie nie przyjmując do wiadomości faktu, iż również w tych obszarach pieniądz pełni rolę pierwszoplanową.

Co gorsza, przeważająca część rodziców w ogóle nie zdaje sobie sprawy z katastrofalnych zaniedbań edukacyjnych. – Dziewięciu na dziesięciu ankietowanych rodziców udzieliło odpowiedzi, że uczą swych dzieci racjonalnego gospodarowania finansami – wskazała dr Agata Trzcińska.

 

Na początek oszczędzanie

Jak powinno wyglądać odpowiedzialne kształcenie młodzieży w zakresie gospodarowania pieniądzem? Zakup skarbonki czy aktywacja konta „Junior” i regularne przekazywanie kieszonkowego to krok konieczny, ale zdecydowanie niewystarczający – twierdzą eksperci.

Najważniejsze jest przyjęcie kompleksowej strategii, która skutkować będzie wypracowaniem właściwych postaw. – Doskonałym pomysłem jest na przykład wspieranie dziecka w procesie gromadzenia środków na konkretny cel, w rodzaju roweru czy innego sprzętu sportowego – zauważyła dr Trzcińska.

Nauka oszczędzania nie powinna też sprowadzać się do sztywnych, niezrozumiałych dla młodego pokolenia zakazów i nakazów, które w zamyśle rodziców miałyby budować skłonność do oszczędzania. – Niekiedy bardziej opłaci się pozwolić dziecku wydać zgromadzone środki na przyjemności. Pusty portfel i niemożność dokonywania zakupów przez kolejne dni, aż do czasu kiedy pociecha nie uskłada kolejnych środków, bardziej przemówią do rozsądku aniżeli ustawiczne strofowanie, które młode pokolenie odbiera z reguły jako zrzędzenie – powiedziała przedstawicielka UW.

Nie powinno się również utrącać z założenia wszelkich planów zakupowych dziecka, sugerując, jakoby gromadzenie pieniędzy było celem samym w sobie. Dokonywanie racjonalnych wydatków stanowi wszak jeden z elementów zarządzania domowym budżetem, a ideałem młodego człowieka w żadnym razie nie może być molierowski Harpagon.

Pamiętać o innych

W tym kontekście wskazane jest kształtowanie umiejętności właściwego podziału otrzymywanych środków na te przeznaczone na bieżące zachcianki i kapitał służący realizacji dalekosiężnych planów lub gromadzeniu zasobów na przyszłość. – Program Finansiaki rekomenduje jeszcze jedną skarbonkę, do której wrzucane będą pieniądze służące dzieleniu się z innymi. Już od najmłodszych lat warto pokazywać, że oszczędzamy nie tylko dla siebie – nadmieniła dr Trzcińska.

 

Dyskutując z młodym pokoleniem o pieniądzach, podobnie zresztą jak i o seksie, należy wystrzegać się łatwych, acz ze wszech miar szkodliwych kłamstw i wykrętów. – Jeśli robiąc zakupy powiemy dziecku, że nie mamy pieniędzy na kolejną maskotkę, a następnie idziemy do innego sklepu czy salonu fryzjerskiego i bez problemu płacimy, wówczas nawet kilkuletnie dziecko momentalnie zauważy, że zostało oszukane. Należy wytłumaczyć, dlaczego wybieramy takie, a nie inne produkty i czemu nie zawsze możemy kupić wszystko, czego dziecko zapragnie, pomimo iż zasoby finansowe na to pozwalają – wskazała dr Agata Trzcińska.

Nie płacić za dobrą naukę czy dobre zachowanie

Innym błędem, popełnianym przez sporą część rodziców jest płacenie swym pociechom za wykonywanie prostych obowiązków domowych bądź otrzymywanie dobrych ocen. I nie chodzi tu wyłącznie o niewłaściwą motywację ucznia, który wszak powinien przykładać się do nauki z innych przyczyn aniżeli uzyskanie finansowej gratyfikacji.

Płacąc dziecku za oceny utrwalamy również fałszywy stereotyp, jakoby pieniądz był elementem sprawowania władzy (w tym przypadku rodzicielskiej) i służył podporządkowaniu innych ludzi – przestrzegła przedstawicielka UW. A to znowu sprzyja tak szokującym jak na XXI stulecie poglądom, jakoby środki finansowe co do zasady służyły złym celom, a jedynym celem podmiotów i osób dysponujących dużym zasobem pieniędzy było panowanie nad światem.

Środki finansowe należy traktować instrumentalnie, właśnie jako środek do realizacji życiowych planów, a nie symbolicznie, jako wyznacznik prestiżu i władzy czy odwrotnie – przyczynę permanentnego, irracjonalnego niepokoju – powiedziała dr Trzcińska. Edukacja ekonomiczna i przekazanie młodemu pokoleniu sposobów racjonalnego gospodarowania pieniądzem to najprostszy sposób, by uniknąć owego niepokoju, również w dorosłym życiu.

Źródło: aleBank.pl
Udostępnij artykuł: