Tanie mieszkania na wynajem…, przegrane referendum w Szwajcarii

Nieruchomości / Rynek

Fot. Stock.Adobe.com/Picturereflex

Nie udało się w Szwajcarii przeforsować postulatu, by urzędowo zagwarantować większą obecność na rynku mieszkaniowym spółdzielczych i komunalnych lokali na wynajem, a więc tańszych niż wolnorynkowe.

#WłodzimierzKorzycki: Inicjatywę najemców i najemczyń pod hasłem „Więcej dostępnych mieszkań” poparli socjaldemokraci, Zieloni, związki zawodowe, organizacje studenckie i emeryckie #TanieMieszkania @mieszkanicznik @PZFD_ @Grupa_PFR

W referendum z minionej niedzieli 9 lutego wyraźna większość 57 proc. głosujących opowiedziała się przeciwko takiej państwowej regulacji. Frekwencja wyniosła 41,2 proc.

10 procent nowych mieszkań dla państwa i samorządów

Organizator referendum, Szwajcarski Związek Najemców i Najemczyń (Schweizerischer Mieterinnen- und Mieterverband), domagał się, aby państwo i kantony wykupywały 10 proc. nowo budowanych mieszkań, które przechodziłyby następnie we władanie spółdzielni i organizacji dobra publicznego (a więc tych pracujących nie dla zysku).

 Inicjatywę najemców i najemczyń pod hasłem „Więcej dostępnych mieszkań” (Mehr bezahlbare Wohnungen) poparli socjaldemokraci, Zieloni, związki zawodowe, organizacje studenckie i emeryckie.

W liczącej 8,6 mln mieszkańców Szwajcarii pod zarządem spółdzielni mieszkaniowych i organizacji nienastawionych na zysk jest obecnie 185 000 mieszkań, co stanowi 5 proc. całej puli.

Już sama inicjatywa referendalna wywołała w zeszłym roku reakcję parlamentu. Podwyższył on o 250 milionów franków na dziesięć lat kwotę na fundusz mieszkaniowy (Fonds de Roulment). Z tego funduszu finansuje się nisko oprocentowane pożyczki dla spółdzielni mieszkaniowych.

Czynsze spółdzielcze niższe o 50 procent

Gdyby najemcy w referendum zwyciężyli, wówczas państwo musiałoby działać energiczniej. Przegrana inicjatorów oznacza zaś, że rząd centralny i kantony będą wspierać budownictwo spółdzielcze w dotychczasowej formie, a więc udzielać korzystnych pożyczek i ulg. Ale postulowanych regulacji nie będzie.

Mieszkania spółdzielcze są wyraźnie tańsze niż wybudowane przez prywatnych deweloperów. Różnice w czynszach wynoszą przeciętnie około dwudziestu procent, ale w takich miastach, jak Zurych czy Genewa nawet 40-50 proc.

Czytaj także: Rynek mieszkań na wynajem w Polsce na tle Europy

Na przykład za trzypokojowe zwykłe mieszkanie spółdzielcze płaci się przeciętnie 1029 franków miesięcznie, u dewelopera zaś 1284. W Zurychu spółdzielcze lokum to 952 franki, a wolnorynkowe już 1318. W Genewie różnica jest jeszcze większa: 942 i 1357 franków.

Czy ceny nowych mieszkań by wzrosły?

Przeciwnicy inicjatywy referendalnej – partie konserwatywne, właściciele domów oraz związki przedsiębiorców – twierdzą, że po pierwsze, 10-procentowy udział mieszkań spółdzielczych jest nierealistyczny. Po drugie, przymus wykupywania przez rząd centralny oraz kantony i gminy gruntów czy mieszkań nieuchronnie podwyższyłby ich ceny. Osłabiłoby to efekty prospołecznych zamiarów.

Inicjatorzy referendum mimo przegranej czują się moralnie po właściwej stronie. Duże poparcie dla ich postulatów w miastach świadczy o tym, że problem z drogimi mieszkaniami jest tam dotkliwy – oznajmiła, relatywizując porażkę, sekretarz generalna Szwajcarskiego Związku Najemców i Najemczyń, Natalie Imboden.

Opłaty za wynajmowanie mieszkań w Szwajcarii należą do wyższych w Europie. Szwajcarom najwyraźniej nie zależy na zmianie tej sytuacji.

Źródło: aleBank.pl
Udostępnij artykuł: