Tarcza antykryzysowa – szczegóły poznamy później

Gospodarka

Witold Gadomski
Witold Gadomski

Prezydent Andrzej Duda i premier Mateusz Morawiecki przedstawili propozycje działań antykryzysowych, które mają osłabić szok, jakim dla gospodarki jest epidemia koronawirusa. Szczegóły poznamy za kilka dni.

#WładysławFrasyniuk: Rząd jeśli chce pomóc, powinien to zrobić szybko i skupić się na tych firmach, które jeszcze pracują #Koronawirus #TarczaAntykryzysowa

Premier obiecał, że do końca tygodnia przedstawione zostaną projekty stosownych ustaw. „Tarcza antykryzysowa” – jak to określił Mateusz Morawiecki – ma kosztować 212 mld zł, ale dokładnych wyliczeń nie znamy. Nie wiemy też w jaki sposób „tarcza” ma być finansowana.

Pięć filarów

Tarcza antykryzysowa składać się ma 5 filarów:

Obrona przed utratą miejsc pracy, w tym wsparcie dla samozatrudnionych. Rząd obiecuje przedsiębiorstwom, które dotknął kryzys dopłaty do 40 % wynagrodzeń pracowników, ale do poziomu średniej krajowej. Drugie 40 % mają dać pracodawcy, z czego wynika, że wynagrodzenia zostaną obniżone o 20 %. Nie wiemy czy dopłaty od rządu będą zwrotne, czy pracownicy po wygaśnięciu epidemii otrzymają wyrównanie.

– Pomoc dla przedsiębiorstw. Ma polegać na zawieszeniu lub odroczeniu zobowiązań publiczno-prawnych (składek ZUS, podatku), a także opłat za media. Firmy mają mieć dostęp do linii kredytowych, gwarantowanych przez BGK lub Polski Fundusz Rozwoju. Oferowane też będą mikropożyczki do 5 tys. zł. Premier nie poinformował na jakich warunkach będzie udzielana pomoc, jakie będą konieczne dokumenty, kto będzie rozpatrywał wnioski.

Wsparcie dla służby zdrowia. Tworzenie oddziałów zakaźnych ma kosztować 7,5 mld zł.

Wsparcie dla systemu bankowego i utrzymanie płynności banków. Elementem tego mają być działania NBP, który obiecał masowy wykup obligacji Skarbu Państwa. Obligacje te były ulubioną lokatą banków komercyjnych, gdyż zwolnione są z podatku bankowego, a w dodatku obligacje skarbowe, zgodnie z regulacjami, mają zerową wagę ryzyka. Ale wiele banków ma w swych portfelach obligacje o wartości przekraczającej wartość kapitału. Ta nadwyżka musi być wyceniana według wartości rynkowych, co w sytuacji kryzysowej oznacza ryzyko strat. Z tego powodu banki komercyjne mogą być mniej chętne do zakupu obligacji. Ruch NBP oznacza przejęcie przez bank centralny długu publicznego. Banki, zwłaszcza państwowe będą mogły bez ryzyka kupować w dalszym ciągu obligacje skarbowe i odsprzedawać je do NBP.

Program inwestycyjny. Premier obiecał dodatkowe inwestycje publiczne, finansowane wyłącznie z krajowych źródeł w wysokości 30 mld zł. Jest mało prawdopodobne, by program ten dało się zrealizować w tym roku. W tegorocznym budżecie na wydatki majątkowe przewidziano 24 mld zł. W poprzednich latach realizacja tych wydatków była z reguły mniejsza niż zaplanowano.

– Z dokładniejszą oceną programu trzeba się wstrzymać do przedstawienia projektów ustaw – mówi były wicepremier Janusz Steinhoff.

– Premier nie wspomniał o konieczności nowelizacji ustawy budżetowej, co będzie koniecznością. Już w ustawie budżetowej na rok bieżący sektor finansów publicznych ma deficyt około 2 % PKB. Oceniam, że zwiększy się co najmniej o 4 pkt proc.

Nie wiem, jak to będzie sfinansowane. Źle oceniam ostatnie postanowienia RPP i zarządu NBP. Wygląda na to, że bank centralny będzie pośrednio finansował deficyt, co jest rozwiązaniem ryzykownym.

– Oglądałem konferencję prasową ministrów niemieckich  – mówi Władysław Frasyniuk, były polityk, obecnie przedsiębiorca w branży transportowej.  – Była pełna konkretów. Wystąpienie polskiego premiera i prezydenta było ogólnikowe i nastawione przede wszystkim na propagandę.

– Przedsiębiorcy transportowi są przerażeni skalą zatorów płatniczych – dodaje Frasyniuk.

Firmy przestały nam płacić i podobna sytuacja jest w innych branżach. Rząd jeśli chce pomóc, powinien to zrobić szybko i skupić się na tych firmach, które jeszcze pracują.

Źródło: aleBank.pl
Udostępnij artykuł: